Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog Węgry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blog Węgry. Pokaż wszystkie posty

22 listopada 2019

Język węgierski vs język polski - 5 różnic pomiędzy węgierskim, a polskim

W dzisiejszym wpisie zagłębiam się w meandry języka węgierskiego. Pewnie wielu z Was słyszało, że język węgierski jest niepodobny do żadnego innego języka na świecie. Trudno się z tym nie zgodzić, nawet biorąc pod uwagę pokrewieństwo z językiem fińskim i estońskim, jednak tym wpisem staram się pokazać, jak język węgierski różni się od języka polskiego.

1. W języku węgierskim nie ma czasownika "mieć" - dla osób, które nie uczyły się nigdy języków aglutynacyjnych (w których brak czasownika "mieć" jest częsty) wydaje się to niemożliwe. Zanim przejdziemy do omawiania przykładów, dodam tylko, że istnieje czasownik bír, który teoretycznie można przetłumaczyć na "posiadać", jednak w zasadzie nie używa się go do opisywania statusu posiadania. No więc, jak powiedzieć "mam samochód", skoro nie ma czasownika "mieć"?

Do wyrażenia posiadania należy użyć konstrukcji typu: "posiadacz" w celowniku (mnie) + czasownik "być" (jest) + obiekt „posiadany” z końcówką dzierżawczą (mój samochód). Tak więc w języku węgierskim mówi się, że "komuś jest coś kogoś", nieco podobnie jak w języku polskim powiedzielibyśmy "jest mi zimno".

Nekem van kocsim - dosłownie: mnie jest mój samochód (kocsi to samochód, gdzie "m" to końcówka dzierżawcza dla 1. osoby liczby pojedynczej).
Neki van számítógépe - on/ona ma komputer (számítógép to komputer, natomiast "e" to końcówka dzierżawcza dla 3. osoby liczby pojedynczej).

Nie będę wnikał w szczegóły i resztę opiszę kiedy indziej, bo temat jest bardzo złożony. Istnieje kilka rodzajów posiadania prostego i złożonego, oraz wiele końcówek, bez których ani rusz!

końcówki do odmiany dzierżawczej w języku węgierskim, źródło: wikipedia
2. W języku węgierskim istnieją 2 określenia na kolor czerwony - piros i vörös - są oczywiście zasady, które określają użycie tych dwóch słówek, jednak trzeba się tego nauczyć na pamięć, a resztę brać na logikę, co sprawdzi się w większości przypadków. Vörös to kolor bardziej szlachetny, na ogół ciemniejszy, a piros to "zwykły" czerwony. Najlepiej będzie podać kilka przykładów...

Czerwony Krzyż (vörös)
vörös haj - rude włosy (nie czerwone)
vörös bor - czerwone wino
Vörös-tenger - Morze Czerwone
Vörös Khmer - Czerwoni Khmerzy
vörös szönyeg - czerwony dywan (dla ważnego gościa)
piros szönyeg - czerwony dywan (jako zwykły dywan)
piros haj - czerwone włosy
piros lámpa - czerwone światło na sygnalizacji
piros paprika - czerwona papryka
piros torok - czerwone gardło

Nie wiem, czy to w 100% pozwala zamknąć temat koloru czerwonego w języku węgierskim, ale może będzie stanowiło jakieś przybliżenie i ułatwi Wam naukę. Jako ciekawostkę dodam, że kilka razy zdarzyło mi się użyć złego wariantu i wówczas Węgrzy albo nie rozumieli, co chcę powiedzieć, albo mnie poprawiali. Zdarzyło się również (może raz albo dwa), że moi rozmówcy nie byli do końca pewni, którego koloru czerwonego w danym przypadku należy użyć i sprawdzali to w Internecie.


Ceny na Węgrzech

3. Język węgierski ma około 28 przypadków - dla porównania język polski tylko 7. Są jednak językoznawcy, którzy skłaniają się ku twierdzeniu, że w węgierskim przypadków jest aż 60.

Węgierski rzeczownik odmienia się przez przypadki, ale węgierska deklinacja tak naprawdę jest aglutynacją, która polega na dodawaniu do wyrazów końcówek okolicznikowych. To, co w języku polskim jest przyimkiem np. (z, do, na, bez, za, pod, u, w, nad, o, od, po) w węgierskim jest właśnie taką końcówką. Oficjalnie mamy więc 28 lub 29 przypadków, jednak pytanie, czy naprawdę powinniśmy uznawać je za przypadki, pozostaje otwarte i chyba nie ma sensu się zastanawiać. Należy pamiętać, że każdy przypadek posiada kilka form zależnych od harmonii samogłoskowej, jest również kilka zasad dodawania końcówek... i trochę wyjątków. Podaję przykłady użycia węgierskich przypadków:

embereknek - ludziom
magyarul - po węgiersku
kocsival - samochodem

Dziwne jedzenie z Węgier

4. Tryb rozkazujący języka węgierskiego - w języku polskim formy morfologiczne trybu rozkazującego istnieją jedynie dla drugiej osoby liczby pojedynczej i mnogiej. Np. "idź", "idźcie". Dla pozostałych osób tryb rozkazujący tworzymy przez partykułę "niech" i odpowiednie formy czasu teraźniejszego lub przyszłego prostego w trybie orzekającym. Np. "niech pójdę". W języku węgierskim działa to zupełnie inaczej, otóż tryb rozkazujący posiada formy morfologiczne dla wszystkich osób. Co więcej, tryb rozkazujący języka węgierskiego ma szersze znaczenie i jest używany znacznie częściej, niż w języku polskim, w którym używa się go jedynie do wyrażenia rozkazu lub życzenia. W języku węgierskim używamy go również w zdaniach podrzędnych z łącznikiem hogy - "żeby". Wówczas hogy traci znaczenie "że".

Przykłady: ne mondd el senkinek - nie mów nikomu!, ne haragudj! - nie gniewaj się! To chyba logiczne, ale przejdźmy do zastosowań, których nie ma w języku polskim: azt mondta, hogy menjek el orvoshoz. - powiedział(a) żebym poszedł do lekarza. W tym zdaniu menjek to czasownik iść (menni) odmieniony w trybie rozkazującym (1. osoba liczby pojedynczej). Oznacza to: powiedział(a) mi, że mam iść do lekarza. Azt kérte tőlem hogy ne szóljak neked róla - Prosił(a) mnie o to, żebym nie mówił ci o tym. Nem azért élek, hogy dolgozzam - Nie żyję po to, żeby pracować.

5. Końcówka "ja ciebie" - jeżeli czasownik przechodni występuje w 1. osobie liczby pojedynczej, a jego dopełnienie jest w 2. osobie (czyli "ja ciebie" lub "ja was") to wówczas stosujemy do tego czasownika końcówki -lak/-lek zamiast standardowej końcówki koniugacji przedmiotowej. W przypadku dopełnienia w liczbie mnogiej (was) musimy dodać jeszcze "titeket". Przykłady: szeret - kocha, szeretek/szeretem - kocham, szeretlek - kocham cię, szeretlek titeket - kocham was.

Czasownik, do którego dołączymy taką końcówkę, podlega takim samym zasadom, jakim podlegają czasowniki do których dołączamy np. końcówkę 1. osoby liczby pojedynczej. W związku z tym przed końcówką możemy dodać jeszcze inne morfemy, np: hat/het, a wówczas otrzymamy szerethetlek - mogę ciebie kochać, albo wyrazić to samo w czasie przeszłym. Wtedy musimy powiedzieć szerethettelek - mogłem/am ciebie kochać. Pójdźmy za ciosem i wykorzystajmy jeszcze tryb rozkazujący: engedd, hogy szerethesselek - pozwól, żebym ciebie kochał. Tryb przypuszczający zatem będzie brzmiał: szerethetnélek - mógłbym ciebie kochać.

Mimo pewnych różnic języka węgierskiego względem polskiego, nie jest to aż tak trudny język. Cechuje go logika i spora regularność, które znacznie trudniej znaleźć w języku polskim. Mam nadzieję, że podobał Wam się ten wpis i że nie zniechęciłem Was do poznawania tego wspaniałego języka.

Źródła/References:
https://hu.wikipedia.org/wiki/K%C3%B6r%C3%B6z%C3%B6tt
http://www.univer.hu/en/products/hungarian_flavours/eros_pista_edes_anna.html
http://streetkitchen.hu/2016/01/06/korozott_recept
http://uszoda.blog12.fc2.com/blog-entry-103.html
http://www.origo.hu/tafelspicc/kozelet/20141013-a-dianas-cukor-multja-es-jelene.html 
https://hu.wikipedia.org/wiki/T%C3%BAr%C3%B3_Rudi
https://hu.wikipedia.org/wiki/L%C3%A1ngos

02 lipca 2018

Budapeszt w 3 dni – co zobaczyć w Budapeszcie

Czy da się zwiedzić Budapeszt w 3 dni, albo czy warto przyjechać do Budapesztu na weekend? Dostaję wiele zapytań tego typu, dlatego postanowiłem napisać ten krótki poradnik dla osób, które chciałyby zwiedzić stolicę Węgier. Jeżeli macie w planach krótki wypad do Budapesztu i nie wiecie, co zobaczyć w 3 dni, zapraszam do lektury.    

Budapeszt w 3 dni –
co zobaczyć w Budapeszcie

Plan jest orientacyjny, warto sobie wszystko rozpisać przed wyruszeniem w drogę i uwzględnić miejsce w Budapeszcie, w którym mamy hotel, bo to może zmienić kolejność odwiedzania atrakcji. Wypadałoby też sprawdzić pogodę i punkty widokowe zostawić na czas najbardziej sprzyjającej aury. Latem pogoda na Węgrzech jest bardzo dobra, więc nie powinno być z tym problemów. Osoby wybierające się nad Balaton odsyłam do artykułu Balaton - gdzie pojechać?

Budapeszt co zobaczyć
Budapeszt w 3 dni - Citadella (zdj. własne, czerwiec 2014)

1. dzień

Zaczynamy od najważniejszych miejsc w Budzie. Proponuję zobaczyć zamek królewski (budai vár), a następnie znajdującą się niedaleko basztę rybacką i kościół świętego Macieja (halászbástya, Mátyás templom). Z tych okolic jest bardzo ładny widok na Dunaj i na Parlament. Warto zauważyć, że nieopodal znajduje się niezwykle popularna cukiernia Ruszwurm – warto ją odwiedzić, lecz dostanie się do niej w wakacje jest bardzo trudne. Kolejki są olbrzymie, a ceny dosyć wygórowane, lecz miejsce przyciąga, bo cukiernia działa nieprzerwanie od 1827 roku i zachwyca tradycyjnym wystrojem. Jeżeli szukacie jakiejś alternatywy, być może będę mógł coś doradzić. Jeżeli już jesteśmy przy Budzie, warto też zobaczyć kościół w skale (sziklatemplom). 

Kościół w skale, Budapeszt w 3 dni (http://budapestcity.org)


Nie ma Budapesztu bez Cytadeli (Citadella) – jeżeli oglądacie te wszystkie wspaniałe zdjęcia ze stolicy Węgier, to pewnie znaczna większość została wykonana właśnie z Cytadeli. Moja uwaga – na Cytadelę idziemy późnym wieczorem, kiedy już się mocno ściemnia, albo ewentualnie nocą. W przeciwnym razie nie zobaczycie nic, co by Was zachwyciło. Za to kiedy się ściemnia, widok jest powalający.

2. dzień 

Proponuję zobaczyć Bazylikę (Szent István Bazilika) i wykupić bilet na znajdujący się na niej taras widokowy (bilet kosztuje obecnie 600Ft). Widok z góry jest wart tych pieniędzy. Ostrzegam osoby z lękiem wysokości i klaustrofobią, a także te, które mają problemy z wchodzeniem po schodach, że łatwo nie będzie. 

Budapeszt w 3 dni
Szent István Bazilika (zdj. własne)
Budapeszt ma najstarsze (po Londynie) metro w Europie i wraz z ulicą Andrássy, pod którą przejeżdża, wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warto przejechać się tym wyjątkowym środkiem transportu (nie jest to typowe metro) i spod Bazyliki podjechać pod Plac Bohaterów. Z kolei stamtąd niedaleka droga do węgierskich łaźni (Széchenyi fürdő). Całosć leży na terenie Városliget, jednego z pierwszych publicznych parków na świecie. Jest tam woda, można popływać łódką, a zimą pojeździć na łyżwach, lecz ja polecam obejrzeć zamek Vajdahunyad (Vajdahunyad vára), a chętni mogą zwiedzić jego wnętrze, kryjące muzeum etnograficzne (bilet wstępu kosztuje 1400Ft). Wracając metrem do centrum, można wysiąść na przystanku Opera i zobaczyć Operę Węgierską (od zewnątrz, albo od środka w godzinach 15-16, lecz trzeba wcześniej zarezerwować bilety).
Jeżeli chcecie zobaczyć budapeszteńskie zoo (budapesti állatkert), to znajduje się ono niedaleko łaźni, więc wspominam o tym, choć moim zdaniem są ciekawsze rzeczy do zobaczenia. Cena biletu to 3.000Ft za osobę dorosłą i 2.000Ft za dziecko w wieku 2-14 lat, oraz dla studentów. Osoby powyżej 65. roku życia wejdą na teren ogrodu zoologicznego za 2.300Ft.

Dojeżdżając do centrum, można wysiąść na przystanku Vörösmarty tér i zajrzeć do cukierni Gerebaud, albo od razu skierować się w stronę Dunaju i pojechać tramwajem numer 2 pod węgierski Parlament (Országház), żeby obejrzeć go sobie z bliska. Można też wejść do środka, ale trzeba wcześniej zarezerwować wizytę. Nieopodal parlamentu znajdują się też Buty na brzegu Dunaju (Cipők a Duna-parton). Jest to pomnik Holokaustu zaprojektowany przez Gyulę Pauera. Wieczorem warto pospacerować brzegiem Dunaju i byłoby idealnie, gdyby udało się wychwycić moment, kiedy zapalane jest oświetlenie na Moście Łańcuchowym (Lánchíd).

Można rozważyć spacer ulicą Váci (Váci utca), lecz muszę dodać, że Váci utca to taka londyńska Oxford Street. Miejsce to jest nastawione na turystów, a restauracje mogą być tutaj niekiedy nawet 5-krotnie droższe, niż w innych miejscach. Moim zdaniem, chociaż jest to miejsce polecane w wielu przewodnikach, nie jest warte odwiedzenia. Podsumowałbym to tak: drogie pamiątki, drogie jedzenie, tłumy ludzi. Zobaczyć można, ale nic szczególnego tam nie ma.

3. dzień

Nie ma Budapesztu bez hali targowych (vásárcsarnok). Jest takich kilka w Budapeszcie, lecz pamiętajcie, że w weekendy są zamknięte. Najbardziej znaną jest ta przy Fővám tér. Warto wejść i zobaczyć, lecz nie warto niczego tam kupować, choć jedzenie tam sprzedawane kusi... kiedyś widziałem nawet ekipę japońskiej telewizji na czele ze słynnym japońskim komikiem, która kręciła tam program o jedzeniu. Ceny są jednak rodem z Váci utca – lángos powinien kosztować 500Ft, a tam kosztuje 2000-3000Ft. 

Budapeszt w 3 dni
Hala targowa (i1.trekearth.com)
Dla wielbicieli folkloru – gdybyście mieli zdecydowanie zbyt dużo czasu, polecam hale targowe, o których nie wiedzą turyści, bo nie oferują nic turystycznego. Są to np: hala przy Újbuda központ (tu można zjeść obiad poniżej 1000Ft i popatrzeć jak czas wolny spędzają nieco starsi Węgrzy, podpowiem że chodzi o picie wina i prowadzenie rubasznych pogawędek), a także hala przy Bosnyák tér (uwaga, wchodzicie na własną odpowiedzialność – klimat jak w latach 80-tych!).

Polecam także odwiedzenie któregoś z pubów. W Budapeszcie znajdziecie tzw. Romkocsma, czyli po angielsku Ruin Pub. Są to puby (z reguły bardzo duże, czasem znajdujące się w całej kamienicy), które urządzone są tak, żeby wyglądały na zrujnowane. Często nie znajdziecie tam 2 takich samych krzeseł albo stołów. Najpopularniejszym miejscem jest oczywiście Szimpla Kert i z pewnością warto zobaczyć, co w sobie kryje, lecz... jest to miejsce tak znane i popularne, że panuje tam niepojęty hałas, a tłumy ludzi są niewyobrażalne. Często stoi się w kolejce przed wejściem i do tego przechodzi kontrolę plecaka. Ochroniarze nakazują wylewanie wszelkich napojów, także wody. Polecam tam pójść w dzień, na poobiednie piwo, a wieczorem skoczyć do jakiegoś innego, mniej popularnego pubu.  



Jeżeli czujecie się zmęczeni i chcecie odpocząć na łonie natury, albo wypożyczyć rower, zawsze można wybrać się na Wyspę Małgorzaty (Margit-sziget).



Nie uwzględniłem w tym wpisie polecanych restauracji ani polecanych hoteli w Budapeszcie. Tych miejsc jest wiele, można je znaleźć w Google albo zadać mi pytanie.



W temacie lángosa... nie będę reklamował, ale jeżeli mam coś napisać, to: Blaha Lujza tér, Arany János utca.



Informacje dodatkowe:


 

Jak dojechać do Budapesztu:


Jest kilka opcji – warto rozważyć loty wykonywane przez Wizzair, gdyż rezerwując bilety z odpowiednim wyprzedzeniem, można załapać się na całkiem niezłe ceny. Osoby, którym nie są straszne dłuższe podróże, mogą zdecydować się na pociągi Intercity, na które jest wiele promocji, szczegóły można znaleźć tutaj:
Można także skorzystać z połączeń autobusowych, a jeżeli nie jedziemy całą rodziną, to warto zainteresować się ofertą kierowców polecających swoje przejazdy na stronie blablacar. 

Polecane hostele w Budapeszcie:


Nie chcę podawać publicznie konkretnych nazw hoteli, w których byłem, lecz doświadczenie podpowiada mi jedno: kierujcie się przede wszystkim wysoką oceną, zdecydowanie powyżej 8. Byłem kiedyś w kilku tańszych przybytkach i było różnie – raz lepiej, raz gorzej, niekiedy wręcz tragicznie (z takich miejsc wychodziłem i ubiegałem się o zwrot ewentualnych  kosztów). Najgorsze jest to, że niektóre miejsca prezentowały się na zdjęciach naprawdę dobrze i dopiero na miejscu okazywało się, że zdjęcia niewiele miały wspólnego z oferowanym standardem. Na stronach www.booking.com można znaleźć wiele dobrze ocenianych obiektów w centrum miasta.  

Transport publiczny w Budapeszcie:


Na blogu dostępna jest już informacja ogólna na temat komunikacji miejskiej w Budapeszcie, więc zachęcam do odwiedzenia wpisu. Podaję także namiary na aktualne ceny biletów na komunikację miejską w Budapeszcie. Bilety można kupować w automatach i kasach biletowych, a także u kierowców (tylko bilet jednorazowy za 450 Ft).

Decyzję o zakupie zostawiam Wam, jednak komunikacja miejska w Budapeszcie działa naprawdę sprawnie i warto wziąć to pod uwagę, bo będziecie w stanie szybciej wszędzie dotrzeć i więcej zobaczyć.

Jestem zdania, że w 3 dni w Budapeszcie da się zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca, a jeżeli macie trochę więcej czasu, to można zobaczyć jeszcze więcej.

Udanego wypoczynku i bezpiecznych wakacji!

Źródła/references:
https://welovebudapest.com/en/2015/02/02/what-to-do-with-2-3-or-5-days-in-budapest/
https://togethertowherever.com/top-things-to-do-budapest/ 
https://www.adventureinyou.com/hungary/top-10-things-to-do-in-budapest/ 
http://www.ladieswhattravel.com/three-days-in-budapest-itinerary/
https://www.beckythetraveller.com/3-days-budapest-what-to-do/
https://www.penguinandpia.com/en/what-to-do-in-budapest-in-3-days/
http://promptguides.com/budapest/guides/three_day_guide.htm

31 stycznia 2018

Lángos po japońsku

Witajcie po przerwie świąteczno - noworocznej, która przedłużyła się do lutego. Tematem dzisiejszego niedługiego wpisu będzie recenzja unikatowego produktu, który miałem okazję ostatnio skosztować.

Takiego lángosa wcześniej nie widziałem
Znajoma Japonka odkryła, że istnieje w Japonii, a konkretnie w mieście Nagoja miejsce, w którym można zjeść lángosa. Rzecz jasna nie muszę chyba tłumaczyć, że postanowiliśmy nie przepuścić okazji zjedzenia japońskiego lángosa i zdecydowaliśmy się tam wybrać. 

Pierwszym zaskoczeniem było menu, które pokazano nam przy barze. Okazało się bowiem, że skosztować możemy między innymi lánsosa z wędzonym łososiem, a także lánsosa z pastą ze słodkiej fasolki i dodatkiem masła.W sumie nawet nie wiem, dlaczego mnie to zdziwiło. 

Japońskie lángose
Drugim zaskoczeniem (i tutaj przyznaję, że tego też należało się spodziewać) były niewielkie rozmiary lángosy. Takich małych nie oferuje się nigdzie na Węgrzech, nawet najmniejszy lángos, jakiego jadłem, był znacznie większy od tych, które dostaliśmy. 

Zamówiliśmy sajtos-telfölös, chociaż z opisu wynika, że sima, (widoczny poniżej) i roasted beef. Na wstępie muszę zaznaczyć, że to nie były lángose - taka sama jest nazwa, podobny wygląd, ale reszta już zupełnie inna. Ciasto było tylko dookoła, środkowa część była cienka jak papier, a ser to jakieś suche wiórki. Oczywiście żadnej śmietany tam nie było, bo w Japonii tego się nie je, czymś tam chyba tylko posmarowali.

W przypadku wersji awangardowej (lángos z wołowiną i płatkami kukurydzianymi, z dodatkiem sałaty i majonezu) było znacznie lepiej, bo jak widać na zdjęciu poniżej, ten "lángos" prezentuje się lepiej i wygląda smaczniej. I rzeczywiście był smaczniejszy. W wersji z frytkami stanowił posiłek tak wykwintny, że aż wstyd mi o tym myśleć. Na uwagę zasługuje także fakt, że lángose podano na gustownych gazetach.

Chyba sima sajtos lángos
Chociaż lángos serwowany w The Folksy Diner to nie lángos, to mimo to zachęcam do odwiedzenia tego miejsca i skosztowania wersji z łososiem, gdyż chciałbym żeby mi ktoś powiedział, jak smakuje. Wszystkich zainteresowanych tym miejscem odsyłam do zdjęcia poniżej, gdzie znajdują się namiary na to miejsce. 

Chcieliśmy się dowiedzieć czegoś więcej na temat całego tego przedsięwzięcia (skąd się wziął lángos w Japonii, tego nie wiem)... jednak obsługę stanowiło jedynie kilku studentów, którzy z pewnością nie potrafiliby odpowiedzieć na nasze pytania. Miejsce znajduje się w pobliżu stadionu sportowego i podobno niektórzy uczniowie przychodzą na lángosa po treningach i zawodach sportowych.

Jeżeli chodzi o ceny, to podstawowy lángos to wydatek rzędu ok. 17zł, natomiast wersja deluxe (wołowina) z frytkami i napojem to wydatek rzędu ok 55zł.

Lángos Japonia

12 grudnia 2017

Boże Narodzenie na Węgrzech! Jak wyglądają węgierskie święta?

W dzisiejszym wpisie na temat Bożego Narodzenia i tego, jak obchodzi się je na Węgrzech. Zapraszam do lektury i od razu zachęcam do zapoznania się z krótkim wpisem na temat Bożego Narodzenia w Japonii.

Święta Węgry
https://i.szalas.hu/

Na wsi


Na wsi szczególne znaczenie miał, obchodzony 13 grudnia, Dzień św. Łucji. Tego dnia zasiewano nasiona pszenicy, mając przy tym nadzieję, że do 24 grudnia zaczną kiełkować. Jeżeli tak się stało, oznaczało to urodzaj. Panny, które szukały męża, zapisywały tego dnia na karteczkach imiona mężczyzn i codziennie paliły po jednej, ostatniego dnia odczytując z ostatniej kartki imię przyszłego męża.

Okres Adwentu również miał swoje tradycje – przygotowywano wieniec adwentowy, którego cechą charakterystyczną były cztery świece, zapalane każdej niedzieli. Czas do świąt symbolizowały wówczas nazwy, jakie nadawano kolejnym postępującym po sobie tygodniom grudnia. Pierwszy był papierowy, drugi brązowy, trzeci – srebrny, a ostatni przed Wigilią – złoty.

Węgry Boże Narodzenie
http://baratno.com
Również stół wigilijny był przyozdabiany inaczej niż dzisiaj – na wsiach pod obrusem znajdowano nie tylko sianko, ale także nóż i grzebień, dzięki którym – jak wierzono – odpędzano złe duchy. Zjawy nie zjawiały się także wtedy, kiedy na stole położono końską uprzęż, zboże albo gwoździe i młotek (symbole zmartwychwstania Jezusa).

Znaczenie miały także potrawy – miód był symbolem osłody życia, jabłko symbolem miłości, czosnek oznaczał zdrowie, a mak – bogactwo.

Święta Węgry
http://opskk.mezobereny.hu/
Dzisiaj wiele z tych tradycji jest w zaniku, lecz nie oznacza to wcale, że całkowicie o nich zapomniano. Folklor jest w węgierskiej kulturze wciąż żywy, o czym wielokrotnie wspominałem, chętnych odsyłam na przykład do artykułu o węgierskich domach tańca. 

Święta dzisiaj

 

Zanik tradycji tłumaczymy sobie brakiem czasu, lecz moim zdaniem jest to tylko próba usprawiedliwienia się przed sobą. Czasy się zmieniają, więc nic złego w tym, że zmieniają się tradycje, lecz warto zauważyć, że coraz więcej czasu spędza się np. na zakupach, często kupując przedmioty kompletnie niepotrzebne, zamiast spędzić ten czas z rodziną. Na Węgrzech bardzo dużą popularnością cieszą się jarmarki świąteczne (węg. karácsonyi vásár), na których można kupić drewniane figurki, ozdoby świąteczne i skosztować węgierskich dań. Tutaj prym wiodą różnego rodzaju mięsa (najpopularniejsza jest wieprzowina), ale też różnego rodzaju kiełbaski, kapusta itp. Obowiązkowym elementem każdego świątecznego jarmarku jest oczywiście grzane wino (forralt bor). Jest ono przyprawione przyprawami kojarzącymi się ze świętami - pomarańczą, cynamonem i goździkami. Na jarmarkach spotyka się także poncz (puncs).

Węgry Boże Narodzenie
http://static.panoramio.com
W tym okresie niektóre osoby wybierają się także do kina albo teatru. Grudzień i perspektywa zbliżających się Świąt bardzo zachęcają do wydawania pieniędzy i oddawaniu się przyjemnościom, co doskonale rozumieją specjaliści od marketingu (kolejne Gwiezdne Wojny mają premierę w grudniu).

Węgrzy – podobnie jak Polacy – obdarowują się prezentami. Węgierskie dzieci wierzą, że prezenty przynosi im nie Święty Mikołaj, a Jezusek. A co można znaleźć pod choinką? Z moich doświadczeń wynika, że popularnymi prezentami są ubrania, książki, kosmetyki i alkohole (np. dobre wina). Czasami pod choinką można znaleźć np. karnet na siłownię, albo wykupiony kurs fotografowania. Nie ma szczególnych zasad, najważniejsze jest to, aby osoba obdarowana była szczęśliwa z podarunku. Prezenty rozpakowuje się po wieczerzy wigilijnej, a zadanie rozdania prezentów spoczywa na najmłodszych członkach rodziny.

Święta Węgry
http://www.szalamibolt.hu
Wiem, że wino to jeden z tych produktów, który zawsze się przywozi z Węgier, więc jeżeli chcecie podarować bliskim węgierskie wino i nie wiecie, które wybrać, koniecznie zapoznajcie się z wpisem: 5 węgierskich win do 100 zł na święta.

Wieczerza wigilijna

 

Na Węgrzech Wigilię spędza się w gronie rodzinnym, dekorując choinkę i kończąc przygotowywanie świątecznych potraw.  W kościołach odbywają się inscenizacje przedstawiające narodziny Jezusa (jasełka). Na takie przedstawienie (Betlehem) można zabrać dziecko, bo forma jest przyjemna w odbiorze i odpowiednia dla młodego widza.  

Węgierski stół wigilijny różni się trochę od polskiego. Węgrzy nie kładą pod obrus sianka, zamiast tego zawsze znajdzie się miejsce dla soczewicy, która ważna jest nie tylko w Boże Narodzenie, ale w całym okresie świąteczno-noworocznym – w węgierskiej kulturze symbolizuje ona dobrobyt i dostatek. Uznaniem cieszą się także czosnek, miód, orzechy i jabłka, którym przypisuje się rozmaite właściwości. 

Węgrzy nie dzielą się opłatkiem (bo opłatek jest chyba tylko w Polsce, podobno też w niektórych miejscach na Litwie). Zamiast opłatka, Węgrzy używają jabłka, które symbolizuje miłość i jedność w rodzinie. Również węgierski stół obfituje w tradycyjne dania, a niektóre z nich są niemal obowiązkowe. W Polsce jemy barszcz, lub zupę grzybową (w niektórych rejonach Polski może to być rosół), a na Węgrzech jest to zupa rybna z papryką (węg. halászlé). Powracając do Polski (bo wiem, że tego bloga czytają także Węgrzy), to nie takie proste, bo jak czytam, w Warszawie uszka w barszczu pływają, a w Krakowie podawane są osobno, więc różnic jest sporo, wiele zależy od regionu. Na Węgrzech również jada się karpia, lecz z reguły jest on pieczony, nie smażony, popularne są gołąbki (węg. töltött kaposzta). Co ciekawe, bardzo popularne jest mięso, najczęściej nadziewane owocami (np. śliwkami) i grzane wino. Na wsiach wciąż jeszcze znajdziemy pieczonego prosiaka.

Węgry Boże Narodzenie
http://static.femina.hu/
Wigilijny deser stanowi strucla – z jabłkami, twarożkiem, orzechami, makiem, wiśniami. Węgrzy lubią także zserbó (ciasto z dżemem morelowym i zmielonymi orzechami). Podobnie jak w Polsce, także na Węgrzech popularny jest piernik. 25. i 26. grudnia każda mężatka powinna poczęstować odwiedzanych członków rodziny własnoręcznie przygotowaną struclą lub makowcem. 

Święta Węgry
http://static.femina.hu
Po wspólnej kolacji Węgrzy niekiedy śpiewają kolędy i piosenki świąteczne, np. "Mennyből az angyal” i idą na pasterkę (która, tak jak w Polsce, odbywa się o północy). W pierwszym i drugim dniu świąt, Węgrzy spotykają się w większym gronie, najczęściej spędzając ten czas z krewnymi.

Choinka na Węgrzech


Zwyczaj ozdabiania choinki rozpowszechnił się w Europie za sprawą Niemiec, w których pierwsze wzmianki mówią już o końcu XV wieku, przy czym warto zauważyć, że choinka początkowo zarezerwowana była tylko dla arystokracji. Jeżeli chodzi o Węgry, to pierwsza choinka pojawiła się prawdopodobnie w 1824 roku w mieście Aszód lub Martonvásár, a tradycję tę zapoczątkowała Brunszvik Teréz, która zasłynęła z tego, że zakładała pierwsze na Węgrzech przedszkola.

Węgierska choinka przyozdobiona jest często szaloncukor (pralinki nadziewane najczęściej galaretką, ale także masą orzechową, wanilinową, marcepanem).

Sylwester i Nowy Rok

 

Węgrzy witają Nowy Rok bardzo hucznie, bawiąc się w gronie rodziny lub ze znajomymi. Jednym ze specjałów sylwestrowego stołu są parówki! W Internecie jest mnóstwo przepisów na "sylwestrowe parówki" (parówki to po węgiersku virsli) – są parówki gotowane, smażone, zawijane w cieście lub bekonie, formowane na kształt serca. Są nawet zupy parówkowe, parówkowe ciasta, parówki nadziewane i parówkowe sałatki (najbardziej urzekła mnie "sałatka" składająca się z parówek, makaronu i sosu majonezowo-jogurtowego). Są nadziewane parówkami rogale, parówki przebite spaghetti, parówkowy barszcz, parówkowe muffinki, parówki w panierce, parówki z serem i parówkowa pizza. Urzekły mnie także: parówkowa wycieraczka(!) i szynkowy tunel z parówką(!). Kupuje się raczej parówki wieprzowe, a unika drobiowych.

Sylwester Węgry parówki
https://www.nlcafe.hu


Sylwestra spędza się najczęściej w domu lub restauracji, a o północy podziwia pokaz fajerwerków i śpiewa się hymn! 1. stycznia Węgrzy jedzą zupę z soczewicy, oraz dania obfitujące w wieprzowinę (świnia gromadzi dobrobyt), unikając raczej drobiu, który wróży niedostatek (kura rozdrapuje bogactwo). Tego dnia Węgrzy starają się odpoczywać i nie wydawać pieniędzy, gryż wierzą, że wszystko to, co będą robić w pierwszym dniu nowego roku, będzie się powtarzało w kolejnych dniach. W okresie sylwestrowo-noworocznym niektórzy nie jedzą ryb, gdyż – według tradycji – z wodą odpływa szczęście. Nie obowiązuje to w Budapeszcie i Szegedzie, gdyż są to miasta rzeczne i mieszkańcy tych miast twierdzą, że jedzenie ryb sprzyja szczęściu.

Jeżeli spotkacie się wówczas z czymś takim, jak BÚÉK, to jest to  nic innego, jak skrócona forma życzeń noworocznych: Szczęśliwego Nowego Roku! (węg. Boldog új évet kívánok!).

To już wszystko, co znalazłem i co przyszło mi do głowy! Jeżeli macie spostrzeżenia, lub Boże Narodzenie spędza się u Was inaczej, niż to napisałem, zapraszam do dyskusji.

Źródła/References: