Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budapeszt niebezpieczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Budapeszt niebezpieczne. Pokaż wszystkie posty

21 listopada 2017

Kilka rzeczy, które nie podoba mi się w Budapeszcie

Budapeszt to miasto wielu kontrastów. Z jednej strony to piękne zabytki, kursy statkiem po Dunaju, romantyczne zachody słońca i kolacje przy świecach w restauracjach z cygańską muzyką i dobrym winem, a z drugiej strony to rozpadające się budynki, nieremontowane od dziesięcioleci stacje kolejowe i linie metra, bezdomność, walające się po ulicach śmieci. Dzisiaj piszę o tym, co mi się naprawdę nie podoba w Budapeszcie.

Budapeszt co mi się nie podoba

Zaśmiecone ulice jedna z tych rzeczy, których nie da się nie zauważyć. Po przyjeździe z wielu innych państw w Europie możemy przeżyć szok... powiem szczerze, że nawet polskie miasta są wyjątkowo czyste w porównaniu do Budapesztu. Na ulicach stolicy Węgier na ogół są porozrzucane śmieci: papierki, opakowania, gazety itp. W niektórych krajach (chyba także w Polsce) panuje taki trend, że na wykonywanie różnych prac ogłasza się przetarg, gdzie głównym kryterium (powiedzmy 90%) jest cena. Coś mi się wydaje, że na Węgrzech jest tak samo, bo ulice Budapesztu stale są zaśmiecone. Nie wszystkie, ale centrum miasta chyba nigdy nie widziałem czystego.

http://www.skoczow.pl/

Bezdomność kiedy po raz pierwszy zawitałem do Budapesztu to chyba najbardziej bezdomność rzuciła mi się w oczy i zaskoczyła. Wydaje mi się, że teraz sytuacja jest trochę lepsza, lecz wciąż ilość ludzi śpiących w przejściach podziemnych jest dla mnie szokująca. Można to dostrzec nawet w centrum miasta, np. pod Blaha Lujza Tér. Podobnie bywa na wielu innych stacjach metra, np. na Kálvin Tér, Ferenciek Tere, Újpest Központ, Nyutagi Pályaudvár, Corvin-negyed. Jak się przechodzi koło takiego obozowiska to wrażenia nie są przyjemne. Koczujący bezdomni wyposażeni są często w materace, koce, śpiwory, torby wypełnione ubraniami i rzecz jasna, butelki z alkoholem. Mają także w zwyczaju wdawać się w kłótnie, bójki, rzucać niewybredne uwagi w kierunku zwykłych ludzi.

5 rzeczy, które zupełnie mnie NIE zaskoczyło na Węgrzech

Bezdomni Węgrzy
http://napidoktor.hu Ilość bezdomnych na Węgrzech.

Dzielnice wykluczenia o tym, że część ósmej dzielnicy Budapesztu może być niebezpieczna, już pisałem. Jednak jak się temu przyjrzeć pod innym kątem, to widać, że czasami możliwość wydostania się z pogrążonego w biedzie środowiska jest prawie niemożliwa. W Europie zachodniej coraz częściej podejmuje się o decyzje o tym, żeby ludzi, którzy mogą stanowić potencjalne źródło problemów, rozlokowywać w różnych miejscach miasta. Dzięki temu dzieci takich ludzi wychowują się w normalnym środowisku. Na Węgrzech też starają się rozwiązać ten problem i powstają programy, które mają pomagać np. w zdobywaniu wykształcenia, ale nie wiem, czy kiedyś przyniesie to tak dużą poprawę, żeby można było powiedzieć, że teraz już wszystko jest w porządku.

Dziwne jedzenie z Węgier

Budapeszt co mi się nie podoba
http://www.mfor.hu/

Jakość i stan infrastruktury czasem mam wrażenie, że niektóre budynki rozpadają się na moich oczach - odpada z nich tynk, widoczne są rysy, pęknięcia, z wielu miejsc odłazi farba. Stan i wystrój dworców kolejowych, wielu stacji metra to lata 70-te. Czasami ma się też wrażenie, że od tych lat 70-tych nikt tam nawet porządnie nie posprzątał. Stojące na chodnikach budki telefoniczne należałoby wywieźć na złom, jednak te dalej stoją, pomimo tego, że znajdujące się w nich telefony i tak od dawna nie działają. Nieraz jak się koło takiej budki przechodzi, to w nozdrza uderza potworny odór, którego pozwolę sobie nie opisać. Tutaj znalazłem świetne zdjęcia Déli Pu na przestrzeni lat. 

Budapeszt dworzec
https://4cdn.hu/ 1980r. Czy od tego czasu cokolwiek się tu zmieniło?

Jakość usług telekomunikacyjnych przez ostatni rok mieszkania w Budapeszcie, miałem możliwość podłączenia łącza internetowego u tylko jednego operatora. Firma ta oferowała w mojej dzielnicy prędkości rzędu 2, 4, 8 Megabitów na sekundę. Cena za te 8 Megabitów wynosiła około 50zł miesięcznie. Najbardziej żenującym doświadczeniem związanym z tą firmą telekomunikacyjną była chyba procedura przyłączenia do sieci. Według zawartej umowy, pracownik firmy miał się pojawić w ciągu 14 dni od daty złożenia podpisu. W ciągu 14 dni nikt się ze mną nawet nie skontaktował. 14. dnia to ja zadzwoniłem. Niezbyt sympatyczny pracownik spytał mnie, ile mają dni na przyłączenie. Kiedy odpowiedziałem, że 14, to powiedział, że w takim razie wszystko jest w porządku i nie powinienem nikomu zawracać głowy telefonami! Oczywiście i tego dnia nikt nie przyszedł. A kiedy po kilku dniach zjawił się monter i zapytałem go, czy jest możliwość podłączenia szybszego internetu, odrzekł, że owszem, ale majd. To magiczne słowo oznacza w języku węgierskim tyle, co: później, potem... a często po prostu "kiedyś tam w przyszłości".

Internet Budapeszt
https://cont7.naekranie.pl

Źródła/References:
http://napidoktor.hu/napi-hirek/magyarsag-hajlektalansag/

24 października 2017

5 węgierskich produktów spożywczych, które najbardziej mnie zaskoczyło

W dzisiejszym wpisie poruszam temat gastronomiczny. Oto 5 węgierskich przysmaków, których nie znałem z Polski, i które nieco mnie zaskoczyły. Jest ich więcej, ale dzisiaj tylko 5, chyba tych najbardziej znanych.

Körözött - pamiętam, że była to jedna z pierwszych rzeczy, jakie kupiłem na Węgrzech. Przyleciałem do Budapesztu i poszedłem na pierwsze w życiu węgierskie zakupy do nieistniejącego już sklepu Match w centrum handlowym MOM Park. Myślałem, że kupuję zwykły serek. Nie. Körözött to serek, którego głównym składnikiem jest twarożek z mleka owczego, koziego, czasem krowiego. Pozostałe składniki to na ogół czerwona mielona papryka (bez tego Węgrzy by się chyba nie obyli), smażona cebula, kminek i inne przyprawy.  Moja pełna zaskoczenia mina po pierwszym zetknięciu z tym wykwintnym delikatesem byłaby chyba inspiracją dla niejednego reżysera dramatów wojennych, ale na szczęście nikt mnie wtedy nie widział. Wkrótce pokochałem ten specjał i trochę mi go teraz brakuje. Obiecuję, że kiedy wrócę na Węgry, to kupię Körözött w supermarkecie na lotnisku i zjem go już w autobusie.
Węgierskie potrawy
http://www.mindmegette.hu


Erős Pista - kiedy po raz pierwszy skosztowałem tego wyjątkowego przysmaku to prawie się popłakałem z radości z bólu. Jest to surowa mielona ostra papryka z przyprawami. Prawdziwy Erős Pista pochodzi z miasta Kecskemét, a produkowany jest przez firmę Univer. Na Węgrzech stosuje się go do przygotowania wielu potraw, lub jako dodatek do nich. Używa się go np. w zupie gulaszowej i w zupie rybnej, gdyż papryka musi być wszędzie! Erős Pista (Silny Stefek) jest na tyle ostry, że trzeba z nim uważać, a zjedzenie go nie jest jeszcze gwarantem pełnego sukcesu. Na szczęście miłośnicy czerwonej mielonej papryki, którzy nie tolerują ostrych smaków, znajdą także produkt o nazwie Édes Anna (Słodka Anna). Dla konsumentów o podniebieniach z tytanu wynaleziono natomiast produkt o nazwie Haragos Pista (Wściekły Stefek), który przyprawiony jest pieprzem i podobno aż czterokrotnie ostrzejszy od Erős Pisty!

Ceny na Węgrzech

Węgierskie potrawy
https://katonaapartments.files.wordpress.com

Dianás cukorka - cukierki z alkoholem, których historia sięga jeszcze XIX wieku. Składnikiem, który sprawia, że smakują tak, jak smakują, jest - jak mi podpowiadają - "roztwór alkoholowy z solą i mentolem", stosowany niegdyś jako lekarstwo na wszelkiego rodzaju dolegliwości, które należało zapewne leczyć u specjalistów. Pod pojęciem ülő életmód esetén (w przypadku siedzącego trybu życia) może kryć się wiele tajemnic. Jeszcze ciekawsze jest to, że zanotowano, iż nadużywanie tego składnika może powodować nieoczekiwane efekty uboczne, włącznie z odrętwieniem podniebienia i paraliżem układu oddechowego. Przypomina mi to fińskie Salmiakki z czarnej lukrecji. O Dianás cukorka krążą takie legendy, że nie mogę tutaj o nich napisać, ale zainteresowani bez problemu je znajdą.

Dziwne jedzenie z Węgier
Węgierskie potrawy
http://www.ezmagyar.hu


Túró Rudi - widziałem coś podobnego w Polsce, ale tylko kilka razy i smakowało zupełnie inaczej. Túró Rudi to batonik zrobiony ze słodko-kwaśnego twarożku (bez tego Węgrzy też by chyba nie dali rady) i oblany czekoladą. Oryginalny Túró Rudi to rzecz jasna ten w kropki, ale są też inne, które wcale nie są gorsze. Polecam te z logo tego zielonego supermarketu. Rodzajów Túró Rudi jest na Węgrzech tyle, że często w supermarketach jest cała osobna alejka. Podobno w Polsce kiedyś na wzór Túró Rudi był sprzedawany Danio Batonik. Ja tego nie pamiętam. Google podpowiada mi, że produkt był sprzedawany w latach 2002 - 2005 i dodawali do niego magnes z Hugo na lodówkę. Jeden z wpisów szczególnie mnie poruszył. Oto on:
Pamiętam te batoniki miałem 2 lata a jak byłem trochę starszy to kupowałem w monopolowym i dobre były xD
Poza tym Túró Rudi można było swego czasu kupić w wielu miejscach na świecie, nawet w Japonii, chociaż to nie był oryginalny produkt.

Węgierskie potrawy
https://upload.wikimedia.org

Lángos - jest to placek, którego głównymi składnikami są mąka pszenna i drożdże. Po uformowaniu ciasta wrzuca się je do gorącego oleju i smaży przez kilka minut. Lángosa podaje się najczęściej ze startym żółtym serem, śmietaną i startym czosnkiem. Można kupić go w wielu miejscach na Węgrzech, ja mam swoje ulubione miejsca w Budapeszcie, gdzie lángos jest sprawdzony i zawsze dobry, może stworzę taką listę, ale póki co wymienię tylko Tomi Lángos, bo to mój numer jeden od pierwszej wizyty w Budapeszcie (2011 rok). W większości miejsc, kupując lángosa, musimy chwilę zaczekać, bo jest smażony na naszych oczach. Dostaje się go na tym wspaniałym, szarym papierze, w który wsiąka nadmiar tłuszczu. Osoby, którym zaleca się dietę ubogą w tłuszcz, powinny raczej wcześniej spytać lekarza, czy wolno im jeść lángosa.

Węgierskie potrawy
https://upload.wikimedia.org/ (to jest berliński langosz, ale wygląda jak ten węgierski)

Gdy po raz pierwszy zetknąłem się z tymi produktami, byłem zaskoczony, lecz dzisiaj nie potrafię sobie bez nich wyobrazić życia. No, może pewnym wyjątkiem jest Dianás cukorka, bo nie przepadam za cukierkami. Jeżeli Wy też macie wspomnienia dotyczące węgierskiego jedzenia, dajcie mi znać!

Źródła/References:
https://hu.wikipedia.org/wiki/K%C3%B6r%C3%B6z%C3%B6tt
http://www.univer.hu/en/products/hungarian_flavours/eros_pista_edes_anna.html
http://streetkitchen.hu/2016/01/06/korozott_recept
http://uszoda.blog12.fc2.com/blog-entry-103.html
http://www.origo.hu/tafelspicc/kozelet/20141013-a-dianas-cukor-multja-es-jelene.html 
https://hu.wikipedia.org/wiki/T%C3%BAr%C3%B3_Rudi
https://hu.wikipedia.org/wiki/L%C3%A1ngos

12 listopada 2016

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.2 (Havannatelep)

Blog o Węgrzech
Budapeszt - niebezpieczne miejsca!
We wcześniejszym wpisie z cyklu NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie opisałem VIII dzielnicę miasta. Tym razem udamy się na osiedle Hawana (węg. Havanna lakótelep, Havannatelep). Jest to miejsce, do którego - według znajomych Węgrów - jeszcze do niedawna taksówkarze odmawiali wykonywania kursów.

NIEBEZPIECZNE puby w Budapeszcie

O ile znalezienie się w VIII dzielnicy Budapesztu (również w jej części o kiepskiej reputacji) nie jest trudne, o tyle z osiedlem Hawana jest nieco inaczej. Miejsce to położone jest poza centrum, w południowo-wschodniej części miasta, lecz dojechać można w jego pobliże - jak zawsze - trzecią linią metra. Z dostępnych w Google informacji wynika, że w chwili obecnej do serca Hawany dotrzemy autobusami linii 36, 93, 136E, 194, 236, oraz kursem linii nocnej nr 914. Można tam również dojechać tramwajem linii 50.

Budapeszt bezpieczeństwo
Budapeszt bezpieczeństwo

 

1. Krótko o historii (1916 - 1970)

 

W roku 1916 na terenach dzisiejszego osiedla Hawana rozpoczęła się budowa fabryki produkującej amunicję. W tym czasie od wschodu nacierały wojska rumuńskie, które - dotarłszy na teren budowy - rozkradły znajdujący się na niej sprzęt. Jak można się domyślić, budowa nigdy nie została ukończona, a firmy konstrukcyjne szybko opuściły jej teren żeby ograniczyć straty materialne. 

W 1921 roku opustoszałe tereny wykupiło jedno z ministerstw (węg. Népjóléti Minisztérium - "Ministerstwo Dostatku Ludowego") które postanowiło przekształcić usiany barakami plac budowy w osiedle mieszkalne dla ludzi, którzy doświadczyli niedoli wskutek ustaleń traktatu z Trianon z 1920 roku. Przybywali oni pociągami na Węgry i należało im zapewnić schronienie. Do 1926 roku miejsce zamieszkania na osiedlu Hawana znalazło 6 tys. ludzi, których ulokowano w 1350 mieszkaniach, znajdujących się w 252 budynkach. Jak nietrudno policzyć, średnia na jedno mieszkanie wynosiła 4,44 mieszkańca. W ciągu następnych 10 lat liczba ludności powiększyła się - w 1936 roku na osiedlu mieszkało ponad 9 tys. ludzi, dając średnią 7 - 8 mieszkańców na jedno mieszkanie. Ludzi wciąż przybywało, szacuje się, że w szczytowym okresie mogło ich być nawet 15 - 20 tys, co oznaczałoby, że na jedno lokum przypadało od 10 do nawet 15 osób.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca

Mieszkania składały się zazwyczaj jedynie z pokoju i kuchni. Tylko 20% dzieci mieszkających w tamtym czasie na osiedlu Hawana mogło spać same w łóżku. 5% dzieci na śniadanie jadło suchy chleb. Warunki na osiedlu Hawana nie były jednak aż tak koszmarne, jak w innych miejscach, np. na legendarnych osiedlach Mária Valéria, Auguszta, czy Hangya. Na Hawanie wybudowano nawet szkołę i łaźnię publiczną.

19. marca 1944 roku teren zajęli Niemcy i utworzyli na nim getto żydowskie na 1500 ludzi, spośród których około 100 zostało zesłanych do obozów koncentracyjnych. 

Państwowe osiedle Hawana - jako otoczony betonowym murem "przyjazny świat", którego ulice nie miały nawet nazw - przetrwał w niezmienionej formie aż do lat 70-tych.

2. Budowa nowego osiedla (1970 - 1989)

Plany przebudowy i rewitalizacji osiedla pojawiły się już (a może dopiero?) na początku lat 60-tych, jednak wówczas nie weszły w życie. Powróciły dopiero w ramach piątego z kolei planu pięcioletniego, kiedy to sprawy "szybszego rozwoju dzielnic pracowniczych" określono jako kwestię priorytetową. Niedługo później stare osiedle Hawana zniknęło z powierzchni ziemi, a w jego miejscu, w 1977 roku rozpoczęła się budowa 5600 mieszkań (wybudowano ich jednak więcej, bo 6020). Inwestycja zakończyła się po 8 latach, w 1985 roku, lecz pierwsze mieszkania oddawano do użytku już w 1978 roku. Skąd nazwa Hawana? Na 25. rocznicę rewolucji kubańskiej. 

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
retronom.hu
Osiedle zamieszkało ponad 20 tys. osób, z których znaczną większość stanowili rezydenci slamsów likwidowanych z terenów Újpest, Angyalföld, Kőbánya. Byli to ludzie niewykształceni, żyjący wcześniej w koszmarnych warunkach, dla których olbrzymim zaskoczeniem było to, że w mieszkaniu mogła znajdować się toaleta i łazienka. Centralne ogrzewanie również było poza zakresem ich wyobrażeń. Osiedle szybko zyskało miano miejsca niebezpiecznego i takiego, w którym szybko można pożegnać się z życiem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chadzał na Hawanę, jeżeli naprawdę nie musiał. 

Po mieście krążyły plotki. Mówiło się, że na osiedlu niektórzy ludzie urządzają w mieszkaniach ogniska. Widziano również takich, którzy na balkonach urządzali świniobicie, a także... zabijali konia. Dla nikogo nie było tajemnicą, że Hawana była miejscem, w którym skupiały się wszystkie możliwe problemy natury socjalnej. Problemem była przestępczość, bieda i brak perspektyw na przyszłość. Tego rodzaju trudności należało się jednak spodziewać, gdyż na Hawanie nie osiedlano ludzi wykształconych, zaradnych życiowo i osiągających wcześniej spektakularne sukcesy. Hawana była zbiorem osób, które żyły wcześniej na osiedlach baraków, bez prądu i bieżącej wody, i wchodzących w konflikt z prawem.

3. Po zmianie ustroju (1989 - teraz)

Mieszkańcy osiedla Hawana zatrudnienie znajdowali zazwyczaj w okolicznych fabrykach, znajdujących się m.in. na wyspie Csepel, a także na przedmieściach Budapesztu. Wiele osób pracowało w Fabryce Ciągników Czerwona Gwiazda (węg. Vörös Csillag Traktorgyár), w tkalni Lőrinci Fonó, czy zakładzie tekstylnym Kistext.

Wraz z upadkiem Związku Radzieckiego, wiele fabryk i zakładów zbankrutowało, a mieszkańcy osiedli takich jak Hawana, nagle stracili źródło utrzymania. Poskutkowało to wzrostem przestępczości do tego stopnia, że Hawana została liderem budapeszteńskiego rankingu. Statystyki dotyczące przestępstw na tle rabunkowym i aktów przemocy poszybowały w górę, pojawiły się również narkotyki. Co niepokojące, 90% przestępstw dokonywanych było przez osoby młode, w wieku 18 - 25 lat, bardzo często będące pod wpływem alkoholu, co oznaczałoby, że rozwijała się kolejna generacja ludzi niewykształconych, nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie i niemających perspektyw na przyszłość.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
hg.hu
Nagygyőr Csilla w swoich badaniach socjograficznych z 1993 roku na temat młodzieży zamieszkującej osiedle Hawana twierdzi, że w tamtym okresie działało tam przynajmniej 11 ulicznych grup rozbójniczych. W badaniu, które przeprowadzili 2 lata później Rácz József i Hoyer Márta odnotowano wyznania jednego z nastolatków, które brzmią następująco:

Latem się upiłem, podszedłem do jednego gościa i mówię mu: ty skur*ysynu, i kopnąłem go w twarz. Taki humor miałem akurat.

Redaktor jednego z portali pisze o tym, że pewnego razu wszedł przez przypadek do innego budynku, niż chciał, a tam na klatce schodowej, na pierwszym piętrze stały dzieciaki w wieku 12 - 15 lat. Zaciągały się czymś. Wszedł na drugie piętro, a tam kilku gości o ciemniejszym kolorze skóry przyglądało mu się uważnie. 

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
fenyerzekeny.hu
Osiedle uważane jest za jedną z głównych fabryk narkotyków dla Budapesztu. Pomieszczenia do przechowywania wózków w blokach (zwykle znajdują się na parterze) służą do robienia sobie zastrzyków, wielu ludzi jest pod wpływem środków odurzających. W jednym z mieszkań odkryto niedawno magazyn, w którym przechowywano duże ilości narkotyków i ukrywano albańską grupę przestępczą. Wśród ulubionych "używek" mieszkańców znajduje się klej Palmatex, odrdzewiacz i marihuana, niekiedy tania heroina. Te środki najłatwiej zdobyć, gdyż są najmniej kosztowne.

W 2002 roku na osiedlu pojawił się system monitoringu. Liczba notowanych przestępstw spadła wówczas z ponad 700 rocznie, do około 100. Samorząd również przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa, finansując kursowanie samochodu policyjnego patrolującego okolicę, który - w razie gdy dyspozytor zauważa na monitorze podejrzane zachowanie - dociera do miejsca zdarzenia w ciągu 2 minut. Problemem jest jednak to, że poprawa bezpieczeństwa osiedla Hawana, przyczyniła się do jego pogorszenia na terenie sąsiednich dzielnic.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
Węgry - bezpieczeństwo w Budapeszcie
Havannatelep - podobnie jak i VIII dzielnica - nie jest już tak niebezpieczna, jak kiedyś. Mimo wszystko nie polecam wybierania się w te okolice, jeżeli nie ma wyraźnej potrzeby. Prawdopodobnie nie ma się czego bać, gdyż zwiększone wydatki na poprawę bezpieczeństwa doprowadziły sytuację do normalności. Znacznie większym problemem tego miejsca jest piętno jego przeszłości - wiele osób bez perspektyw na przyszłość, niemogących znaleźć pracy i nieprzystosowanych do życia w dzisiejszych realiach mieszka na granicy minimum potrzebnego do egzystencji. Są obojętni i zniechęceni do podejmowania działań. Dopóki nie uda się rozwiązać tego problemu, dopóty miejsce to będzie szczyciło się niechlubną sławą.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
Budapeszt niebezpieczne miejsca
PS Choć poprawiło się bezpieczeństwo, nie zmienili się ludzie. Na osiedlu uważać trzeba np. na spadające z balkonów choinki. Hawana słynie z tego, że mieszkańcy w ten sposób pozbywają się ich po świętach.

Zobacz również nawiedzone osiedle w Budapeszcie:
<var>Nawiedzone osiedle</var>
Źródła:

14 lipca 2016

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.1 (VIII dzielnica)

Blog o WęgrzechMroczne peszteńskie uliczki usiane kamienicami o popękanych ścianach i odpadającym tynku. Oto miejsce nazywane przez niektórych Budapeszteńczyków gettem, a przez wielu omijane szerokim łukiem - centralna część VIII dzielnicy stolicy Węgier.
niepowtarzalna atmosfera, eklektyczne budownictwo, specyficzne ukształtowanie padającego światła, oraz osobliwa roślinność... czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Europie.

 1. Krótko o historii

 

Blog Węgry
http://egykor.hu/images/2010/original/budapest-viii-kerulet-sorkatakomba-_2.jpg
Oficjalna nazwa VIII dzielnicy to Józsefváros. Było to niegdyś miejsce zdominowane przez lekki przemysł, a zamieszkiwane głównie przez ubogich mieszkańców pochodzenia żydowskiego, cieszących się szacunkiem, dobrze urodzonych muzyków cygańskich, a także przez wielu pisarzy i poetów. Okolica tętniła życiem za sprawą znajdujących się w niej kawiarni i restauracji. Było to miejsce kojarzące się ze sztuką i wysokim poziomem życia.

Sytuacja zmieniła się wraz z początkiem XX wieku. Przemysł podupadł, przeniósł się do innych dzielnic, a część mieszkańców wyprowadziła się. Rozwój spowolnił, wiele fabryk musiano wyburzyć, a zubożenie społeczeństwa zaowocowało pojawieniem się prostytucji. Sytuację jeszcze bardziej pogorszyło nadejście I oraz II wojny światowej - w wyniku tej drugiej, uszkodzeniu uległo niemalże 90% budynków. Z powodu ogromnych zniszczeń wojennych, konieczne było przeprowadzenie odbudowy, jednak aż do lat 70-tych nie zostały poczynione stosowne kroki, a budynki - osadzone w dodatku na osuwającym się, wilgotnym gruncie - znajdowały się w katastrofalnym stanie: fundamenty osiadały, a na ścianach pojawiały się głębokie pęknięcia.

Zamiast odbudowy, w stosunku do mieszkańców zastosowano regulacje dotyczące miejsca ich zamieszkania. W procesie tym kierowano się w dużej mierze pochodzeniem etnicznym, oraz statusem społecznym przesiedlanych. W latach 90-tych nastąpiło jednak ożywienie, i miasto Józefa odzyskało część dawnego blasku, naznaczone jest jednak śladami bolesnych wydarzeń z przeszłości.


2. Jak jest teraz?

 

Budapeszt niebezpieczne miejsca 8 dzielnica
Centralna część 8. dzielnicy stolicy Węgier uznawana jest za niebezpieczną.
Należy przede wszystkim jasno zaznaczyć - sama VIII dzielnica nie jest zła! W jej skład wchodzą przecież całkiem bezpieczne i cieszące się dobrą reputacją okolice w ścisłym centrum miasta. Swoją złą sławę zawdzięcza obszarowi znajdującemu się w centralnej jej części i o tym obszarze piszę.

Okolica ta w dalszym ciągu zasiedlana jest w dużym stopniu przez ludzi o pochodzeniu innym, niż węgierskie. Wskaźnik przestępczości jest dosyć wysoki - jeden z najwyższych w Budapeszcie, lecz ostatnie lata przyniosły pod tym względem dużą poprawę. Pojawił się monitoring, a liczba przestępstw zmalała. Mimo to, osoby które wyprowadzają się z VIII dzielnicy do dzielnicy np:. VI, która z resztą przoduje w Budapeszcie w ilości popełnianych przestępstw, są bardzo usatysfakcjonowane z powodu zniknięcia poczucia nieustannego zagrożenia.

Wiele drobnych punktów usługowych, które niegdyś tu funkcjonowały, zostało bezpowrotnie zamkniętych, bezrobocie pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie. Znajdujące się tutaj budynki są zazwyczaj w nie najlepszym stanie, a ceny nieruchomości należą do najniższych w Budapeszcie. Ceny mieszkań zaczynają się od 8 mln forintów, co daje w dniu dzisiejszym około 110 000zł! Wrażenia z przebywania tam są jednak dosyć specyficzne i należy się na to przygotować.


3. Historie z życia wzięte

 


Nie mam wielu historii z własnego życia, ponieważ nie chadzam w te okolice.

Kiedyś kręciłem z moim kolegą film wideo w pobliżu II. János Pál Pápa tér (plac Jana Pawła II). Nie wspominam dobrze tego miejsca. Nic się nie stało, jednak niemal wszyscy znajdujący się tam ludzie, kierowali w naszą stronę wzrok i patrzyli w sposób, który z pewnością nie był przyjacielski. Jest to ten rodzaj wzroku, którego zdecydowanie nie chce się na sobie czuć. Żywiłem obawę, że możemy zostać okradzeni, dlatego szybko opuściliśmy to miejsce. Byliśmy w pobliżu stacji metra, wkoło chodziło mnóstwo ludzi, a jednak atmosfera była bardzo dziwna. Nigdy więcej się tam nie kręciłem.

http://www.mfor.hu/cikkek/befektetes/Hasznalt_lakast_okosan.html
http://www.mfor.hu/cikkek/befektetes/Hasznalt_lakast_okosan.html
Mam znajomych, którzy byli zainteresowani zamieszkaniem przy Magdolna utca. Nie wiedzieli wówczas o tym, że jest to ulica, o której mówi się tylko źle. Kojarzy ją chyba każdy Budapeszteńczyk - zna z opowieści, bądź samemu doświadczył tam czegoś niemiłego. Znajomi umówili się więc na spotkanie i z ich relacji wynikało, że czuli się obserwowani. Stojący w bramach ludzie odwracali za nimi głowy i przypatrywali się im w sposób, który uznali za wrogi. Jako ludzie "z zewnątrz" byli uważnie obserwowani.

"Mieszkam tu od ponad 2 lat, ale kiedy jest ciemno to wchodzenie w mniejsze uliczki to naprawdę nie jest dobry pomysł. Nieraz na takich uliczkach włamali się do kogoś, zastraszyli lokatorów i wszystko pozabierali. Nieraz okradli młodszych, czy starszych, nieraz pobito kogoś grupowo, czy pchnięto nożem. Mógłbym tak wyliczać. Kiedyś były tu narkotyki, chociaż parę miesięcy temu zniknęły. Są takie miejsca, że trzeba wziąć się w garść, jeżeli uda się z nich wyjść. Przez pewne rzeczy można tutaj przebrnąć tylko, jeżeli sprzyja nam szczęście. Jeżeli u kogoś będzie impreza, to cała ulica będzie pusta. Jeżeli nie ma imprezy, to bardziej aktywni osobnicy panoszą się po ulicach. Jeżeli masz rozum to się tu nie przeprowadzaj, do VII dzielnicy też nie, bywa tam nawet gorzej."

"Dobozi utca i okolice to faktycznie dość paskudne miejsce. Często zapuszczam się po nocach w niebezpieczne okolice, widzę pewnych ludzi i pewne sytuacje. Zazwyczaj załatwiają je pomiędzy sobą. Jasne, nie są to dobre miejsca, ale takie są wszędzie, poza Budapesztem też."


4. Kilka przykładów z prasy



Śmiertelne pchnięcie nożem mężczyzny, który stanął w obronie kobiety. Komentarz "nie można się
zbytnio dziwić, że to w VIII. dzielnicy"

Ciężko ranny lekarz zabrany został do szpitala, gdzie konieczna była natychmiastowa operacja. Jego stan się ustabilizował.

W mającej miejsce w pubie przy Népszínház utca bójce, jeden z mężczyzn ucierpiał tak bardzo, że ratownicy nie byli w stanie mu pomóc. 34-latek zmarł na miejscu od poniesionych ran.

Blog o Węgrzech
www.gabrielxicarts.com
Mężczyzna pod wpływem dragów szalał w VIII. dzielnicy, przy Baross utca. Mężczyzna zażył środek o nazwie zene (węg. muzyka), od którego stał się tak agresywny, że trzeba było wezwać policję, aby nie zrobił sobie krzywdy. Według świadków, mężczyznę musiało obezwładniać kilku policjantów. O godzinie 22:30 zamknięto chodnik, konieczna była reanimacja. Jeden ze świadków stwierdził, że taki środek można kupić kilka ulic dalej, za 500-1000 Ft. (10zł) Niska cena wynika z tego, że robi się go z rozpuszczalnika. Osoba, która go zażyje, czuje się niezwykle silna, wierzy w swą niezniszczalność.

Wcześniej inny mężczyzna wspiął się na kwietnik i skoczył na główkę, na beton. Również ten z Baross utca uderzał głową o beton. W ostatnich miesiącach miało miejsce w okolicy więcej podobnych incydentów. Ludzie po tym specyfiku (którego inna nazwa to évi) miewają halucynacje, uczucie pełzania po ciele robaków, bycia związanym - stąd częste zrywanie ubrań. Temperatura ciała podnosi się do 40 stopni, następują problemy z krążeniem. 


Historii związanych z prostytucją, handlem narkotykami, czy pobiciami jest bardzo wiele. Jeżeli chodzi o narkotyki, przy Népszínház utca możemy wybierać jak ze szwedzkiego stołu.

5. Jak sobie poradzić?

 

W artykule, pt: "Przeżyć w centrum ósmej dzielnicy" autor sugeruje zastosowanie się do trzech zasad:

Zasada nr 1: Tylko spokojnie! - jeżeli tutaj mieszkasz, traktuj tę okolicę jak swój dom, nie jako przeciwnika. Oczywiście panują tu dziwne zwyczaje i jest coś na rzeczy z tą przestępczością, ale żyje tutaj wielu normalnych, podobnych tobie ludzi, którzy również chcą, by żyło się jak najlepiej. Rozmawiaj z nimi. Prawdopodobnie i tak to inni, jako pierwsi zauważą, że jesteś "nowym". Mimo wszystko autor i tak nie był zbytnio nękany - raz ktoś poprosił o ogień, innym razem ktoś chciał sprzedać "bio", a innym "szare" - czymkolwiek to mogło być.

Zasada nr 2: SPOKOJNIE! - Autor wspomina tramwaj "legendarnej linii 24". Wsiadł do niego pewien "huligan o donośnym głosie", przeszedł cały wagon, obrażając paru emerytów, kopnął puszkę po coca-coli i pełen podziwu przyjrzał się samemu sobie. Nasz bohater założył ciemne okulary i wbił spojrzenie w szybę, tak aby uniknąć kontaktu wzrokowego. Facet usiadł naprzeciw i przez 3 przystanki w milczeniu się na niego gapił, po czym... pochylił się w jego stronę, skomentował nazwę okularów "Ray Ban", powiedział, że są super i wysiadł.
Blog o Węgrzech
http://m.cdn.blog.hu/ce/centrifuga/image/200904/magdolnautca.jpg

Według autora przy Magdolna utca i w jej okolicy mieściły się miejsca, gdzie za 1.000 - 2.000 Forintów można kupić różnego rodzaju narkotyki. Za dnia nie jest jednak aż tak źle - okolicę patroluje całkiem spora ilość policji, nie ma również poczucia zagrożenia.

Zasada nr 3: Uważaj i ucz się! - VIII dzielnica to niepowtarzalna atmosfera, eklektyczne budownictwo, specyficzne ukształtowanie padającego światła, oraz osobliwa roślinność... czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Europie. Jeżeli jest się otwartym, życie może być tutaj naprawdę wyjątkowe i emocjonujące - trzeba być jednak na to przygotowanym - jeżeli się takim nie jest, lepiej od tego miejsca trzymać się z daleka. Można tutaj usłyszeć mnóstwo opowieści i nauczyć się wiele o Węgrzech.

6. Czy ósma dzielnica jest aż tak zła? 

 

Prawdopodobnie nie aż tak, jak kiedyś. VIII dzielnica (jej centralna część!) obrosła już legendą, zrobiono o niej animację filmową i wspomina się o niej w kontekście miejsc, do których nie należy chodzić. Mam znajomych, którzy twierdzą, że jest tam bardzo spokojnie i przez wiele lat mieszkania tam, nie spotkała ich żadna nieprzyjemność. Prawdą jest, że podobne zdarzenia mają miejsce w każdym większym mieście. Pobicia, środki odurzające i kradzieże zdarzają się i występują wszędzie. To trochę tak, jakby opisać warszawską Pragę Północ, poznańskie Jeżyce, albo krakowską Hutę. Odezwą się osoby, które powiedzą, że wcale nie jest tak źle, i pewnie będą miały sporo racji, jednak zła sława wspomnianych dzielnic nie bierze się znikąd. Podobnie jest z podjętym przeze mnie tematem.
Blog o Węgrzech
http://m.cdn.blog.hu/az/az-en-svajcom/image/R%C3%B3ma_0262.jpg
Wielu moich znajomych (zwłaszcza Węgrów), mówi, żebym bezwzględnie tam nie chodził, a sporo ludzi na wszelki wypadek nosi przy sobie noże i scyzoryki. Zawsze, kiedy jestem w pobliżu, czuję że czai się tam niebezpieczeństwo, tak więc ja tych okolic unikam i na wszelki wypadek polecam to wszystkim, którzy odwiedzają, bądź zamieszkują Budapeszt. Jest tu znacznie więcej interesujących miejsc.





References/Źródła