Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Japonia. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2018

Lángos po japońsku

Witajcie po przerwie świąteczno - noworocznej, która przedłużyła się do lutego. Tematem dzisiejszego niedługiego wpisu będzie recenzja unikatowego produktu, który miałem okazję ostatnio skosztować.

Takiego lángosa wcześniej nie widziałem
Znajoma Japonka odkryła, że istnieje w Japonii, a konkretnie w mieście Nagoja miejsce, w którym można zjeść lángosa. Rzecz jasna nie muszę chyba tłumaczyć, że postanowiliśmy nie przepuścić okazji zjedzenia japońskiego lángosa i zdecydowaliśmy się tam wybrać. 

Pierwszym zaskoczeniem było menu, które pokazano nam przy barze. Okazało się bowiem, że skosztować możemy między innymi lánsosa z wędzonym łososiem, a także lánsosa z pastą ze słodkiej fasolki i dodatkiem masła.W sumie nawet nie wiem, dlaczego mnie to zdziwiło. 

Japońskie lángose
Drugim zaskoczeniem (i tutaj przyznaję, że tego też należało się spodziewać) były niewielkie rozmiary lángosy. Takich małych nie oferuje się nigdzie na Węgrzech, nawet najmniejszy lángos, jakiego jadłem, był znacznie większy od tych, które dostaliśmy. 

Zamówiliśmy sajtos-telfölös, chociaż z opisu wynika, że sima, (widoczny poniżej) i roasted beef. Na wstępie muszę zaznaczyć, że to nie były lángose - taka sama jest nazwa, podobny wygląd, ale reszta już zupełnie inna. Ciasto było tylko dookoła, środkowa część była cienka jak papier, a ser to jakieś suche wiórki. Oczywiście żadnej śmietany tam nie było, bo w Japonii tego się nie je, czymś tam chyba tylko posmarowali.

W przypadku wersji awangardowej (lángos z wołowiną i płatkami kukurydzianymi, z dodatkiem sałaty i majonezu) było znacznie lepiej, bo jak widać na zdjęciu poniżej, ten "lángos" prezentuje się lepiej i wygląda smaczniej. I rzeczywiście był smaczniejszy. W wersji z frytkami stanowił posiłek tak wykwintny, że aż wstyd mi o tym myśleć. Na uwagę zasługuje także fakt, że lángose podano na gustownych gazetach.

Chyba sima sajtos lángos
Chociaż lángos serwowany w The Folksy Diner to nie lángos, to mimo to zachęcam do odwiedzenia tego miejsca i skosztowania wersji z łososiem, gdyż chciałbym żeby mi ktoś powiedział, jak smakuje. Wszystkich zainteresowanych tym miejscem odsyłam do zdjęcia poniżej, gdzie znajdują się namiary na to miejsce. 

Chcieliśmy się dowiedzieć czegoś więcej na temat całego tego przedsięwzięcia (skąd się wziął lángos w Japonii, tego nie wiem)... jednak obsługę stanowiło jedynie kilku studentów, którzy z pewnością nie potrafiliby odpowiedzieć na nasze pytania. Miejsce znajduje się w pobliżu stadionu sportowego i podobno niektórzy uczniowie przychodzą na lángosa po treningach i zawodach sportowych.

Jeżeli chodzi o ceny, to podstawowy lángos to wydatek rzędu ok. 17zł, natomiast wersja deluxe (wołowina) z frytkami i napojem to wydatek rzędu ok 55zł.

Lángos Japonia

23 grudnia 2016

Wywiad z Japonką mieszkającą na Węgrzech!

W dzisiejszym wpisie gość specjalny! Yuki z Japonii opowiedziała mi o tym, dlaczego zaczęła się uczyć języka węgierskiego, jak żyje się na Węgrzech, oraz o tradycjach noworocznych w Japonii! 

Zapraszam!

Opowiedz nam o sobie.

Mam na imię Yuki i mam 27 lat. Urodziłam się w prefekturze Yamanashi (to ta sama prefektura, w której znajduje się góra Fuji). Studiowałam w Tokio literaturę japońską (mój ulubiony pisarz to
Motojirō Kajii). Jak dotychczas pracowałam w dwóch tokijskich firmach. 
Blog o Węgrzech
Prefektura Yamanashi - oto, skąd pochodzi bohaterka dzisiejszego wywiadu


Czym się obecnie zajmujesz?

Obecnie studiuję język węgierski w Budapeszcie. 

 Z tego co wiem, niedawno zaczęła się przerwa świąteczna. Jak spędzisz ten czas?

Tak, zastanawiam się teraz, co powinnam robić w Święta Bożego Narodzenia, ponieważ w Japonii ich nie ma. Nie wiem, jak powinnam spędzić ten czas.

Wrócimy jeszcze do tego. Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś o Węgrzech?

Byłam w Tokio na lekcji tańca węgierskiego i kultura węgierska wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Bardzo chciałam porozmawiać z Węgrami, których tam spotkałam, poza tym podobały mi się pieśni ludowe, które słyszałam. Dzisiaj - kiedy znam już język węgierski - mogę powiedzieć, że mają piękne teksty. Cieszę cię, że brałam udział w zajęciach z nauki tańca węgierskiego, bo od tego to wszystko się zaczęło i dzięki temu zainteresowałam się Węgrami i węgierską kulturą.


Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe na Węgry?

To było dokładnie 6 lat temu, w grudniu 2010 roku.  Dotarłam wtedy na lotnisko Ferihegy w Budapeszcie, ale moja przygoda z Węgrami zaczęła się od nieprzyjemności, bo okazało się, że mój bagaż zaginął. To był grudzień i było bardzo, bardzo zimno, a ja nie miałam odpowiednich ubrań! Później podróżowałam po Węgrzech i po Siedmiogrodzie i cieszyłam się, że mogę doświadczyć węgierskiej kultury, której posmakowałam w Japonii. Już wtedy - w trakcie tego 10-dniowego pobytu - czułam, że chcę wrócić na Węgry. Bardzo mi się tutaj spodobało, polubiłam Węgrów, ponieważ są sympatycznymi i pomocnymi ludźmi. Wielokrotnie widziałam w tramwaju lub w pociągu, że jeden pasażer pomaga drugiemu, na przykład ustępuje miejsca, lub pomaga z ciężkim bagażem. Poza tym niesamowite było dla mnie to, że traktowano mnie lepiej ze względu na to, że jestem kobietą. Lady first! W Japonii czegoś takiego nie ma, to było dla mnie wspaniałe, bardzo cię cieszyłam. Uwielbiam Węgrów. W Japonii - zwłaszcza w dużych miastach - nieznajomi ludzie nie odzywają się do siebie, nie ma pomiędzy nimi żadnej interakcji. A tutaj, na Węgrzech, mogę bez problemu porozmawiać z osobą, której nie znam!

Powiedziałaś już, co ci się podoba na Węgrzech, więc powiedz, co ci się nie podoba. 

Na Węgrzech niczego nie da się szybko załatwić. Na przykład, jeżeli chodzi o moje stypendium... pierwsze otrzymałam dopiero po trzech miesiącach nauki. Nie był to dla mnie aż tak duży problem, bo miałam pieniądze, lecz wielu studentów ich nie miało. W miejscu, w którym się uczę, powiedziano mi, że powinnam udać się po pomoc do Ambasady Japonii... 

Podam jeszcze jeden przykład: kilka miesięcy temu rodzice wysłali do mnie pocztą lotniczą paczkę z Japonii. Na poczcie powiedziano im, że dotrze po tygodniu, ale dotarła dopiero po 45 dniach. Rodzice w tym czasie wysłali paczkę jeszcze raz, ale i ta paczka dotarła dopiero po upływie 45 dni. Według węgierskiego systemu śledzenia przesyłek, paczka znalazła się na węgierskiej poczcie już po 5 dniach od daty nadania jej w Japonii! Co się działo przez następne 40 dni, nie wiadomo. Niestety powtórzyło się to dwukrotnie i spotkało także inne osoby.

Co jest trudne do zaakceptowania? Czego ci brakuje najbardziej. 

Nie mogę zaakceptować, że w różnych sytuacjach trzeba dawać napiwki! Chętnie bym zapłaciła więcej, ale nigdy nie wiem, ile to powinno być i czy w konkretnym miejscu, w konkretnej sytuacji, należy to zrobić. Niektóre restauracje wliczają napiwek do rachunku jako opłatę serwisową, a inne tego nie robią. Ciężko mi to wszystko zaakceptować. W Japonii nie daje się napiwków - po prostu płaci się tyle, na ile dostało się rachunek.

A czego mi brakuje? Bardzo brakuje mi jednej podstawowej rzeczy - nie ma gdzie umyć rąk! W Japonii jest wiele takich miejsc, w których można to zrobić zupełnie za darmo. W każdym sklepie, w restauracji, dosłownie wszędzie. Niestety na Węgrzech nigdy nie mogę znaleźć takiego miejsca.

Czy nie czujesz się inna w Europe, na Węgrzech? Jak zachowują się ludzie w stosunku do ciebie?

Są dla mnie bardzo mili, nigdy nie doświadczyłam z ich strony żadnych nieprzyjemności. Czasami zdarza się, że kasjerzy są dla mnie niemili, ale zauważyłam, że nie tylko dla mnie.

Jak wygląda praca w Japonii? Europejczycy są zdania, że Japończycy bardzo dużo i ciężko pracują.

Praca w Japonii jest męcząca. Pracuje się dużo. Zawsze bardzo się staram, bo w czasie pracy nie ma miejsca na odpoczynek, czy na lenistwo. Na Węgrzech można zrobić sobie przerwę, a w Japonii... nie bardzo. W japońskich miejscach pracy panują także zasady, których przestrzeganie jest wyczerpujące, a jako kobieta często musiałam robić rzeczy, do których mnie nie zatrudniono, na przykład przygotowywać herbatę. Liczy się także punktualność - nawet, jeżeli zdarzy się jakiś wypadek i nie kursuje pociąg albo metro, to i tak trzeba być na czas. Nie wolno się spóźnić. 

Jak się nie spóźnić w takiej sytuacji?

Trzeba się bardzo starać.

Jakie są inne różnice pomiędzy Węgrami, a Japończykami?

W Japonii trzeba być zawsze pilnym, obowiązkowym i doskonale spełniać swoje zadania. Japończycy mają również taki problem, że okropnie przejmują się opinią innych. Za to Węgrzy zupełnie o to nie dbają.

Słyszałem, że chciałabyś zamieszkać na Węgrzech, czy to prawda? Dlaczego?

Tak, chciałabym tu zamieszkać. Japonia to męczący kraj. Kiedy tam jestem, cały czas się zastanawiam, jak jestem postrzegana przez innych, czy zachowuję się właściwie, czy robię wszystko tak, jak powinnam. Kiedy jestem na Węgrzech, wiem, że te zasady mnie nie obowiązują i potrafię się niczym nie przejmować.

W jakim miejscu chciałabyś pracować?

W miarę możliwości chciałabym zostać w Budapeszcie. Tak naprawdę nie muszę pracować w żadnym konkretnym zawodzie. Ważne, żeby praca sprawiała mi przyjemność i dawała środki do życia. Chciałabym nauczać języka japońskiego. 

Czy to prawda, że w Japonii kobiety są gorzej traktowane i nie mogą zrobić kariery?

Teraz jest już lepiej, niż kiedyś, ale wciąż jest im trudno. Dyrektorzy firm - na przykład jednej z firm, w których pracowałam - są zdania, że kiedy kobieta zachodzi w ciążę, nie ma już dla niej miejsca w firmie i musi odejść. Kiedy rodzi się dziecko, kobieta powinna w całości poświęcić się opiece nad nim i zrezygnować z robienia kariery. Ponadto, mężczyźni sądzą, że kobiety nie są zdolne do wykonywania trudniejszych zadań, dlatego zawsze dostają te najnudniejsze.

Czy to prawda, że Japonkom podobają się Europejczycy?

Tak, to prawda! Są sympatyczni i pomagają kobietom! Kiedy na Węgrzech spotkałam się z kolegą, którego żona jest w ciąży, po jakimś czasie powiedział, że musi już wracać do domu, do żony. Bardzo mi to zaimponowało. Japońscy mężczyźni dużo piją i zawsze wracają do domu późno w nocy.

Jakie są największe problemy Japonii?

Trzeba dużo pracować, przez co ma się mało czasu dla siebie, brakuje czasu na budowanie związków, zakładanie rodziny. Podatki rosną, co przekłada się na coraz to wyższe koszty życia. Jest również wielu starszych ludzi, którzy potrzebują opieki, a z tego powodu trzeba pracować jeszcze więcej. Ta sytuacja wymaga naprawy.

W czym Japonia – twoim zdaniem – jest dobra?

W Japonii żyje się komfortowo i spokojnie. Panuje bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa. Wszystko można szybko załatwić, w urzędach nigdy nie trzeba czekać. Łatwo uzyskać pomoc lekarską na wysokim poziomie. W sklepach jest dostęp do wielu produktów, jest ogromny wybór, sklepy są stale otwarte... oczywiście wiem, że aby tak było, ktoś musi dużo pracować.

Jakie jest japońskie jedzenie?

Smaczne i zdrowe! Najbardziej lubię smażone słodkie ziemniaki, ale także rybę. Bardzo dobra jest surowa, ale niestety - jak w przypadku sashimi - dosyć droga. Najczęściej je się smażoną rybę, a także inne rzeczy wyłowione z oceanu.

Czy to prawda, że Japończycy nie rozumieją europejskiego poczucia humoru i ironii?

Nie mam problemów z europejskim poczuciem humoru. Kiedy ktoś opowiada żart, na ogół go rozumiem. A jeżeli chodzi o ironię... nigdy chyba nie słyszałam, albo nie zauważyłam, że ktoś tego używa.

Czy warto przeprowadzić się do Japonii?

Jeżeli ktoś lubi Japonię, to z pewnością. Jeżeli niezbyt, to będzie trudno. Pomiędzy Europą, a Japonią są różnice, więc w wielu sytuacjach może być ciężko.

Co doradziłabyś osobom, które chcą się przeprowadzić do Japonii?

Powiedziałabym tylko tyle, że i tak będzie bardzo ciekawie. Dodam, że w Japonii wszystko napisane jest po japońsku, może to sprawiać pewien kłopot. Koniecznie trzeba nauczyć się chociaż podstaw języka japońskiego. 

Jak w Japonii wygląda Boże Narodzenie i Nowy Rok?

Boże narodzenie nie jest obchodzone na poważnie. Japończycy chcą się rozerwać, pójść na imprezę. Tak naprawdę Japończycy uwielbiają naśladować europejskie zwyczaje, ale nie zawsze wiedzą jak. 24. grudnia idą do KFC i jedzą kurczaka. Wszystkie KFC są wtedy tak zatłoczone, że trzeba wcześniej rezerwować miejsca. Ostatnio pewien nieznajomy Węgier spytał mnie, po co komu w Tokio olbrzymia złota choinka, o której mówiono w węgierskiej telewizji. Jego zdaniem jest ona niepotrzebna, gdyż w Japonii nie ma wielu chrześcijan. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć, więc powiedziałam, że nie wiem. 

A jeżeli chodzi o Nowy Rok, to na tę okazję przygotowuje się ciasto z ryżu (rice cake) i je się dużo mandarynek, koniecznie siedząc przy kotatsu (stół znajdujący się nad wnęką w podłodze, który - wraz z przymocowanym do niego kocem - zapewnia ciepło). Wtedy wszystkim jest wygodnie i ciepło, więc najlepiej jeść mandarynki w ten sposób. Nie je się natomiast tradycyjnej kolacji - zamiast tego raczej śniadanie i obiad. Spożywa się tradycyjne, noworoczne Osechi-ryōri, zestaw potraw znajdujących się w kwadratowym, drewnianym pudełku. Może nie jest to najsmaczniejszy zestaw, ale taka jest już tradycja. Ważne, żeby wszystko przygotować przed Sylwestrem, żeby później móc już tylko odpoczywać w rodzinnym gronie.

Co w Japonii mówi się z okazji Nowego Roku?

Akemashite omedetou gozaimasu! 

Bardzo dziękuję za rozmowę. W trakcie świątecznego pobytu w Polsce postaram się znaleźć coś, czym będę mógł podziękować za poświęcony mi czas. 

Rozmowę przeprowadzono 20 grudnia 2016 w Budapeszcie.

16 listopada 2016

Węgry rezygnują ze zmiany czasu!

Węgrzy od zarania dziejów przekonują nas, że u nich wszystko jest inaczej. Tym razem nasi bratankowie wpadli na pomysł, żeby przestać zmieniać czas z letniego na zimowy. Węgry mogą być pierwszym państwem Unii Europejskiej, które zdecyduje się na takie rozwiązanie. 
Blog o Węgrzech zmiana czasu
Węgry - zmiana czasu

1. Nieoczekiwane porozumienie

Z inicjatywą zaprzestania dokonywania zmian czasu wyszła skrajnie prawicowa partia Jobbik i ku niemałemu zaskoczeniu, pomysł ten zyskał poparcie największej partii w węgierskim parlamencie, czyli Fidesz-u. Głównym pomysłodawcą był prawicowy polityk Kepli Lajos. Jego zdaniem Węgry powinny być każdego lata w tej samej strefie czasowej, co większość państw Unii Europejskiej (czas środkowoeuropejski), natomiast zimą - z powodu nieprzestawiania zegarków - powinny znajdować się w tej samej strefie czasowej, co Turcja, Bułgaria i Ukraina, czyli o jedną godzinę do przodu względem czasu środkowoeuropejskiego. Węgrzy nie chcą jednak poprzestać na sobie, dlatego też planują konsultacje z przedstawicielami innych państw Wspólnoty, celem namówienia ich do uczestnictwa w inicjatywie.

Polityk wysunął tezę, iż dokonywanie zmian czasu pogarsza samopoczucie, może zwiększać zużycie energii, a także być kłopotliwe dla przedsiębiorców. Co ciekawe, Ministerstwo Rozwoju zaakceptowało ten pomysł mimo tego, że jeszcze w kwietniu było temu przeciwne. Jobbik usłyszał wtedy kategoryczne "nie", lecz po pół roku powrócił ze swoim pomysłem, by nagle otrzymać zgodę. Warto odnotować, że pomysł ten nie jest sprzeczny z prawem unijnym. Dyrektywa dotycząca dokonywania zmian czasu nie jest obowiązkowa, dzięki czemu kwestia ta pozostaje w rękach władz narodowych.
Blog o Węgrzech zmiana czasu
Węgry czas
Warto odnotować, że choć żadne państwo Unii Europejskiej nie zdecydowało się wcześniej na taki krok i Węgry mogą być w tym gronie pierwsze, to jednak są kraje, w których taka decyzja została podjęta. Było tak np. w Turcji (w tym roku), oraz w Rosji i na Białorusi (dwa lata temu). Co ciekawe, za pomysłem dokonywania zmian czasu zależnie od panującej pory roku, stoją poniekąd sami Węgrzy. Czas po raz pierwszy zmieniono 100 lat temu, w 1916 roku, w czasach Austro-Węgier, lecz wskazówki zostały przesunięte do przodu. Miało to na celu wydłużenie letnich dni, ponieważ nieważne o której wstawało się rano - o piątej, czy o szóstej - i tak było wtedy jasno. 

2. Czy zmiana czasu jest korzystna? 

Dokonanie zmiany czasu nie jest trudne. Większość z posiadanych przez nas urządzeń robi to samoczynnie. Smartfony i komputery łączą się z Internetem i pobierają najnowsze dane z serwerów Google, Microsoft i wielu innych. 

Inaczej jest natomiast z ludźmi. Zmiana czasu jest dla ludzkiego organizmu niemałym wyzwaniem. Ciało nie jest mechanizmem, który pozostaje obojętnym na tego rodzaju zmiany. Każda osoba, która prowadzi w miarę regularny tryb życia, odczuwa na sobie skutki manipulacji czasem. Rytm dobowy zostaje zakłócony - ludzkie ciało, aby prawidłowo funkcjonować musi zmieniać swoją temperaturę, a także inne parametry pracy (jak np. ciśnienie krwi) zależnie od pory dnia i nocy.

Zespół nagłej zmiany strefy czasowej dotyczy zwłaszcza osób podróżujących samolotem do miejsc, w których panuje inna strefa czasowa, lecz (oczywiście w znacznie mniejszym stopniu) pojawia się również na skutek zmiany czasu letniego na zimowy. Zaburzony jest wówczas proces wydzielania niektórych hormonów, np. kortyzolu (tzw. hormon stresu, odpowiadający również za jakość snu), a także melatoniny (odpowiedzialnej za regulację rytmu dobowego). Niektóre osoby doświadczają również uczucia chłodu, lub gorąca. 

Blog o Węgrzech zmiana czasu
Węgry czas

W skrajnych przypadkach (raczej dopiero przy pokonywaniu kilku stref czasowych) objawy stają się bardziej dokuczliwe i niezmiernie utrudniają prawidłowe funkcjonowanie. Podczas podróżowania do Japonii, (różnica - zależnie od panującej akurat pory roku - może wynosić 7 lub 8 godzin) doświadczałem wielu przykrych objawów przez kilka następnych dni. Ich listę pozwoliłem sobie skopiować z Wikipedii.
  • zaburzenia snu
  • niemożność skupienia uwagi
  • krańcowe zmęczenie
  • zaburzenia apetytu i zaburzenia żołądkowo-jelitowe
  • złe samopoczucie
  • dezorientacja
  • senność
  • ból głowy
Zmiana strefy czasowej o jedną godzinę jest nie jest aż tak bardzo dokuczliwa, jak zmiana o 8 godzin, jednak w gruncie rzeczy jest tym samym, tylko na mniejszą skalę. Mam więc nadzieję, że Polska zdecyduje się na przyłączenie do pomysłu Węgrów.

Źródła/References:

15 września 2016

Węgry - druga Japonia (samochody elektryczne)


Zielone tablice rejestracyjne pojawiły się na Węgrzech w sierpniu 2015 roku. Co one oznaczają i co trzeba zrobić, żeby je zdobyć? Czy Węgry w ilości samochodów elektrycznych zbliżą się kiedyś do Japonii?
UWAGA, osoby chcące się dowiedzieć, gdzie na Węgrzech naładować samochód elektryczny (gdzie na Węgrzech są stacje do ładowania samochodów elektrycznych) odsyłam tutaj: Gdzie na Węgrzech ładować samochód elektryczny
Tablice te przeznaczone są dla pojazdów ekologicznych, o napędzie innym niż konwencjonalny. Są to:

a) pojazdy o napędzie elektrycznym

b) pojazdy hybrydowe o zewnętrznym źródle zasilania (z min. zasięgiem elektrycznym 25 km)

c) pojazdy hybrydowe o zewnętrznym źródle zasilania i zwiększonym zasięgu  (z min. zasięgiem elektrycznym 50 km)

d) pojazdy o zerowej emisji spalin

Blog Węgry
MTI/Marjai János
Tablice kosztują 8500 forintów, do których należy doliczyć również koszt uzyskania dowodu rejestracyjnego (6000 forintów). Zachowanie posiadanej już kombinacji cyfr jest znacznie droższe, lecz nie doprecyzowano, jakie wysokie koszty będzie należało ponieść. W marcu na Węgrzech zarejestrowanych było niemal 500 samochodów o zielonych tablicach.

Czy posiadanie zielonej tablicy rejestracyjnej ma jakikolwiek sens? Wygląda na to, że zdecydowanie tak! W niektórych miejscach samochody z zielonymi tablicami można ładować za darmo! Darmowe jest również parkowanie na terenie całej stolicy Węgier, a także w takich miastach, jak: Debrecen, Pécs, Szeged, Székesfehérvár, Szolnok, Kaposvár. Co więcej - można zostać zwolnionym z płacenia podatku od zakupu auta. Moim zdaniem to bardzo dobrze, że władze zachęcają ludzi do zakupu bardziej ekologicznych pojazdów. Dzięki temu powietrze w centrach miast ma szansę być czystsze, a jakość życia może się poprawić. Jest to szczególnie ważne w dużych metropoliach, gdzie zapadalność na choroby związane z układem oddechowym jest wyższa, niż na prowincji. To istotne, że poczyniono kroki, aby to zmienić i bardzo dobrze, że na Węgrzech ludzie zachęcani są do uczestnictwa w tego rodzaju programach. Najbardziej efektywnym czynnikiem, który może zachęcić do kupowania samochodów elektrycznych jest rzecz jasna czynnik związany z kwestią finansową. Osoby zachęcone licznymi ulgami z pewnością zastanowią się nad zakupem pojazdu, który im takie ulgi zapewni, dając szansę na podreperowanie domowego budżetu - przynajmniej w dłuższej perspektywie.

Węgry blog
http://cars-toyota.com
Ciekawe, kiedy na Węgrzech liczba stacji, na których można ładować samochody, przekroczy liczbę tych, na których można je tankować. Taka sytuacja ma miejsce np.: w Japonii, gdzie samochody elektryczne cieszą się bardzo dużą popularnością. Spotkać można je tam na każdym kroku, choć z naszego punktu widzenia nie stanowią one jeszcze wartościowej alternatywy dla pojazdów o silniki spalinowym. Warto sobie jednak uwiadomić, że to co dla nas wydaje się niemożliwe, w innych miejscach stanowi rzeczywistość. Japończycy jeżdżą samochodami elektrycznymi, a za kilka lat, samochodów o takim napędzie będzie zapewne więcej niż samochodów z silnikiem spalinowym. Minie zapewne kilka lat, zanim będzie można stwierdzić tego konsekwencje, lecz wydaje się, że japońskie społeczeństwo, złożone w dużej mierze z osób starszych i wrażliwych na niekorzystne warunki środowiska zewnętrznego, może odczuć wyraźną poprawę w jakości życia. Wydaje się również, że tego rodzaju zmiany mogą korzystnie wpłynąć na prognozy dotyczące przewidywanej długości życia.  

blog japonia samochody
http://electro-mobiles.net
Stacji benzynowych jest tam 35 tys., natomiast stacji elektrycznych aż 40 tys., co sprawia, że kraj ten staje się coraz to bardziej ekologiczny. Nie sposób kwestionować obecności przemysłu ciężkiego i jego negatywnego wpływu na środowisko, lecz warto odnotować, że zmienia się chociażby transport. Jeżeli dzisiaj dotyczy to tylko samochodów, to równie dobrze za kilkanaście lat może być związane z transportem masowym. Ciekawe, czy doczekamy się wówczas elektrycznych ciężarówek, lub autobusów (te drugie w wielu miastach na świecie już są). Bardzo ciekawe, kiedy wspomniane tendencje będzie można zaobserwować w rozmiarach, które dotyczą Japonii, lecz wydaje się, że nie nastąpi to prędko i będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. 

Póki co, bardzo budujące jest to, że można zaobserwować konkretne działania, które zdają się wspierać pojazdy o napędzie bezemisyjnym. To dobry krok, choć wydaje się, że działania te mogłyby być nieco bardziej zdecydowane i odważne.


Źródła/References:

05 lipca 2016

Życie na Węgrzech - Puszta w Hortobágy i Debreczyn (wycieczka)

W miniony, upiornie gorący weekend, wraz z nowo poznanym Węgrem, oraz zaprzyjaźnionym Japończykiem, wybraliśmy się na wycieczkę w kierunku północno - wschodnich granic Węgier. Przejechaliśmy się wspaniałym pociągiem z silnikiem diesla, wzięliśmy udział w pokazie jeźdźców, a nawet... wybraliśmy się na moment do Debreczyna.


Najpierw, z dworca Keleti wyruszyliśmy w kierunku Füzesabony, tak aby przesiąść się tam do charakterystycznego pociągu koloru pomarańczowego, wyposażonego w silnik diesla. Muszę przyznać, że to właśnie ten element podróży podobał mi się najbardziej. Gęste kłęby czarnego dymu buchające co rusz z przerdzewiałego komina i tumany piasku wzbijające się za sprawą pędzącej lokomotywy sprawiły, że wychyliłem się przez okno, i zamyśliwszy się, przypatrywałem się tej magii niczym mały chłopiec.

Po dotarciu na miejsce i zjedzeniu w okolicznej restauracji obiadu, ruszyliśmy w stronę miejsca, z którego wozy zaprzęgnięte w konie miały zabrać nas na wycieczkę po Puszcie. Ścieżka, jawiąca się na mapie okolicy jako droga, w rzeczywistości była szerokim na 15 centymetrów szlaczkiem wydeptanej trawy, wiodącym przez pole, na którym poza ustawionymi tu i ówdzie balami siana, nie było nic. Żar lał się z nieba i dotarcie na miejsce zabrało nam trochę więcej czasu, niż zakładaliśmy. Ledwo zdążyliśmy.

Puszta jest rozległym stepem mieszczącym się na Wielkiej Nizinie Węgierskiej. Znaczna jego część wykorzystywana jest obecnie jako tereny uprawne, oraz pastwiska. Jadąc podskakującym co chwilę po nierównym terenie wozem, starałem się jak najintensywniej odczuć piękno tego specyficznego miejsca. Najbardziej charakterystyczną cechą Puszty jest jej przestrzeń - majaczący w oddali horyzont rozciąga się wszędzie, gdzie tylko okiem sięgnąć, a znajdujące się tu i ówdzie studnie, zagrody i charakterystyczne żurawie, czynią to miejsce jeszcze bardziej osobliwym. Urzekła mnie również cisza. Mieszkając w centrum Budapesztu trochę o nią trudno i nawet wtedy, kiedy wydaje się, że jest cicho, to jednak nie jest. Można przekonać się to tym, wyjeżdżając z miasta i delektować się ciszą, jednocześnie wdychając w płuca powietrze przesycone zapachem wsi. 

Wrażenie zrobiło na mnie również bydło rogate. Zwierzęta są szkolone tak, aby być jak najbardziej posłusznymi - jest to niezwykle ważne głównie ze względu na ich olbrzymią siłę. Konie natomiast posłuszne są do tego stopnia, że na odpowiedni znak zasiadającego na nim jeźdźca, kładą się na ziemi i w geście całkowitego posłuszeństwa, przyciskają głowy do ziemi. 

 Jak powiedział mój zaprzyjaźniony Japończyk:

- Najbardziej zapamiętuje się takie podróże, w których jest trochę ciężko. 

Było nam trochę ciężko, bo klimat nam nie sprzyjał. Dlatego zapamiętamy tę podróż na zawsze. 






30 czerwca 2016

Życie na Węgrzech - trzęsienie ziemi na Węgrzech (29. stycznia 2011)

Jeżeli myślicie, że trzęsienia ziemi mają miejsce jedynie w Azji, czy w Ameryce Południowej, jesteście w błędzie. Chcę tutaj opisać dosyć nietypowe trzęsienie pochodzenia tektonicznego, które miało miejsce na Węgrzech. Jak zawsze podkreślam, życie na Węgrzech obfituje w niespodziewane sytuacje. To wydarzenie nie dotyczyło mnie bezpośrednio, ale akurat jeden z moich znajomych doświadczył go osobiście.

1. Trzęsienie nadeszło wieczorem, około 18.45


Epicentrum trzęsienia znajdowało się około 70 km na zachód od Budapesztu, niedaleko miejscowości Oroszlány i Heves. Głębokość, na której się znajdowało, była dosyć niewielka - zaledwie 10,1 km. Magnituda wyniosła 4,8 stopnia w skali Richtera.

Podczas trwających 38 sekund wstrząsów, w domach przesuwały się meble, ze ścian spadały obrazy, niektóre urządzenia ulegały uszkodzeniu. Popękały ściany setek budynków, lecz na całe szczęście obyło się bez tragedii i nikt nie ucierpiał. Skończyło się jedynie na stratach materialnych. W Budapeszcie podjęta została akcja sprawdzania konstrukcji mostów, tak aby upewnić się, że żaden z nich nie został uszkodzony.

Co ciekawe, władze Słowacji poinformowały, że słowackie normy dotyczące budownictwa przewidują, że każdy stawiany budynek musi być w stanie wytrzymać wstrząsy o sile 7 stopni w skali Richtera!

2. Było to jedno z najsilniejszych trzęsień w historii tego kraju!


Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi na Węgrzech od 1985 roku, a dodatkowo dodam fakt, że trzęsienie ziemi na Węgrzech występuje średnio co 3 dni! Wszystkie te wstrząsy są jednak na tyle niewielkie, że nie są na ogół odczuwalne - ich magnituda wynosi zazwyczaj mniej niż 2,5 stopnia w skali Richtera. Najsilniejsze z kolei trzęsienie miało aż 6 stopni w skali Richtera i miało miejsce w roku 1763. Według znalezionych dokumentów, życie straciły wówczas aż 83 osoby.















Zaledwie kilka tygodni później w Japonii miało miejsce jedno z najsilniejszych trzęsień ziemi w historii. Mimo to, większość budynków wybudowanych po 1981 roku (czyli od wejścia w życie specjalnej ustawy dotyczącej budownictwa) doskonale zniosła wstrząsy o sile 9,0 stopni w skali Richtera. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jak niewiele zostałoby z Węgier, albo z Polski, gdyby takie trzęsienie wystąpiło w jednym z tych państw.


Źródła / References: