Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peszt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peszt. Pokaż wszystkie posty

13 marca 2017

Wekerletelep - drugiego takiego osiedla nie ma nigdzie na świecie!

Wekerletelep to dosyć nietypowe miejsce na mapie stolicy Węgier, które odwiedzić powinien każdy, kto ceni sobie ciszę i spokój, i nie straszne mu dłuższe spacery. Oficjalnie, Wekerletelep jest znajdującą się w XIX dzielnicy "częścią miasta". W rzeczywistości jest to przywodzące na myśl wiejskie krajobrazy, ogromne osiedle mieszkalne. 

Blog o Węgrzech
Wekerletelep na mapie Budapesztu - południowo - wschodnia część miasta
Dojazd do osiedla nie jest zbyt trudny. Wystarczy wysiąść na przedostatniej stacji trzeciej linii metra (o której pisałem już tutaj i tutaj), a konkretnie na stacji o nazwie Határ út. Jeżeli rozejrzymy się, na jednym z budynków ujrzymy tablicę witającą nas na Wekerle. Osiedle zaczyna się już w tym miejscu, lecz żeby dojść do samego centrum, potrzebujemy około 20 minut. Do samego środka zawiezie nas natomiast autobus linii 99, który trasę swą rozpoczyna w samym sercu  Budapesztu, czyli przy Blaha Lujza tér.

Węgry blog
Szkoła podstawowa (A Kispesti Pannónia Általános Iskola) na Wekerletelep (zdjęcie ze zbiorów własnych)

Pomysł utworzenia osiedla

W kilku ostatnich dziesięcioleciach XIX wieku liczba ludności Budapesztu zanotowała nagły skok - powiększyła się bowiem aż 2,5 - krotnie. Spowodowane było to pojawianiem się kolejnych fabryk i napływem ludności wiejskiej, która - chcąc rozpocząć życie w mieście - masowo migrowała do stolicy. Władze - chcąc umożliwić przybywającej do Budapesztu sile roboczej miejsce do osiedlenia się - wyznaczały tereny pod budowę kolejnych osiedli i wypuszczały na place budów sprzęt. Z tych lub podobnych powodów powstało m.in. Wekerletelep, lecz również - o czym pisałem już w jednym z wcześniejszych wpisów - Osiedle Hawana. 

Węgry blog
Jeden z budynków znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych). W górnej części znajdują się mieszkania, natomiast poniżej - sklep i cukiernia.

W związku z faktem, że nowymi mieszkańcami osiedla Wekerle mieli zostać Węgrzy przybywający do stolicy z prowincji, obawiano się, że przeprowadzka do wielkich, szarych bloków z prefabrykatów może okazać się dla nich zbyt dużym szokiem. Przyzwyczajeni do wiejskich krajobrazów i sielankowej atmosfery węgierskich wiosek chłopi, mogli mieć problem z przystosowaniem się do nowych realiów panujących w centrum betonowej dżungli. Z tych powodów w konkursie ogłoszonym przez władze zwycięstwo odniósł projekt zgłoszony przez Fleischla Róberta. W ostatecznej koncepcji założono powstanie trzech rodzajów budynków: domków jednorodzinnych (bliźniaków, bądź domków szeregowych), kamienic czynszowych ("pogrupowanych domów mieszkalnych") i kawalerek, przeznaczonych na potrzeby osób żyjących samemu.

Budowa


Budowa osiedla rozpoczęła się w 1908 roku, (kiedy premierem, a później przez pewien czas ministrem finansów, był Wekerle Sándor). Nazwa osiedla pochodzi właśnie od jego nazwiska. Do końca 1925 roku na wyznaczonym terenie wybudowano łącznie 1007 domów, zawierających w sumie 4412 mieszkań. Budynki o 2, 3 oraz 4 mieszkaniach składały się jedynie z jednego poziomu (były to budynki parterowe), a te z 6, 8, lub 12 mieszkaniami miały dwa poziomy. Taki podział nie był przypadkowy - starano się zachować stosowne proporcje i zadbać o dobre samopoczucie mieszkańców, ułatwiając im łatwiejsze nawiązywanie kontaktów i tworzenie społeczności. Większe budynki powstawały przy głównych ulicach, a mniejsze - przy tych węższych. Była to koncepcja odmienna od tej, jaką stosowano przy budowie osiedli, na które składały się jedynie stawiane z prefabrykatów, przytłaczające bloki. W przypadku osiedla Wekerle postarano się o to, aby całość przypominała bardziej osadę, niż nienaturalny, nieprzyjazny człowiekowi twór, spotykany często w miastach pod postacią osiedli.

Blog o Węgrzech
Jednopoziomowy budynek mieszkalny (zdjęcie ze zbiorów własnych). Niektóre miejsca przypominają mi filmy z cyklu "Władca pierścieni".
Postanowiono zadbać również o oświatę, kwestie bezpieczeństwa i usługi, dlatego w latach 1911 - 1914 wybudowano łącznie 4 szkoły i 2 przedszkola z 48 salami lekcyjnymi, 18 miejscami na potrzeby edukacji dla najmłodszych i 2 salami do ćwiczeń fizycznych. W 1912 roku powstał budynek biura policji, koszary dla policji konnej, a w 1913 - urząd pocztowy. 

Wyjątkowy i niepowtarzalny styl


Nowo wybudowane osiedle było - nawet jak na dzisiejsze standardy - miejscem zapewniającym warunki mieszkalne na wysokim poziomie. Większość z osiedlających się miała możliwość użytkowania i gospodarowania własnego, przydomowego ogródka. Działki były - przynajmniej w porównaniu do tych z terenów wiejskich - stosunkowo niewielkie, lecz dla ludności o pochodzeniu wiejskim pełniły ważną rolę. Budowa osiedla uwzględniała, że to właśnie oni będą stanowić jedynych mieszkańców okolicy, lecz w późniejszych latach zaczęło się to zmieniać. Na osiedle zaczęły się sprowadzać osoby prowadzące małe fabryki, zakłady przemysłowe, a także urzędnicy i oficerowie policji. W późniejszym okresie zezwalano na osiedlanie się jedynie drobnych mieszczan.

Blog o Węgrzech
Kós Károly tér 14. - Jeden z budynków mieszkalnych znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych). Styl, jaki prezentuje sobą wejście, ściśle nawiązuje do tradycji ludowych i mocno podkreśla rangę ulicy, na którą wskazuje.

W budowie osiedla najważniejszy aspekt stanowił oczekiwany wpływ nowego tworu na mających osiedlić się w nim mieszkańców. Osiedle miało być przyjazne dla natury i sprzyjać powstawaniu i zacieśnianiu więzi międzyludzkich. Stąd istotną kwestią było również wybudowanie stosownego centrum, które stanowić miał - według projektu Kósa Károlya - rynek. Centrum wydaje się tutaj słowem doskonale oddającym koncepcję planowania przestrzennego, gdyż to od niego - niczym promienie słońca - odchodzi 8 dróg dojazdowych. Centrum rynku jest park, na terenie którego obecnie znajduje się plac zabaw, a zamyka go - zaprojektowany w 1930 roku przez Heintza Bélę - kościół katolicki. Zarówno plac, jak i budynki numer 2 i 3 zaprojektował Kós Károly, lecz udział przy projektowaniu wielu wyjątkowych kamienic mieli również Schodits Lajos, Eberling Béla, Zrumeczky Dezső, Wälder Gyula (budynek nr 6), czy Györgyi Dénes (budynek nr 5), będącymi wówczas znanymi i uznanymi architektami. Będąc na rynku z pewnością warto przyjrzeć się zwłaszcza koncepcji Schoditsa i Eberlinga, która - stanowiąc budynek mieszkalny - zawiera w sobie również część usługową, w której obecnie funkcjonuje sklep spożywczy i cukiernia. 

Blog o Węgrzech
Na tym zdjęciu doskonale widać uporządkowaną strukturę osiedla

Jeżeli chcesz zobaczyć więcej zdjęć, kliknij tutaj. Zdjęcia z osiedla Wekerle znajdują się prawie na samym końcu mojej instagramowej strony. 

W trosce o kontakt z naturą


W trakcie budowy posadzono 50 000 drzew, natomiast główny plac (który w latach 70-tych nosił nazwę Petőfi tér) przyozdobiono kwiatami. Mieszkańcy zachęcani byli do upiększania swoich przydomowych ogródków, przy czym nie byli zdani jedynie na siebie - mogli liczyć na pomoc lokalnych samorządów, które pomagały im w sadzeniu roślin i ich podlewaniu. Ze względu na dobre warunki do wzrostu drzew owocowych (piaszczysta gleba) zasadzono 13 000 tego rodzaju drzew - po 4 na każde mieszkanie. Przy ogrodzeniach znalazło się natomiast miejsce dla krzewów porzeczek. W 1917 roku zbiory były tak obfite, że ilość owoców na każdego mieszkańca czterokrotnie przewyższała średnie roczne spożycie owoców na osobę.

W 1992 roku założono Wspólnotę Mieszkaniową (a Wekerlei Társaskör Egyesület), której siedziba znajduje się przy Kós Károly tér 10. Celem wspólnoty jest wspomaganie i ochrona naturalnych, historycznych i architektonicznych wartości, rozwój lokalnych społeczności, poprawa samopoczucia mieszkańców, krzewienie lokalnego patriotyzmu i wzbudzenie zainteresowania wydarzeniami o randze lokalnej, oraz współpraca dla poprawy czystości i porządku. 

Blog o Węgrzech
Jeden z budynków znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych).

We wrześniu 2011 roku Wekerletelep uznane zostało za obszar o znaczeniu pomnika przyrody. Z tego powodu wszelkie plany ponownego gospodarowania wyżej wymienionym terenem należy dokładnie badać i - jeżeli to konieczne - kwestionować i poddawać zmianom. Wszelkie projekty muszą być natomiast realizowane w taki sposób, aby zawsze odnajdować rozwiązania przyjazne naturze i szanujące dziedzictwo tego wyjątkowego miejsca. 

Wekerletelep to miejsce, w którym mieszkają obecnie ludzie z różnych grup zawodowych. Mieszkania nie są tutaj jednak tanie i nie ma się czemu dziwić - trudno znaleźć równie piękne i wyjątkowe mieście w stolicy Węgier. Wekerle nie jest również atrakcją turystyczną, więc nawet w szczycie sezonu urlopowego nie natkniemy się tam na spragnionych wrażeń turystów. Jeżeli macie akurat wolne popołudnie, chcecie pospacerować z rodziną, albo zabrać dziewczynę na randkę w jakieś ciche, romantyczne miejsce, Wekerletelep może być miejscem, którego szukacie. Nie nastawiałbym się na ogrom wrażeń i jeżeli miałbym spędzić w Budapeszcie jedynie 3 dni, to jako turysta zdecydowanie wybrałbym coś innego, lecz gdybym miał ochotę na kontemplację natury i chwilę spokoju, a przy okazji chciałbym popodziwiać nietypowy styl architektoniczny, pojechałbym na Wekerletelep. 

Blog o Węgrzech
Typowa przydomowa działka na Wekerletelep.

Wekerletelep włączam oczywiście do Alternatywnej listy miejsc wartych zobaczenia w Budapeszcie. Zachęcam do odwiedzenia jej i do zapoznania się z wcześniejszym wpisem, w którym opisuję swoją wizytę na węgierskim cmentarzu.

Źródła/References:

12 listopada 2016

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.2 (Havannatelep)

Blog o Węgrzech
Budapeszt - niebezpieczne miejsca!
We wcześniejszym wpisie z cyklu NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie opisałem VIII dzielnicę miasta. Tym razem udamy się na osiedle Hawana (węg. Havanna lakótelep, Havannatelep). Jest to miejsce, do którego - według znajomych Węgrów - jeszcze do niedawna taksówkarze odmawiali wykonywania kursów.

NIEBEZPIECZNE puby w Budapeszcie

O ile znalezienie się w VIII dzielnicy Budapesztu (również w jej części o kiepskiej reputacji) nie jest trudne, o tyle z osiedlem Hawana jest nieco inaczej. Miejsce to położone jest poza centrum, w południowo-wschodniej części miasta, lecz dojechać można w jego pobliże - jak zawsze - trzecią linią metra. Z dostępnych w Google informacji wynika, że w chwili obecnej do serca Hawany dotrzemy autobusami linii 36, 93, 136E, 194, 236, oraz kursem linii nocnej nr 914. Można tam również dojechać tramwajem linii 50.

Budapeszt bezpieczeństwo
Budapeszt bezpieczeństwo

 

1. Krótko o historii (1916 - 1970)

 

W roku 1916 na terenach dzisiejszego osiedla Hawana rozpoczęła się budowa fabryki produkującej amunicję. W tym czasie od wschodu nacierały wojska rumuńskie, które - dotarłszy na teren budowy - rozkradły znajdujący się na niej sprzęt. Jak można się domyślić, budowa nigdy nie została ukończona, a firmy konstrukcyjne szybko opuściły jej teren żeby ograniczyć straty materialne. 

W 1921 roku opustoszałe tereny wykupiło jedno z ministerstw (węg. Népjóléti Minisztérium - "Ministerstwo Dostatku Ludowego") które postanowiło przekształcić usiany barakami plac budowy w osiedle mieszkalne dla ludzi, którzy doświadczyli niedoli wskutek ustaleń traktatu z Trianon z 1920 roku. Przybywali oni pociągami na Węgry i należało im zapewnić schronienie. Do 1926 roku miejsce zamieszkania na osiedlu Hawana znalazło 6 tys. ludzi, których ulokowano w 1350 mieszkaniach, znajdujących się w 252 budynkach. Jak nietrudno policzyć, średnia na jedno mieszkanie wynosiła 4,44 mieszkańca. W ciągu następnych 10 lat liczba ludności powiększyła się - w 1936 roku na osiedlu mieszkało ponad 9 tys. ludzi, dając średnią 7 - 8 mieszkańców na jedno mieszkanie. Ludzi wciąż przybywało, szacuje się, że w szczytowym okresie mogło ich być nawet 15 - 20 tys, co oznaczałoby, że na jedno lokum przypadało od 10 do nawet 15 osób.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca

Mieszkania składały się zazwyczaj jedynie z pokoju i kuchni. Tylko 20% dzieci mieszkających w tamtym czasie na osiedlu Hawana mogło spać same w łóżku. 5% dzieci na śniadanie jadło suchy chleb. Warunki na osiedlu Hawana nie były jednak aż tak koszmarne, jak w innych miejscach, np. na legendarnych osiedlach Mária Valéria, Auguszta, czy Hangya. Na Hawanie wybudowano nawet szkołę i łaźnię publiczną.

19. marca 1944 roku teren zajęli Niemcy i utworzyli na nim getto żydowskie na 1500 ludzi, spośród których około 100 zostało zesłanych do obozów koncentracyjnych. 

Państwowe osiedle Hawana - jako otoczony betonowym murem "przyjazny świat", którego ulice nie miały nawet nazw - przetrwał w niezmienionej formie aż do lat 70-tych.

2. Budowa nowego osiedla (1970 - 1989)

Plany przebudowy i rewitalizacji osiedla pojawiły się już (a może dopiero?) na początku lat 60-tych, jednak wówczas nie weszły w życie. Powróciły dopiero w ramach piątego z kolei planu pięcioletniego, kiedy to sprawy "szybszego rozwoju dzielnic pracowniczych" określono jako kwestię priorytetową. Niedługo później stare osiedle Hawana zniknęło z powierzchni ziemi, a w jego miejscu, w 1977 roku rozpoczęła się budowa 5600 mieszkań (wybudowano ich jednak więcej, bo 6020). Inwestycja zakończyła się po 8 latach, w 1985 roku, lecz pierwsze mieszkania oddawano do użytku już w 1978 roku. Skąd nazwa Hawana? Na 25. rocznicę rewolucji kubańskiej. 

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
retronom.hu
Osiedle zamieszkało ponad 20 tys. osób, z których znaczną większość stanowili rezydenci slamsów likwidowanych z terenów Újpest, Angyalföld, Kőbánya. Byli to ludzie niewykształceni, żyjący wcześniej w koszmarnych warunkach, dla których olbrzymim zaskoczeniem było to, że w mieszkaniu mogła znajdować się toaleta i łazienka. Centralne ogrzewanie również było poza zakresem ich wyobrażeń. Osiedle szybko zyskało miano miejsca niebezpiecznego i takiego, w którym szybko można pożegnać się z życiem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie chadzał na Hawanę, jeżeli naprawdę nie musiał. 

Po mieście krążyły plotki. Mówiło się, że na osiedlu niektórzy ludzie urządzają w mieszkaniach ogniska. Widziano również takich, którzy na balkonach urządzali świniobicie, a także... zabijali konia. Dla nikogo nie było tajemnicą, że Hawana była miejscem, w którym skupiały się wszystkie możliwe problemy natury socjalnej. Problemem była przestępczość, bieda i brak perspektyw na przyszłość. Tego rodzaju trudności należało się jednak spodziewać, gdyż na Hawanie nie osiedlano ludzi wykształconych, zaradnych życiowo i osiągających wcześniej spektakularne sukcesy. Hawana była zbiorem osób, które żyły wcześniej na osiedlach baraków, bez prądu i bieżącej wody, i wchodzących w konflikt z prawem.

3. Po zmianie ustroju (1989 - teraz)

Mieszkańcy osiedla Hawana zatrudnienie znajdowali zazwyczaj w okolicznych fabrykach, znajdujących się m.in. na wyspie Csepel, a także na przedmieściach Budapesztu. Wiele osób pracowało w Fabryce Ciągników Czerwona Gwiazda (węg. Vörös Csillag Traktorgyár), w tkalni Lőrinci Fonó, czy zakładzie tekstylnym Kistext.

Wraz z upadkiem Związku Radzieckiego, wiele fabryk i zakładów zbankrutowało, a mieszkańcy osiedli takich jak Hawana, nagle stracili źródło utrzymania. Poskutkowało to wzrostem przestępczości do tego stopnia, że Hawana została liderem budapeszteńskiego rankingu. Statystyki dotyczące przestępstw na tle rabunkowym i aktów przemocy poszybowały w górę, pojawiły się również narkotyki. Co niepokojące, 90% przestępstw dokonywanych było przez osoby młode, w wieku 18 - 25 lat, bardzo często będące pod wpływem alkoholu, co oznaczałoby, że rozwijała się kolejna generacja ludzi niewykształconych, nieprzystosowanych do życia w społeczeństwie i niemających perspektyw na przyszłość.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
hg.hu
Nagygyőr Csilla w swoich badaniach socjograficznych z 1993 roku na temat młodzieży zamieszkującej osiedle Hawana twierdzi, że w tamtym okresie działało tam przynajmniej 11 ulicznych grup rozbójniczych. W badaniu, które przeprowadzili 2 lata później Rácz József i Hoyer Márta odnotowano wyznania jednego z nastolatków, które brzmią następująco:

Latem się upiłem, podszedłem do jednego gościa i mówię mu: ty skur*ysynu, i kopnąłem go w twarz. Taki humor miałem akurat.

Redaktor jednego z portali pisze o tym, że pewnego razu wszedł przez przypadek do innego budynku, niż chciał, a tam na klatce schodowej, na pierwszym piętrze stały dzieciaki w wieku 12 - 15 lat. Zaciągały się czymś. Wszedł na drugie piętro, a tam kilku gości o ciemniejszym kolorze skóry przyglądało mu się uważnie. 

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
fenyerzekeny.hu
Osiedle uważane jest za jedną z głównych fabryk narkotyków dla Budapesztu. Pomieszczenia do przechowywania wózków w blokach (zwykle znajdują się na parterze) służą do robienia sobie zastrzyków, wielu ludzi jest pod wpływem środków odurzających. W jednym z mieszkań odkryto niedawno magazyn, w którym przechowywano duże ilości narkotyków i ukrywano albańską grupę przestępczą. Wśród ulubionych "używek" mieszkańców znajduje się klej Palmatex, odrdzewiacz i marihuana, niekiedy tania heroina. Te środki najłatwiej zdobyć, gdyż są najmniej kosztowne.

W 2002 roku na osiedlu pojawił się system monitoringu. Liczba notowanych przestępstw spadła wówczas z ponad 700 rocznie, do około 100. Samorząd również przyczynia się do poprawy bezpieczeństwa, finansując kursowanie samochodu policyjnego patrolującego okolicę, który - w razie gdy dyspozytor zauważa na monitorze podejrzane zachowanie - dociera do miejsca zdarzenia w ciągu 2 minut. Problemem jest jednak to, że poprawa bezpieczeństwa osiedla Hawana, przyczyniła się do jego pogorszenia na terenie sąsiednich dzielnic.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
Węgry - bezpieczeństwo w Budapeszcie
Havannatelep - podobnie jak i VIII dzielnica - nie jest już tak niebezpieczna, jak kiedyś. Mimo wszystko nie polecam wybierania się w te okolice, jeżeli nie ma wyraźnej potrzeby. Prawdopodobnie nie ma się czego bać, gdyż zwiększone wydatki na poprawę bezpieczeństwa doprowadziły sytuację do normalności. Znacznie większym problemem tego miejsca jest piętno jego przeszłości - wiele osób bez perspektyw na przyszłość, niemogących znaleźć pracy i nieprzystosowanych do życia w dzisiejszych realiach mieszka na granicy minimum potrzebnego do egzystencji. Są obojętni i zniechęceni do podejmowania działań. Dopóki nie uda się rozwiązać tego problemu, dopóty miejsce to będzie szczyciło się niechlubną sławą.

Blog o Węgrzech niebezpieczne miejsca
Budapeszt niebezpieczne miejsca
PS Choć poprawiło się bezpieczeństwo, nie zmienili się ludzie. Na osiedlu uważać trzeba np. na spadające z balkonów choinki. Hawana słynie z tego, że mieszkańcy w ten sposób pozbywają się ich po świętach.

Zobacz również nawiedzone osiedle w Budapeszcie:
<var>Nawiedzone osiedle</var>
Źródła:

31 października 2016

5 przerażających miejsc na Węgrzech

Nawiedzone miejsca
Nawiedzone miejsca na Węgrzech
Nawiedzone osiedle w Budapeszcie położone na cmentarzu, opuszczony szpital, po korytarzach którego niosą się obłąkańcze krzyki dzieci... i nie tylko. Zapraszam.

1. Wyspa czarownic

Blog o Węgrzech
http://szeged.varosom.hu
Właściwie nie wyspa, a porośnięty gęstwiną półwysep w mieście Szeged, którego nazwa odnosi się do najbardziej ponurego okresu w dziejach Węgier. Wyspa czarownic uważana jest za miejsce nawiedzone. Niemogące zaznać spokoju duchy każdego wieczoru błąkają się po okolicy. Zbliżające się w te miejsca osoby słyszą dziwne odgłosy wydobywające się z lasu. 

23 lipca 1728 roku ułożono nad brzegiem Cisy 3 stosy, na których spalono 13 osób (6 mężczyzn i 7 kobiet) oskarżanych o zajmowanie się czarną magią. Kim były te osoby? Tego dokładnie nie wiadomo, legendy głoszą, że w tym roku do miasta zawitali "ludzie z zewnątrz", na temat których natychmiast zaczęto plotkować. Mieszkańcy obarczyli ich winą za wszystkie nieszczęścia, które miały miejsce w tamtym okresie. Tajemnicze osoby zostały schwytane i skazane na śmierć na stosie. Po wykonaniu wyroku mieszkańcy uspokoili się, lecz od tego momentu nie zbliżali się do półwyspu. Osoby wyznaczone do posprzątania miejsca wyroku odnalazły w popiołach 13 amuletów, których skazani nie mogli przy sobie mieć, ponieważ zostali wcześniej obdarci z ubrań. Amulety zniknęły w tajemniczych okolicznościach, a popioły rozwiane zostały przez wiatr. Od tego pamiętnego dnia w szumie liści da się usłyszeć ludzkie szepty, a spacerujące tamtędy osoby mają dziwne uczucie bycia obserwowanym.

Co ciekawe, spośród 124 procesów dotyczących używania magii, które odbyły się na Węgrzech, ponad połowa miała miejsce w Szegedzie.

2. Zamek Siroki

Blog o Węgrzech
http://kirandulastippek.hu

O położonym we wschodniej części gór Mátra zamku Siroki krążą przerażające pogłoski. Według opowieści, po zachodzie słońca w ruinach zamku pojawia się cień kobiety, który rzuca się z murów, pociągając za sobą siedem innych dusz. Legenda ta początki swoje znajduje w średniowieczu, kiedy po śmierci Kompolti Imrego - właściciela zamku - zaczęła prowadzić go jego córka, Gizella. Pewnej nocy w zamku nocowało siedmiu rycerzy i wszyscy zakochali się w Gizelli. Ta - choć nie była nigdy wcześniej zakochana - zapałała uczuciem do jednego z nich. Niestety tylko do jednego. Rycerze zadecydowali więc, że zawalczą pomiędzy sobą o względy dziewczyny, a zwycięży ten, który przeżyje. Niestety rycerz, w którym zakochała się Gizella, poniósł śmierć. Ta natomiast przebiła mieczem pozostałego przy życiu rycerza, po czym popełniła samobójstwo, rzucając się z najwyższej baszty zamku. 

3.  Osiedle duchów w Budapeszcie

Blog o Węgrzech
http://debmedia.hu
IV. dzielnica Budapesztu, nosząca również nazwę Újpest (nowy Peszt) została przyłączona do stolicy Węgier w latach 50-tych ubiegłego wieku. Natychmiast rozpoczęto renowację starych, zniszczonych budynków, a także postanowiono przygotować teren pod budowę nowych. Były to czasy, kiedy popularne było usuwanie starych cmentarzy (w Budapeszcie usunięto ich 75 z 87 istniejących), więc podobny los spotkał w 1964 roku znajdujący się w Újpest stary cmentarz Magdolnavárosi Sírkert, a w latach 1969 - 1972, powstało w tym miejscu osiedle mieszkaniowe. 

Wzmianki o dziwnych wydarzeniach zanotowano już w pierwszych miesiącach budowy osiedla. Wśród miejscowych szybko rozprzestrzeniła się plotka, że na miejscu prac dzieje się coś dziwnego. Budowlańcy często narzekali na złe samopoczucie, często popełniali błędy, miały miejsce makabryczne wypadki. Zatrudniony do pilnowania terenu budowy dozorca twierdził, że w trakcie nocnej warty wielokrotnie widywał przemykający szybko cień człowieka. Pewnej nocy w trakcie pełnienia warty, dozorca ten uciekł w panice z miejsca pracy. Mężczyzna był znany ze swojego pijaństwa i możliwe, że przyśnił mu się koszmar, lecz tego typu historie były powtarzane przez przyszłych mieszkańców osiedla, którzy niezbyt chętnie wprowadzali się na miejsce, w którym do niedawna stał cmentarz. 

Pierwsi lokatorzy osiedla narzekali na przeraźliwe dźwięki, trzaski, zgrzyty, odgłosy pukania do drzwi i szuranie butami. Zjawiska te występowały najczęściej w nocy. Narzekano na samoczynnie włączające się sprzęty oraz światła. Wieść o tajemniczych wydarzeniach rozniosła się po całym osiedlu, które zyskało miano Osiedla duchów. Na wyższych piętrach jednego z budynków dostrzegano również tajemnicze błyski, lecz początkowo obwiniano o nie przejeżdżające w pobliżu osiedla tramwaje. Według słów mieszkańców, błyski te widywane były jednak także z zewnątrz. Pewnej nocy jedna z rodzin zamieszkałych na dziesiątym piętrze wspomnianego bloku, opuściła mieszkanie i spędziła noc u znajomych. Następnego dnia członkowie rodziny zjawili się tylko po to, żeby zabrać kilka najbardziej wartościowych przedmiotów, a później słuch po nich zaginął. Wspominają o nich starsi mieszkańcy osiedla, którzy zaczepieni rano podczas wyprowadzania psów, potwierdzają prawdziwość tej historii. Twierdzą, że tej spokojnej, ciepłej nocy trupio bladzi sąsiedzi z jakichś tajemniczych powodów gorączkowo próbowali wezwać taksówkę. 

Rankiem rozeszła się wieść, że mieszkanie jest nawiedzone. Niebawem podobna sytuacja miała miejsce w innym bloku, a mieszkańcy osiedla zaczęli myśleć o sprzedaży mieszkań - nawet po zaniżonej cenie - i jak najszybszej wyprowadzce, choć związane było to również z hulaszczym trybem życia niektórych mieszkańców, którym duchy najwyraźniej nie przeszkadzały. Te natomiast dawały znać o sobie coraz częściej. W pewnym okresie całe dziesiąte piętro jednego z bloków zostało odgrodzone metalowymi kratami i wyłączone z użytku. Z wind usunięto przyciski oznaczone numerem 10. Narzekano na silny zapach spalenizny, który zdaniem niektórych był niepodważalnym dowodem na obecność duchów.

Osobom, które chciałyby zbadać tajemnicę tego miejsca podpowiem, że znajduje się w pobliżu dwóch ostatnich stacji trzeciej linii metra. Poniżej załączam mapkę z naniesionym fragmentem mapy historycznej z 1903 roku. W miejscu, gdzie stał wcześniej cmentarz (węg. temető), naprawdę znajduje się teraz osiedle. Naniosłem fragment starej mapy na nową i tak oto wszystko staje się jasne. 

Pozsonyi utcai lakótelep.
Pozsonyi utcai lakótelep. Nawiedzone osiedle w Budapeszcie (pol. Osiedle przy ulicy Bratysławskiej).

4. Czarny dwór

Blog o Węgrzech
http://mult-kor.hu

Na obrzeżach Balatonederics, w pobliżu zdziczałego parku znajduje się nawiedzony dwór. Budynek wybudowany został przez rodzinę Nedeczky. Pierwsza tragedia miała miejsce w 1912 roku, kiedy to lokalny pasterz zabił z zazdrości swoją ukochaną, która była zatrudniona na dworze jako kucharka. To wydarzenie zapoczątkowało serię dziwnych tragedii. Dwa lata później Nedeczky Jenő z okazji swoich 74. urodzin popełnił samobójstwo. Nowym właścicielem posiadłości został Vág Jenő, który wprowadził się do niej z żoną. Jakiś czas później przyłapał ją na zdradzie i również popełnił samobójstwo. Wdowa natomiast zdradziła także kochanka, z powodu którego życie odebrał sobie jej mąż. Kochanek, nie mogąc pogodzić się z utratą kobiety, również zdecydował się na popełnienie samobójstwa. Kobieta zyskała nowy przydomek - zaczęto nazywać ją Czarną Wdową. Oddała ona posiadłość w ręce jednego z głównych doradców pracujących w ministerstwie. Po pewnym czasie Niemcy dowiedzieli się o tym, że w czasach wojny prowadził on działalność szpiegowską i działał przeciwko III Rzeszy. Mężczyzna - nie chcąc ponieść śmierci z rąk Niemców - odebrał sobie życie.


 5. Szpital Dziecięcy im. Pála Heima

Blog o Węgrzech
http://www.veszpremkukac.hu

Szpital ten otwarto w mieście Veszprém w 1904 roku. Przez 47 lat pełnił funkcję schroniska dla dzieci działającego z ramienia państwa, lecz na opiekunach spoczywały raczej zadania typowe dla pracowników szpitali. W czasach II wojny światowej znacznie wzrosła liczba dziecięcych pensjonariuszy, ale - co bardzo niepokojące - znacząco wzrosła również śmiertelność niemowląt. Dzieci umierały każdego dnia. Miasto zostało zbombardowane, a wiele osób cierpiało na tyfus. Placówkę przekształcono na pełnoprawny szpital, co oznaczało ogromne zmiany. Budynek przebudowano i zmodernizowano, dając chorym dzieciom szansę na wyleczenie. Szpital działał do końca lat osiemdziesiątych, kiedy to oddział dziecięcy przeniesiono do Budapesztu - znajduje się obecnie w VIII dzielnicy. Bramy placówki zostały zamknięte, a okolica jest teraz cicha i opustoszała. Mimo to - przynajmniej według miejskiej legendy - na pustych korytarzach wciąż słychać rozpaczliwe krzyki dzieci.

Post zainspirowany materiałem nadesłanym przez Michała, który prowadzi blog o winie NieWinne Podróże. Powyższy tekst zawiera (przetłumaczone z języka węgierskiego) elementy wpisu, do którego link znajduje się na pierwszej pozycji w sekcji Źródła, a także własne tłumaczenia tekstów z innych stron wymienionych poniżej.

Źródła/References:

22 lipca 2016

NIEBEZPIECZNA 3. linia metra w Budapeszcie

Blog o Węgrzech
Metro w Budapeszcie
Stan techniczny trzeciej linii metra w Budapeszcie jest katastrofalny, a podróżowanie nią wiąże się z ryzykiem. Zdarzają się opóźnienia, nagłe zatrzymania i postoje składów w tunelu, a nawet pożary...  

1. Niepowtarzalna atmosfera

 

Metro Budapeszt
Stacja metra Gyöngyösi utca w północnej części linii, fot. własna



Zjeżdżając schodami pod ziemię czujemy specyficzny zapach i nagłe podmuchy powietrza wtłaczanego przez rozpędzone składy metra. Większość stacji tej linii wygląda podobnie, ma się wrażenie, że czas zatrzymał się na nich w latach 70-tych. W oczy rzucają się brudne ściany i archaiczny wystrój, nie lepiej prezentują się wyprodukowane w latach 70-tych i 80-tych radzieckie składy Mietrowagnmasz. Ich przyjazdowi towarzyszy głośny zgrzyt hamulców i hałas gwałtownie otwierających się drzwi. Prawdziwa magia rozpoczyna się jednak wtedy, gdy motorniczy przygotowuje skład do odjazdu - z głośników wydobywa się wówczas specyficzna melodyjka, po której słyszymy dobrze znany komunikat: Kérem vigyázzanak, az ajtók záródnak! (węg. Proszę uważać, drzwi się zamykają). Drzwi zatrzaskują się z impetem i następuje kolejny charakterystyczny element - szarpnięcie - gdy skład próbuje ruszyć. Zazwyczaj wystarczy jedno, lecz czasami potrzebne są dwa.

Podróż tą linią w celach turystycznych może być ciekawym przeżyciem. Składy pędzą przed siebie, a tunele rezonują ich metalicznym łoskotem do tego stopnia, że rozmowa podczas podróży jest mocno utrudniona, przez co alternatywą jest spoglądanie przez odrapane okna na mijane wiązki kabli, przyczepione do ścian tunelu. Właśnie z powodu niskiego komfortu podróży, wysokiej zawodności i raczej wątpliwego poziomu bezpieczeństwa, regularne podróże linią numer trzy mogą być wyczerpujące.

2. Brutalna rzeczywistość

 

Opowieści o tym, że spędziło się w tunelu godzinę, ponieważ metro stanęło, nie należą do rzadkości. Tego rodzaju historie słyszałem od kilku osób. Oczywiście nie zdarza się to codziennie, lecz trzeba się na to przygotować. Ja uważam się za szczęściarza - co prawda kilka razy zdarzyło się, że skład, w którym się znajdowałem, nagle się zatrzymał, jednak postoje trwały jedynie kilka minut. Nie wyobrażam sobie spędzania w ciemnym tunelu, godziny. Nie chciałbym siedzieć w przygaszonym, żółtawym świetle starego radzieckiego wagonu i bez żadnej informacji, czekać.

Metro Budapeszt
Metro Budapeszt
Raz na jakiś czas słyszy się niestety również o pożarach. Oczywiście metro nie pali się codziennie, jednak zdarza się to w miarę regularnie i jest to bardzo niepokojące. Jeżeli nie zostaną podjęte odpowiednie kroki, pewnego dnia może dojść do prawdziwej tragedii, dochodziło do sytuacji, w których płomienie trawiły całe składy. Narażanie życia pasażerów jest  nieakceptowalne, płacąc za bilet miesięczny chcę podróżować w odpowiednich warunkach i czuć się bezpiecznie. Z tego powodu unikam podróży tym środkiem transportu, jednak z całą pewnością wiele osób nie może sobie na to pozwolić.

Zarówno przewoźnik, jak i prezydent miasta zaprzeczają zarzutom, że podróże składami trzeciej linii mogą być niebezpieczne, jednak doniesienia prasowe są alarmujące.
 
Składy w koszmarnym stanie, popękane szyny, brudne przejścia, ogień, dym i postoje: budapeszteńskie metro odstaje od europejskiego poziomu. [link, węg.]

Każdej nocy 150 pracowników dokonuje drobnych napraw, lecz na większe prace nie ma pieniędzy. Brak systemu odprowadzającego gorąco, dym. Tunel przecieka, płyty trzymające tory ruszają się. Z 75 km szyn, odnowiono 15. 40-letnie, rosyjskie składy wciąż pokonują po 350 km dziennie, z tego powodu co 12 godzin są dokładnie sprawdzane. [link, węg]

Pod adresem http://m3.nullker.hu/ istniała do niedawna strona, która pokazywała od jak dawna na trasie trzeciej linii nie wybuchł ogień. Wygląda jednak na to, że strona z jakichś tajemniczych powodów przestała funkcjonować.

3. Planowana modernizacja


Metro Budapeszt
Stacja metra Nagyvárad tér w południowej części linii, fot. własna
Trzecia linia, zwana niebieską, nie jest najstarszą w Budapeszcie. Starsze od niej są pierwsza (1896), oraz druga (1970). Trzecią ukończono 6 lat później, jednak w przeciwieństwie do pierwszej i drugiej, nie doczekała się ona jeszcze generalnego remontu. Warto wspomnieć o linii czwartej (oddanej do użytku w 2014 roku), której składy sterowane są komputerowo, a kabiny motorniczych są puste. Udało mi się nawet nagrać film z przejazdu składem pozbawionym kabiny motorniczego. 

Władze miejskie i przedsiębiorstwo komunikacyjne są doskonale świadome faktu, że aby trzecia linia dalej mogła funkcjonować, potrzebny jest jej gruntowny remont. W związku z tym, prawdopodobnie już jesienią 2016 roku zostanie ona zamknięta na okres 2-3 lat! Jest to ostatnia szansa, żeby przyjrzeć się temu reliktowi poprzedniego ustroju z bliska i poczuć jego niesamowitą atmosferę.

Na czas remontu, miasto będzie prawdopodobnie sparaliżowane. Władze miejskie wraz z przewoźnikiem próbują rozwiązać problem kupując 150 autobusów, jednak łatwo sobie wyobrazić, że stolica Węgier przejdzie poważną próbę. Wygląda na to, że przed przedsiębiorstwem komunikacyjnym stoi naprawdę poważne przedsięwzięcie natury logistycznej.

Blog o Węgrzech
Stacja metra Határ út w południowej części linii, fot. własna

Prace w tunelach będą dotyczyły całej infrastruktury. Wymienione zostaną tory, wszystkie urządzenia i instalacje techniczne, a stacje przejdą gruntowne remonty. Co ciekawe, stare, radzieckie wagony nie zostaną wymienione na nowe! Planowana jest jedynie przebudowa kursujących już składów, która odbywa się obecnie w zakładach Mietrowagonmasz w Moskwie. Krytyce została poddana decyzja przewoźnika, który zdecydował się na renowację starych składów, odrzucając opcję zakupu nowego taboru. Mało tego, sama renowacja również nie wystarczy do zapewnienia odpowiedniego komfortu podróżnym, gdyż składy nie będą wyposażone np: w klimatyzację. Okazało się również, że Budapeszt nie otrzyma od Unii Europejskiej spodziewanych dotacji, w związku z czym władze miejskie szykują się na zaciągnięcie kredytu w wysokości 139 miliardów forintów. Koszty inwestycji szacuje się oficjalnie na około 160 mld forintów (ok. 2 miliardy złotych).

Dalsze losy 3. linii metra w Budapeszcie możecie śledzić w tym wpisie. 

Osobom zainteresowanym klimatem budapeszteńskiego metra, polecam film Kontroll.

Źródła/References:

14 lipca 2016

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.1 (VIII dzielnica)

Blog o WęgrzechMroczne peszteńskie uliczki usiane kamienicami o popękanych ścianach i odpadającym tynku. Oto miejsce nazywane przez niektórych Budapeszteńczyków gettem, a przez wielu omijane szerokim łukiem - centralna część VIII dzielnicy stolicy Węgier.
niepowtarzalna atmosfera, eklektyczne budownictwo, specyficzne ukształtowanie padającego światła, oraz osobliwa roślinność... czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Europie.

 1. Krótko o historii

 

Blog Węgry
http://egykor.hu/images/2010/original/budapest-viii-kerulet-sorkatakomba-_2.jpg
Oficjalna nazwa VIII dzielnicy to Józsefváros. Było to niegdyś miejsce zdominowane przez lekki przemysł, a zamieszkiwane głównie przez ubogich mieszkańców pochodzenia żydowskiego, cieszących się szacunkiem, dobrze urodzonych muzyków cygańskich, a także przez wielu pisarzy i poetów. Okolica tętniła życiem za sprawą znajdujących się w niej kawiarni i restauracji. Było to miejsce kojarzące się ze sztuką i wysokim poziomem życia.

Sytuacja zmieniła się wraz z początkiem XX wieku. Przemysł podupadł, przeniósł się do innych dzielnic, a część mieszkańców wyprowadziła się. Rozwój spowolnił, wiele fabryk musiano wyburzyć, a zubożenie społeczeństwa zaowocowało pojawieniem się prostytucji. Sytuację jeszcze bardziej pogorszyło nadejście I oraz II wojny światowej - w wyniku tej drugiej, uszkodzeniu uległo niemalże 90% budynków. Z powodu ogromnych zniszczeń wojennych, konieczne było przeprowadzenie odbudowy, jednak aż do lat 70-tych nie zostały poczynione stosowne kroki, a budynki - osadzone w dodatku na osuwającym się, wilgotnym gruncie - znajdowały się w katastrofalnym stanie: fundamenty osiadały, a na ścianach pojawiały się głębokie pęknięcia.

Zamiast odbudowy, w stosunku do mieszkańców zastosowano regulacje dotyczące miejsca ich zamieszkania. W procesie tym kierowano się w dużej mierze pochodzeniem etnicznym, oraz statusem społecznym przesiedlanych. W latach 90-tych nastąpiło jednak ożywienie, i miasto Józefa odzyskało część dawnego blasku, naznaczone jest jednak śladami bolesnych wydarzeń z przeszłości.


2. Jak jest teraz?

 

Budapeszt niebezpieczne miejsca 8 dzielnica
Centralna część 8. dzielnicy stolicy Węgier uznawana jest za niebezpieczną.
Należy przede wszystkim jasno zaznaczyć - sama VIII dzielnica nie jest zła! W jej skład wchodzą przecież całkiem bezpieczne i cieszące się dobrą reputacją okolice w ścisłym centrum miasta. Swoją złą sławę zawdzięcza obszarowi znajdującemu się w centralnej jej części i o tym obszarze piszę.

Okolica ta w dalszym ciągu zasiedlana jest w dużym stopniu przez ludzi o pochodzeniu innym, niż węgierskie. Wskaźnik przestępczości jest dosyć wysoki - jeden z najwyższych w Budapeszcie, lecz ostatnie lata przyniosły pod tym względem dużą poprawę. Pojawił się monitoring, a liczba przestępstw zmalała. Mimo to, osoby które wyprowadzają się z VIII dzielnicy do dzielnicy np:. VI, która z resztą przoduje w Budapeszcie w ilości popełnianych przestępstw, są bardzo usatysfakcjonowane z powodu zniknięcia poczucia nieustannego zagrożenia.

Wiele drobnych punktów usługowych, które niegdyś tu funkcjonowały, zostało bezpowrotnie zamkniętych, bezrobocie pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie. Znajdujące się tutaj budynki są zazwyczaj w nie najlepszym stanie, a ceny nieruchomości należą do najniższych w Budapeszcie. Ceny mieszkań zaczynają się od 8 mln forintów, co daje w dniu dzisiejszym około 110 000zł! Wrażenia z przebywania tam są jednak dosyć specyficzne i należy się na to przygotować.


3. Historie z życia wzięte

 


Nie mam wielu historii z własnego życia, ponieważ nie chadzam w te okolice.

Kiedyś kręciłem z moim kolegą film wideo w pobliżu II. János Pál Pápa tér (plac Jana Pawła II). Nie wspominam dobrze tego miejsca. Nic się nie stało, jednak niemal wszyscy znajdujący się tam ludzie, kierowali w naszą stronę wzrok i patrzyli w sposób, który z pewnością nie był przyjacielski. Jest to ten rodzaj wzroku, którego zdecydowanie nie chce się na sobie czuć. Żywiłem obawę, że możemy zostać okradzeni, dlatego szybko opuściliśmy to miejsce. Byliśmy w pobliżu stacji metra, wkoło chodziło mnóstwo ludzi, a jednak atmosfera była bardzo dziwna. Nigdy więcej się tam nie kręciłem.

http://www.mfor.hu/cikkek/befektetes/Hasznalt_lakast_okosan.html
http://www.mfor.hu/cikkek/befektetes/Hasznalt_lakast_okosan.html
Mam znajomych, którzy byli zainteresowani zamieszkaniem przy Magdolna utca. Nie wiedzieli wówczas o tym, że jest to ulica, o której mówi się tylko źle. Kojarzy ją chyba każdy Budapeszteńczyk - zna z opowieści, bądź samemu doświadczył tam czegoś niemiłego. Znajomi umówili się więc na spotkanie i z ich relacji wynikało, że czuli się obserwowani. Stojący w bramach ludzie odwracali za nimi głowy i przypatrywali się im w sposób, który uznali za wrogi. Jako ludzie "z zewnątrz" byli uważnie obserwowani.

"Mieszkam tu od ponad 2 lat, ale kiedy jest ciemno to wchodzenie w mniejsze uliczki to naprawdę nie jest dobry pomysł. Nieraz na takich uliczkach włamali się do kogoś, zastraszyli lokatorów i wszystko pozabierali. Nieraz okradli młodszych, czy starszych, nieraz pobito kogoś grupowo, czy pchnięto nożem. Mógłbym tak wyliczać. Kiedyś były tu narkotyki, chociaż parę miesięcy temu zniknęły. Są takie miejsca, że trzeba wziąć się w garść, jeżeli uda się z nich wyjść. Przez pewne rzeczy można tutaj przebrnąć tylko, jeżeli sprzyja nam szczęście. Jeżeli u kogoś będzie impreza, to cała ulica będzie pusta. Jeżeli nie ma imprezy, to bardziej aktywni osobnicy panoszą się po ulicach. Jeżeli masz rozum to się tu nie przeprowadzaj, do VII dzielnicy też nie, bywa tam nawet gorzej."

"Dobozi utca i okolice to faktycznie dość paskudne miejsce. Często zapuszczam się po nocach w niebezpieczne okolice, widzę pewnych ludzi i pewne sytuacje. Zazwyczaj załatwiają je pomiędzy sobą. Jasne, nie są to dobre miejsca, ale takie są wszędzie, poza Budapesztem też."


4. Kilka przykładów z prasy



Śmiertelne pchnięcie nożem mężczyzny, który stanął w obronie kobiety. Komentarz "nie można się
zbytnio dziwić, że to w VIII. dzielnicy"

Ciężko ranny lekarz zabrany został do szpitala, gdzie konieczna była natychmiastowa operacja. Jego stan się ustabilizował.

W mającej miejsce w pubie przy Népszínház utca bójce, jeden z mężczyzn ucierpiał tak bardzo, że ratownicy nie byli w stanie mu pomóc. 34-latek zmarł na miejscu od poniesionych ran.

Blog o Węgrzech
www.gabrielxicarts.com
Mężczyzna pod wpływem dragów szalał w VIII. dzielnicy, przy Baross utca. Mężczyzna zażył środek o nazwie zene (węg. muzyka), od którego stał się tak agresywny, że trzeba było wezwać policję, aby nie zrobił sobie krzywdy. Według świadków, mężczyznę musiało obezwładniać kilku policjantów. O godzinie 22:30 zamknięto chodnik, konieczna była reanimacja. Jeden ze świadków stwierdził, że taki środek można kupić kilka ulic dalej, za 500-1000 Ft. (10zł) Niska cena wynika z tego, że robi się go z rozpuszczalnika. Osoba, która go zażyje, czuje się niezwykle silna, wierzy w swą niezniszczalność.

Wcześniej inny mężczyzna wspiął się na kwietnik i skoczył na główkę, na beton. Również ten z Baross utca uderzał głową o beton. W ostatnich miesiącach miało miejsce w okolicy więcej podobnych incydentów. Ludzie po tym specyfiku (którego inna nazwa to évi) miewają halucynacje, uczucie pełzania po ciele robaków, bycia związanym - stąd częste zrywanie ubrań. Temperatura ciała podnosi się do 40 stopni, następują problemy z krążeniem. 


Historii związanych z prostytucją, handlem narkotykami, czy pobiciami jest bardzo wiele. Jeżeli chodzi o narkotyki, przy Népszínház utca możemy wybierać jak ze szwedzkiego stołu.

5. Jak sobie poradzić?

 

W artykule, pt: "Przeżyć w centrum ósmej dzielnicy" autor sugeruje zastosowanie się do trzech zasad:

Zasada nr 1: Tylko spokojnie! - jeżeli tutaj mieszkasz, traktuj tę okolicę jak swój dom, nie jako przeciwnika. Oczywiście panują tu dziwne zwyczaje i jest coś na rzeczy z tą przestępczością, ale żyje tutaj wielu normalnych, podobnych tobie ludzi, którzy również chcą, by żyło się jak najlepiej. Rozmawiaj z nimi. Prawdopodobnie i tak to inni, jako pierwsi zauważą, że jesteś "nowym". Mimo wszystko autor i tak nie był zbytnio nękany - raz ktoś poprosił o ogień, innym razem ktoś chciał sprzedać "bio", a innym "szare" - czymkolwiek to mogło być.

Zasada nr 2: SPOKOJNIE! - Autor wspomina tramwaj "legendarnej linii 24". Wsiadł do niego pewien "huligan o donośnym głosie", przeszedł cały wagon, obrażając paru emerytów, kopnął puszkę po coca-coli i pełen podziwu przyjrzał się samemu sobie. Nasz bohater założył ciemne okulary i wbił spojrzenie w szybę, tak aby uniknąć kontaktu wzrokowego. Facet usiadł naprzeciw i przez 3 przystanki w milczeniu się na niego gapił, po czym... pochylił się w jego stronę, skomentował nazwę okularów "Ray Ban", powiedział, że są super i wysiadł.
Blog o Węgrzech
http://m.cdn.blog.hu/ce/centrifuga/image/200904/magdolnautca.jpg

Według autora przy Magdolna utca i w jej okolicy mieściły się miejsca, gdzie za 1.000 - 2.000 Forintów można kupić różnego rodzaju narkotyki. Za dnia nie jest jednak aż tak źle - okolicę patroluje całkiem spora ilość policji, nie ma również poczucia zagrożenia.

Zasada nr 3: Uważaj i ucz się! - VIII dzielnica to niepowtarzalna atmosfera, eklektyczne budownictwo, specyficzne ukształtowanie padającego światła, oraz osobliwa roślinność... czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Europie. Jeżeli jest się otwartym, życie może być tutaj naprawdę wyjątkowe i emocjonujące - trzeba być jednak na to przygotowanym - jeżeli się takim nie jest, lepiej od tego miejsca trzymać się z daleka. Można tutaj usłyszeć mnóstwo opowieści i nauczyć się wiele o Węgrzech.

6. Czy ósma dzielnica jest aż tak zła? 

 

Prawdopodobnie nie aż tak, jak kiedyś. VIII dzielnica (jej centralna część!) obrosła już legendą, zrobiono o niej animację filmową i wspomina się o niej w kontekście miejsc, do których nie należy chodzić. Mam znajomych, którzy twierdzą, że jest tam bardzo spokojnie i przez wiele lat mieszkania tam, nie spotkała ich żadna nieprzyjemność. Prawdą jest, że podobne zdarzenia mają miejsce w każdym większym mieście. Pobicia, środki odurzające i kradzieże zdarzają się i występują wszędzie. To trochę tak, jakby opisać warszawską Pragę Północ, poznańskie Jeżyce, albo krakowską Hutę. Odezwą się osoby, które powiedzą, że wcale nie jest tak źle, i pewnie będą miały sporo racji, jednak zła sława wspomnianych dzielnic nie bierze się znikąd. Podobnie jest z podjętym przeze mnie tematem.
Blog o Węgrzech
http://m.cdn.blog.hu/az/az-en-svajcom/image/R%C3%B3ma_0262.jpg
Wielu moich znajomych (zwłaszcza Węgrów), mówi, żebym bezwzględnie tam nie chodził, a sporo ludzi na wszelki wypadek nosi przy sobie noże i scyzoryki. Zawsze, kiedy jestem w pobliżu, czuję że czai się tam niebezpieczeństwo, tak więc ja tych okolic unikam i na wszelki wypadek polecam to wszystkim, którzy odwiedzają, bądź zamieszkują Budapeszt. Jest tu znacznie więcej interesujących miejsc.





References/Źródła