Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przewodnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przewodnik. Pokaż wszystkie posty

02 lipca 2018

Budapeszt w 3 dni – co zobaczyć w Budapeszcie

Czy da się zwiedzić Budapeszt w 3 dni, albo czy warto przyjechać do Budapesztu na weekend? Dostaję wiele zapytań tego typu, dlatego postanowiłem napisać ten krótki poradnik dla osób, które chciałyby zwiedzić stolicę Węgier. Jeżeli macie w planach krótki wypad do Budapesztu i nie wiecie, co zobaczyć w 3 dni, zapraszam do lektury.    

Budapeszt w 3 dni
co zobaczyć w Budapeszcie

Plan jest orientacyjny, warto sobie wszystko rozpisać przed wyruszeniem w drogę i uwzględnić miejsce w Budapeszcie, w którym mamy hotel, bo to może zmienić kolejność odwiedzania atrakcji. Wypadałoby też sprawdzić pogodę i punkty widokowe zostawić na czas najbardziej sprzyjającej aury. Latem pogoda na Węgrzech jest bardzo dobra, więc nie powinno być z tym problemów. Osoby wybierające się nad Balaton odsyłam do artykułu Balaton - gdzie pojechać?

Budapeszt co zobaczyć
Budapeszt w 3 dni - Citadella (zdj. własne, czerwiec 2014)

1. dzień

Zaczynamy od najważniejszych miejsc w Budzie. Proponuję zobaczyć zamek królewski (budai vár), a następnie znajdującą się niedaleko basztę rybacką i kościół świętego Macieja (halászbástya, Mátyás templom). Z tych okolic jest bardzo ładny widok na Dunaj i na Parlament. Warto zauważyć, że nieopodal znajduje się niezwykle popularna cukiernia Ruszwurm warto ją odwiedzić, lecz dostanie się do niej w wakacje jest bardzo trudne. Kolejki są olbrzymie, a ceny dosyć wygórowane, lecz miejsce przyciąga, bo cukiernia działa nieprzerwanie od 1827 roku i zachwyca tradycyjnym wystrojem. Jeżeli szukacie jakiejś alternatywy, być może będę mógł coś doradzić. Jeżeli już jesteśmy przy Budzie, warto też zobaczyć kościół w skale (sziklatemplom). 

Kościół w skale, Budapeszt w 3 dni (http://budapestcity.org)


Nie ma Budapesztu bez Cytadeli (Citadella) jeżeli oglądacie te wszystkie wspaniałe zdjęcia ze stolicy Węgier, to pewnie znaczna większość została wykonana właśnie z Cytadeli. Moja uwaga na Cytadelę idziemy późnym wieczorem, kiedy już się mocno ściemnia, albo ewentualnie nocą. W przeciwnym razie nie zobaczycie nic, co by Was zachwyciło. Za to kiedy się ściemnia, widok jest powalający.

2. dzień 

Proponuję zobaczyć Bazylikę (Szent István Bazilika) i wykupić bilet na znajdujący się na niej taras widokowy (bilet kosztuje obecnie 600Ft). Widok z góry jest wart tych pieniędzy. Ostrzegam osoby z lękiem wysokości i klaustrofobią, a także te, które mają problemy z wchodzeniem po schodach, że łatwo nie będzie. 

Budapeszt w 3 dni
Szent István Bazilika (zdj. własne)
Budapeszt ma najstarsze (po Londynie) metro w Europie i wraz z ulicą Andrássy, pod którą przejeżdża, wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warto przejechać się tym wyjątkowym środkiem transportu (nie jest to typowe metro) i spod Bazyliki podjechać pod Plac Bohaterów. Z kolei stamtąd niedaleka droga do węgierskich łaźni (Széchenyi fürdő). Całosć leży na terenie Városliget, jednego z pierwszych publicznych parków na świecie. Jest tam woda, można popływać łódką, a zimą pojeździć na łyżwach, lecz ja polecam obejrzeć zamek Vajdahunyad (Vajdahunyad vára), a chętni mogą zwiedzić jego wnętrze, kryjące muzeum etnograficzne (bilet wstępu kosztuje 1400Ft). Wracając metrem do centrum, można wysiąść na przystanku Opera i zobaczyć Operę Węgierską (od zewnątrz, albo od środka w godzinach 15-16, lecz trzeba wcześniej zarezerwować bilety).
Jeżeli chcecie zobaczyć budapeszteńskie zoo (budapesti állatkert), to znajduje się ono niedaleko łaźni, więc wspominam o tym, choć moim zdaniem są ciekawsze rzeczy do zobaczenia. Cena biletu to 3.000Ft za osobę dorosłą i 2.000Ft za dziecko w wieku 2-14 lat, oraz dla studentów. Osoby powyżej 65. roku życia wejdą na teren ogrodu zoologicznego za 2.300Ft.

Dojeżdżając do centrum, można wysiąść na przystanku Vörösmarty tér i zajrzeć do cukierni Gerebaud, albo od razu skierować się w stronę Dunaju i pojechać tramwajem numer 2 pod węgierski Parlament (Országház), żeby obejrzeć go sobie z bliska. Można też wejść do środka, ale trzeba wcześniej zarezerwować wizytę. Nieopodal parlamentu znajdują się też Buty na brzegu Dunaju (Cipők a Duna-parton). Jest to pomnik Holokaustu zaprojektowany przez Gyulę Pauera. Wieczorem warto pospacerować brzegiem Dunaju i byłoby idealnie, gdyby udało się wychwycić moment, kiedy zapalane jest oświetlenie na Moście Łańcuchowym (Lánchíd).

Można rozważyć spacer ulicą Váci (Váci utca), lecz muszę dodać, że Váci utca to taka londyńska Oxford Street. Miejsce to jest nastawione na turystów, a restauracje mogą być tutaj niekiedy nawet 5-krotnie droższe, niż w innych miejscach. Moim zdaniem, chociaż jest to miejsce polecane w wielu przewodnikach, nie jest warte odwiedzenia. Podsumowałbym to tak: drogie pamiątki, drogie jedzenie, tłumy ludzi. Zobaczyć można, ale nic szczególnego tam nie ma.

3. dzień

Nie ma Budapesztu bez hali targowych (vásárcsarnok). Jest takich kilka w Budapeszcie, lecz pamiętajcie, że w weekendy są zamknięte. Najbardziej znaną jest ta przy Fővám tér. Warto wejść i zobaczyć, lecz nie warto niczego tam kupować, choć jedzenie tam sprzedawane kusi... kiedyś widziałem nawet ekipę japońskiej telewizji na czele ze słynnym japońskim komikiem, która kręciła tam program o jedzeniu. Ceny są jednak rodem z Váci utca lángos powinien kosztować 500Ft, a tam kosztuje 2000-3000Ft. 

Budapeszt w 3 dni
Hala targowa (i1.trekearth.com)
Dla wielbicieli folkloru – gdybyście mieli zdecydowanie zbyt dużo czasu, polecam hale targowe, o których nie wiedzą turyści, bo nie oferują nic turystycznego. Są to np: hala przy Újbuda központ (tu można zjeść obiad poniżej 1000Ft i popatrzeć jak czas wolny spędzają nieco starsi Węgrzy, podpowiem że chodzi o picie wina i prowadzenie rubasznych pogawędek), a także hala przy Bosnyák tér (uwaga, wchodzicie na własną odpowiedzialność – klimat jak w latach 80-tych!).

Polecam także odwiedzenie któregoś z pubów. W Budapeszcie znajdziecie tzw. Romkocsma, czyli po angielsku Ruin Pub. Są to puby (z reguły bardzo duże, czasem znajdujące się w całej kamienicy), które urządzone są tak, żeby wyglądały na zrujnowane. Często nie znajdziecie tam 2 takich samych krzeseł albo stołów. Najpopularniejszym miejscem jest oczywiście Szimpla Kert i z pewnością warto zobaczyć, co w sobie kryje, lecz... jest to miejsce tak znane i popularne, że panuje tam niepojęty hałas, a tłumy ludzi są niewyobrażalne. Często stoi się w kolejce przed wejściem i do tego przechodzi kontrolę plecaka. Ochroniarze nakazują wylewanie wszelkich napojów, także wody. Polecam tam pójść w dzień, na poobiednie piwo, a wieczorem skoczyć do jakiegoś innego, mniej popularnego pubu.  



Jeżeli czujecie się zmęczeni i chcecie odpocząć na łonie natury, albo wypożyczyć rower, zawsze można wybrać się na Wyspę Małgorzaty (Margit-sziget).



Nie uwzględniłem w tym wpisie polecanych restauracji ani polecanych hoteli w Budapeszcie. Tych miejsc jest wiele, można je znaleźć w Google albo zadać mi pytanie.



W temacie lángosa... nie będę reklamował, ale jeżeli mam coś napisać, to: Blaha Lujza tér, Arany János utca.



Informacje dodatkowe:


 

Jak dojechać do Budapesztu:


Jest kilka opcji – warto rozważyć loty wykonywane przez Wizzair, gdyż rezerwując bilety z odpowiednim wyprzedzeniem, można załapać się na całkiem niezłe ceny. Osoby, którym nie są straszne dłuższe podróże, mogą zdecydować się na pociągi Intercity, na które jest wiele promocji, szczegóły można znaleźć tutaj:
Można także skorzystać z połączeń autobusowych, a jeżeli nie jedziemy całą rodziną, to warto zainteresować się ofertą kierowców polecających swoje przejazdy na stronie blablacar. 

Polecane hostele w Budapeszcie:


Nie chcę podawać publicznie konkretnych nazw hoteli, w których byłem, lecz doświadczenie podpowiada mi jedno: kierujcie się przede wszystkim wysoką oceną, zdecydowanie powyżej 8. Byłem kiedyś w kilku tańszych przybytkach i było różnie – raz lepiej, raz gorzej, niekiedy wręcz tragicznie (z takich miejsc wychodziłem i ubiegałem się o zwrot ewentualnych  kosztów). Najgorsze jest to, że niektóre miejsca prezentowały się na zdjęciach naprawdę dobrze i dopiero na miejscu okazywało się, że zdjęcia niewiele miały wspólnego z oferowanym standardem. Na stronach www.booking.com można znaleźć wiele dobrze ocenianych obiektów w centrum miasta.  

Transport publiczny w Budapeszcie:


Na blogu dostępna jest już informacja ogólna na temat komunikacji miejskiej w Budapeszcie, więc zachęcam do odwiedzenia wpisu. Podaję także namiary na aktualne ceny biletów na komunikację miejską w Budapeszcie. Bilety można kupować w automatach i kasach biletowych, a także u kierowców (tylko bilet jednorazowy za 450 Ft).

Decyzję o zakupie zostawiam Wam, jednak komunikacja miejska w Budapeszcie działa naprawdę sprawnie i warto wziąć to pod uwagę, bo będziecie w stanie szybciej wszędzie dotrzeć i więcej zobaczyć.

Jestem zdania, że w 3 dni w Budapeszcie da się zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca, a jeżeli macie trochę więcej czasu, to można zobaczyć jeszcze więcej.

Udanego wypoczynku i bezpiecznych wakacji!

Źródła/references:
https://welovebudapest.com/en/2015/02/02/what-to-do-with-2-3-or-5-days-in-budapest/
https://togethertowherever.com/top-things-to-do-budapest/ 
https://www.adventureinyou.com/hungary/top-10-things-to-do-in-budapest/ 
http://www.ladieswhattravel.com/three-days-in-budapest-itinerary/
https://www.beckythetraveller.com/3-days-budapest-what-to-do/
https://www.penguinandpia.com/en/what-to-do-in-budapest-in-3-days/
http://promptguides.com/budapest/guides/three_day_guide.htm

13 marca 2017

Wekerletelep - drugiego takiego osiedla nie ma nigdzie na świecie!

Wekerletelep to dosyć nietypowe miejsce na mapie stolicy Węgier, które odwiedzić powinien każdy, kto ceni sobie ciszę i spokój, i nie straszne mu dłuższe spacery. Oficjalnie, Wekerletelep jest znajdującą się w XIX dzielnicy "częścią miasta". W rzeczywistości jest to przywodzące na myśl wiejskie krajobrazy, ogromne osiedle mieszkalne. 

Blog o Węgrzech
Wekerletelep na mapie Budapesztu - południowo - wschodnia część miasta
Dojazd do osiedla nie jest zbyt trudny. Wystarczy wysiąść na przedostatniej stacji trzeciej linii metra (o której pisałem już tutaj i tutaj), a konkretnie na stacji o nazwie Határ út. Jeżeli rozejrzymy się, na jednym z budynków ujrzymy tablicę witającą nas na Wekerle. Osiedle zaczyna się już w tym miejscu, lecz żeby dojść do samego centrum, potrzebujemy około 20 minut. Do samego środka zawiezie nas natomiast autobus linii 99, który trasę swą rozpoczyna w samym sercu  Budapesztu, czyli przy Blaha Lujza tér.

Węgry blog
Szkoła podstawowa (A Kispesti Pannónia Általános Iskola) na Wekerletelep (zdjęcie ze zbiorów własnych)

Pomysł utworzenia osiedla

W kilku ostatnich dziesięcioleciach XIX wieku liczba ludności Budapesztu zanotowała nagły skok - powiększyła się bowiem aż 2,5 - krotnie. Spowodowane było to pojawianiem się kolejnych fabryk i napływem ludności wiejskiej, która - chcąc rozpocząć życie w mieście - masowo migrowała do stolicy. Władze - chcąc umożliwić przybywającej do Budapesztu sile roboczej miejsce do osiedlenia się - wyznaczały tereny pod budowę kolejnych osiedli i wypuszczały na place budów sprzęt. Z tych lub podobnych powodów powstało m.in. Wekerletelep, lecz również - o czym pisałem już w jednym z wcześniejszych wpisów - Osiedle Hawana

Węgry blog
Jeden z budynków znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych). W górnej części znajdują się mieszkania, natomiast poniżej - sklep i cukiernia.

W związku z faktem, że nowymi mieszkańcami osiedla Wekerle mieli zostać Węgrzy przybywający do stolicy z prowincji, obawiano się, że przeprowadzka do wielkich, szarych bloków z prefabrykatów może okazać się dla nich zbyt dużym szokiem. Przyzwyczajeni do wiejskich krajobrazów i sielankowej atmosfery węgierskich wiosek chłopi, mogli mieć problem z przystosowaniem się do nowych realiów panujących w centrum betonowej dżungli. Z tych powodów w konkursie ogłoszonym przez władze zwycięstwo odniósł projekt zgłoszony przez Fleischla Róberta. W ostatecznej koncepcji założono powstanie trzech rodzajów budynków: domków jednorodzinnych (bliźniaków, bądź domków szeregowych), kamienic czynszowych ("pogrupowanych domów mieszkalnych") i kawalerek, przeznaczonych na potrzeby osób żyjących samemu.

Budowa


Budowa osiedla rozpoczęła się w 1908 roku, (kiedy premierem, a później przez pewien czas ministrem finansów, był Wekerle Sándor). Nazwa osiedla pochodzi właśnie od jego nazwiska. Do końca 1925 roku na wyznaczonym terenie wybudowano łącznie 1007 domów, zawierających w sumie 4412 mieszkań. Budynki o 2, 3 oraz 4 mieszkaniach składały się jedynie z jednego poziomu (były to budynki parterowe), a te z 6, 8, lub 12 mieszkaniami miały dwa poziomy. Taki podział nie był przypadkowy - starano się zachować stosowne proporcje i zadbać o dobre samopoczucie mieszkańców, ułatwiając im łatwiejsze nawiązywanie kontaktów i tworzenie społeczności. Większe budynki powstawały przy głównych ulicach, a mniejsze - przy tych węższych. Była to koncepcja odmienna od tej, jaką stosowano przy budowie osiedli, na które składały się jedynie stawiane z prefabrykatów, przytłaczające bloki. W przypadku osiedla Wekerle postarano się o to, aby całość przypominała bardziej osadę, niż nienaturalny, nieprzyjazny człowiekowi twór, spotykany często w miastach pod postacią osiedli.

Blog o Węgrzech
Jednopoziomowy budynek mieszkalny (zdjęcie ze zbiorów własnych). Niektóre miejsca przypominają mi filmy z cyklu "Władca pierścieni".
Postanowiono zadbać również o oświatę, kwestie bezpieczeństwa i usługi, dlatego w latach 1911 - 1914 wybudowano łącznie 4 szkoły i 2 przedszkola z 48 salami lekcyjnymi, 18 miejscami na potrzeby edukacji dla najmłodszych i 2 salami do ćwiczeń fizycznych. W 1912 roku powstał budynek biura policji, koszary dla policji konnej, a w 1913 - urząd pocztowy. 

Wyjątkowy i niepowtarzalny styl


Nowo wybudowane osiedle było - nawet jak na dzisiejsze standardy - miejscem zapewniającym warunki mieszkalne na wysokim poziomie. Większość z osiedlających się miała możliwość użytkowania i gospodarowania własnego, przydomowego ogródka. Działki były - przynajmniej w porównaniu do tych z terenów wiejskich - stosunkowo niewielkie, lecz dla ludności o pochodzeniu wiejskim pełniły ważną rolę. Budowa osiedla uwzględniała, że to właśnie oni będą stanowić jedynych mieszkańców okolicy, lecz w późniejszych latach zaczęło się to zmieniać. Na osiedle zaczęły się sprowadzać osoby prowadzące małe fabryki, zakłady przemysłowe, a także urzędnicy i oficerowie policji. W późniejszym okresie zezwalano na osiedlanie się jedynie drobnych mieszczan.

Blog o Węgrzech
Kós Károly tér 14. - Jeden z budynków mieszkalnych znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych). Styl, jaki prezentuje sobą wejście, ściśle nawiązuje do tradycji ludowych i mocno podkreśla rangę ulicy, na którą wskazuje.

W budowie osiedla najważniejszy aspekt stanowił oczekiwany wpływ nowego tworu na mających osiedlić się w nim mieszkańców. Osiedle miało być przyjazne dla natury i sprzyjać powstawaniu i zacieśnianiu więzi międzyludzkich. Stąd istotną kwestią było również wybudowanie stosownego centrum, które stanowić miał - według projektu Kósa Károlya - rynek. Centrum wydaje się tutaj słowem doskonale oddającym koncepcję planowania przestrzennego, gdyż to od niego - niczym promienie słońca - odchodzi 8 dróg dojazdowych. Centrum rynku jest park, na terenie którego obecnie znajduje się plac zabaw, a zamyka go - zaprojektowany w 1930 roku przez Heintza Bélę - kościół katolicki. Zarówno plac, jak i budynki numer 2 i 3 zaprojektował Kós Károly, lecz udział przy projektowaniu wielu wyjątkowych kamienic mieli również Schodits Lajos, Eberling Béla, Zrumeczky Dezső, Wälder Gyula (budynek nr 6), czy Györgyi Dénes (budynek nr 5), będącymi wówczas znanymi i uznanymi architektami. Będąc na rynku z pewnością warto przyjrzeć się zwłaszcza koncepcji Schoditsa i Eberlinga, która - stanowiąc budynek mieszkalny - zawiera w sobie również część usługową, w której obecnie funkcjonuje sklep spożywczy i cukiernia. 

Blog o Węgrzech
Na tym zdjęciu doskonale widać uporządkowaną strukturę osiedla

Jeżeli chcesz zobaczyć więcej zdjęć, kliknij tutaj. Zdjęcia z osiedla Wekerle znajdują się prawie na samym końcu mojej instagramowej strony. 

W trosce o kontakt z naturą


W trakcie budowy posadzono 50 000 drzew, natomiast główny plac (który w latach 70-tych nosił nazwę Petőfi tér) przyozdobiono kwiatami. Mieszkańcy zachęcani byli do upiększania swoich przydomowych ogródków, przy czym nie byli zdani jedynie na siebie - mogli liczyć na pomoc lokalnych samorządów, które pomagały im w sadzeniu roślin i ich podlewaniu. Ze względu na dobre warunki do wzrostu drzew owocowych (piaszczysta gleba) zasadzono 13 000 tego rodzaju drzew - po 4 na każde mieszkanie. Przy ogrodzeniach znalazło się natomiast miejsce dla krzewów porzeczek. W 1917 roku zbiory były tak obfite, że ilość owoców na każdego mieszkańca czterokrotnie przewyższała średnie roczne spożycie owoców na osobę.

W 1992 roku założono Wspólnotę Mieszkaniową (a Wekerlei Társaskör Egyesület), której siedziba znajduje się przy Kós Károly tér 10. Celem wspólnoty jest wspomaganie i ochrona naturalnych, historycznych i architektonicznych wartości, rozwój lokalnych społeczności, poprawa samopoczucia mieszkańców, krzewienie lokalnego patriotyzmu i wzbudzenie zainteresowania wydarzeniami o randze lokalnej, oraz współpraca dla poprawy czystości i porządku. 

Blog o Węgrzech
Jeden z budynków znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych).

We wrześniu 2011 roku Wekerletelep uznane zostało za obszar o znaczeniu pomnika przyrody. Z tego powodu wszelkie plany ponownego gospodarowania wyżej wymienionym terenem należy dokładnie badać i - jeżeli to konieczne - kwestionować i poddawać zmianom. Wszelkie projekty muszą być natomiast realizowane w taki sposób, aby zawsze odnajdować rozwiązania przyjazne naturze i szanujące dziedzictwo tego wyjątkowego miejsca. 

Wekerletelep to miejsce, w którym mieszkają obecnie ludzie z różnych grup zawodowych. Mieszkania nie są tutaj jednak tanie i nie ma się czemu dziwić - trudno znaleźć równie piękne i wyjątkowe mieście w stolicy Węgier. Wekerle nie jest również atrakcją turystyczną, więc nawet w szczycie sezonu urlopowego nie natkniemy się tam na spragnionych wrażeń turystów. Jeżeli macie akurat wolne popołudnie, chcecie pospacerować z rodziną, albo zabrać dziewczynę na randkę w jakieś ciche, romantyczne miejsce, Wekerletelep może być miejscem, którego szukacie. Nie nastawiałbym się na ogrom wrażeń i jeżeli miałbym spędzić w Budapeszcie jedynie 3 dni, to jako turysta zdecydowanie wybrałbym coś innego, lecz gdybym miał ochotę na kontemplację natury i chwilę spokoju, a przy okazji chciałbym popodziwiać nietypowy styl architektoniczny, pojechałbym na Wekerletelep. 

Blog o Węgrzech
Typowa przydomowa działka na Wekerletelep.

Wekerletelep włączam oczywiście do Alternatywnej listy miejsc wartych zobaczenia w Budapeszcie. Zachęcam do odwiedzenia jej i do zapoznania się z wcześniejszym wpisem, w którym opisuję swoją wizytę na węgierskim cmentarzu.

Źródła/References:

23 grudnia 2016

Wywiad z Japonką mieszkającą na Węgrzech!

W dzisiejszym wpisie gość specjalny! Yuki z Japonii opowiedziała mi o tym, dlaczego zaczęła się uczyć języka węgierskiego, jak żyje się na Węgrzech, oraz o tradycjach noworocznych w Japonii! 

Zapraszam!

Opowiedz nam o sobie.

Mam na imię Yuki i mam 27 lat. Urodziłam się w prefekturze Yamanashi (to ta sama prefektura, w której znajduje się góra Fuji). Studiowałam w Tokio literaturę japońską (mój ulubiony pisarz to
Motojirō Kajii). Jak dotychczas pracowałam w dwóch tokijskich firmach. 
Blog o Węgrzech
Prefektura Yamanashi - oto, skąd pochodzi bohaterka dzisiejszego wywiadu


Czym się obecnie zajmujesz?

Obecnie studiuję język węgierski w Budapeszcie. 

 Z tego co wiem, niedawno zaczęła się przerwa świąteczna. Jak spędzisz ten czas?

Tak, zastanawiam się teraz, co powinnam robić w Święta Bożego Narodzenia, ponieważ w Japonii ich nie ma. Nie wiem, jak powinnam spędzić ten czas.

Wrócimy jeszcze do tego. Kiedy po raz pierwszy usłyszałaś o Węgrzech?

Byłam w Tokio na lekcji tańca węgierskiego i kultura węgierska wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Bardzo chciałam porozmawiać z Węgrami, których tam spotkałam, poza tym podobały mi się pieśni ludowe, które słyszałam. Dzisiaj - kiedy znam już język węgierski - mogę powiedzieć, że mają piękne teksty. Cieszę cię, że brałam udział w zajęciach z nauki tańca węgierskiego, bo od tego to wszystko się zaczęło i dzięki temu zainteresowałam się Węgrami i węgierską kulturą.


Jakie było twoje pierwsze wrażenie po przyjeździe na Węgry?

To było dokładnie 6 lat temu, w grudniu 2010 roku.  Dotarłam wtedy na lotnisko Ferihegy w Budapeszcie, ale moja przygoda z Węgrami zaczęła się od nieprzyjemności, bo okazało się, że mój bagaż zaginął. To był grudzień i było bardzo, bardzo zimno, a ja nie miałam odpowiednich ubrań! Później podróżowałam po Węgrzech i po Siedmiogrodzie i cieszyłam się, że mogę doświadczyć węgierskiej kultury, której posmakowałam w Japonii. Już wtedy - w trakcie tego 10-dniowego pobytu - czułam, że chcę wrócić na Węgry. Bardzo mi się tutaj spodobało, polubiłam Węgrów, ponieważ są sympatycznymi i pomocnymi ludźmi. Wielokrotnie widziałam w tramwaju lub w pociągu, że jeden pasażer pomaga drugiemu, na przykład ustępuje miejsca, lub pomaga z ciężkim bagażem. Poza tym niesamowite było dla mnie to, że traktowano mnie lepiej ze względu na to, że jestem kobietą. Lady first! W Japonii czegoś takiego nie ma, to było dla mnie wspaniałe, bardzo cię cieszyłam. Uwielbiam Węgrów. W Japonii - zwłaszcza w dużych miastach - nieznajomi ludzie nie odzywają się do siebie, nie ma pomiędzy nimi żadnej interakcji. A tutaj, na Węgrzech, mogę bez problemu porozmawiać z osobą, której nie znam!

Powiedziałaś już, co ci się podoba na Węgrzech, więc powiedz, co ci się nie podoba. 

Na Węgrzech niczego nie da się szybko załatwić. Na przykład, jeżeli chodzi o moje stypendium... pierwsze otrzymałam dopiero po trzech miesiącach nauki. Nie był to dla mnie aż tak duży problem, bo miałam pieniądze, lecz wielu studentów ich nie miało. W miejscu, w którym się uczę, powiedziano mi, że powinnam udać się po pomoc do Ambasady Japonii... 

Podam jeszcze jeden przykład: kilka miesięcy temu rodzice wysłali do mnie pocztą lotniczą paczkę z Japonii. Na poczcie powiedziano im, że dotrze po tygodniu, ale dotarła dopiero po 45 dniach. Rodzice w tym czasie wysłali paczkę jeszcze raz, ale i ta paczka dotarła dopiero po upływie 45 dni. Według węgierskiego systemu śledzenia przesyłek, paczka znalazła się na węgierskiej poczcie już po 5 dniach od daty nadania jej w Japonii! Co się działo przez następne 40 dni, nie wiadomo. Niestety powtórzyło się to dwukrotnie i spotkało także inne osoby.

Co jest trudne do zaakceptowania? Czego ci brakuje najbardziej. 

Nie mogę zaakceptować, że w różnych sytuacjach trzeba dawać napiwki! Chętnie bym zapłaciła więcej, ale nigdy nie wiem, ile to powinno być i czy w konkretnym miejscu, w konkretnej sytuacji, należy to zrobić. Niektóre restauracje wliczają napiwek do rachunku jako opłatę serwisową, a inne tego nie robią. Ciężko mi to wszystko zaakceptować. W Japonii nie daje się napiwków - po prostu płaci się tyle, na ile dostało się rachunek.

A czego mi brakuje? Bardzo brakuje mi jednej podstawowej rzeczy - nie ma gdzie umyć rąk! W Japonii jest wiele takich miejsc, w których można to zrobić zupełnie za darmo. W każdym sklepie, w restauracji, dosłownie wszędzie. Niestety na Węgrzech nigdy nie mogę znaleźć takiego miejsca.

Czy nie czujesz się inna w Europe, na Węgrzech? Jak zachowują się ludzie w stosunku do ciebie?

Są dla mnie bardzo mili, nigdy nie doświadczyłam z ich strony żadnych nieprzyjemności. Czasami zdarza się, że kasjerzy są dla mnie niemili, ale zauważyłam, że nie tylko dla mnie.

Jak wygląda praca w Japonii? Europejczycy są zdania, że Japończycy bardzo dużo i ciężko pracują.

Praca w Japonii jest męcząca. Pracuje się dużo. Zawsze bardzo się staram, bo w czasie pracy nie ma miejsca na odpoczynek, czy na lenistwo. Na Węgrzech można zrobić sobie przerwę, a w Japonii... nie bardzo. W japońskich miejscach pracy panują także zasady, których przestrzeganie jest wyczerpujące, a jako kobieta często musiałam robić rzeczy, do których mnie nie zatrudniono, na przykład przygotowywać herbatę. Liczy się także punktualność - nawet, jeżeli zdarzy się jakiś wypadek i nie kursuje pociąg albo metro, to i tak trzeba być na czas. Nie wolno się spóźnić. 

Jak się nie spóźnić w takiej sytuacji?

Trzeba się bardzo starać.

Jakie są inne różnice pomiędzy Węgrami, a Japończykami?

W Japonii trzeba być zawsze pilnym, obowiązkowym i doskonale spełniać swoje zadania. Japończycy mają również taki problem, że okropnie przejmują się opinią innych. Za to Węgrzy zupełnie o to nie dbają.

Słyszałem, że chciałabyś zamieszkać na Węgrzech, czy to prawda? Dlaczego?

Tak, chciałabym tu zamieszkać. Japonia to męczący kraj. Kiedy tam jestem, cały czas się zastanawiam, jak jestem postrzegana przez innych, czy zachowuję się właściwie, czy robię wszystko tak, jak powinnam. Kiedy jestem na Węgrzech, wiem, że te zasady mnie nie obowiązują i potrafię się niczym nie przejmować.

W jakim miejscu chciałabyś pracować?

W miarę możliwości chciałabym zostać w Budapeszcie. Tak naprawdę nie muszę pracować w żadnym konkretnym zawodzie. Ważne, żeby praca sprawiała mi przyjemność i dawała środki do życia. Chciałabym nauczać języka japońskiego. 

Czy to prawda, że w Japonii kobiety są gorzej traktowane i nie mogą zrobić kariery?

Teraz jest już lepiej, niż kiedyś, ale wciąż jest im trudno. Dyrektorzy firm - na przykład jednej z firm, w których pracowałam - są zdania, że kiedy kobieta zachodzi w ciążę, nie ma już dla niej miejsca w firmie i musi odejść. Kiedy rodzi się dziecko, kobieta powinna w całości poświęcić się opiece nad nim i zrezygnować z robienia kariery. Ponadto, mężczyźni sądzą, że kobiety nie są zdolne do wykonywania trudniejszych zadań, dlatego zawsze dostają te najnudniejsze.

Czy to prawda, że Japonkom podobają się Europejczycy?

Tak, to prawda! Są sympatyczni i pomagają kobietom! Kiedy na Węgrzech spotkałam się z kolegą, którego żona jest w ciąży, po jakimś czasie powiedział, że musi już wracać do domu, do żony. Bardzo mi to zaimponowało. Japońscy mężczyźni dużo piją i zawsze wracają do domu późno w nocy.

Jakie są największe problemy Japonii?

Trzeba dużo pracować, przez co ma się mało czasu dla siebie, brakuje czasu na budowanie związków, zakładanie rodziny. Podatki rosną, co przekłada się na coraz to wyższe koszty życia. Jest również wielu starszych ludzi, którzy potrzebują opieki, a z tego powodu trzeba pracować jeszcze więcej. Ta sytuacja wymaga naprawy.

W czym Japonia – twoim zdaniem – jest dobra?

W Japonii żyje się komfortowo i spokojnie. Panuje bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa. Wszystko można szybko załatwić, w urzędach nigdy nie trzeba czekać. Łatwo uzyskać pomoc lekarską na wysokim poziomie. W sklepach jest dostęp do wielu produktów, jest ogromny wybór, sklepy są stale otwarte... oczywiście wiem, że aby tak było, ktoś musi dużo pracować.

Jakie jest japońskie jedzenie?

Smaczne i zdrowe! Najbardziej lubię smażone słodkie ziemniaki, ale także rybę. Bardzo dobra jest surowa, ale niestety - jak w przypadku sashimi - dosyć droga. Najczęściej je się smażoną rybę, a także inne rzeczy wyłowione z oceanu.

Czy to prawda, że Japończycy nie rozumieją europejskiego poczucia humoru i ironii?

Nie mam problemów z europejskim poczuciem humoru. Kiedy ktoś opowiada żart, na ogół go rozumiem. A jeżeli chodzi o ironię... nigdy chyba nie słyszałam, albo nie zauważyłam, że ktoś tego używa.

Czy warto przeprowadzić się do Japonii?

Jeżeli ktoś lubi Japonię, to z pewnością. Jeżeli niezbyt, to będzie trudno. Pomiędzy Europą, a Japonią są różnice, więc w wielu sytuacjach może być ciężko.

Co doradziłabyś osobom, które chcą się przeprowadzić do Japonii?

Powiedziałabym tylko tyle, że i tak będzie bardzo ciekawie. Dodam, że w Japonii wszystko napisane jest po japońsku, może to sprawiać pewien kłopot. Koniecznie trzeba nauczyć się chociaż podstaw języka japońskiego. 

Jak w Japonii wygląda Boże Narodzenie i Nowy Rok?

Boże narodzenie nie jest obchodzone na poważnie. Japończycy chcą się rozerwać, pójść na imprezę. Tak naprawdę Japończycy uwielbiają naśladować europejskie zwyczaje, ale nie zawsze wiedzą jak. 24. grudnia idą do KFC i jedzą kurczaka. Wszystkie KFC są wtedy tak zatłoczone, że trzeba wcześniej rezerwować miejsca. Ostatnio pewien nieznajomy Węgier spytał mnie, po co komu w Tokio olbrzymia złota choinka, o której mówiono w węgierskiej telewizji. Jego zdaniem jest ona niepotrzebna, gdyż w Japonii nie ma wielu chrześcijan. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć, więc powiedziałam, że nie wiem. 

A jeżeli chodzi o Nowy Rok, to na tę okazję przygotowuje się ciasto z ryżu (rice cake) i je się dużo mandarynek, koniecznie siedząc przy kotatsu (stół znajdujący się nad wnęką w podłodze, który - wraz z przymocowanym do niego kocem - zapewnia ciepło). Wtedy wszystkim jest wygodnie i ciepło, więc najlepiej jeść mandarynki w ten sposób. Nie je się natomiast tradycyjnej kolacji - zamiast tego raczej śniadanie i obiad. Spożywa się tradycyjne, noworoczne Osechi-ryōri, zestaw potraw znajdujących się w kwadratowym, drewnianym pudełku. Może nie jest to najsmaczniejszy zestaw, ale taka jest już tradycja. Ważne, żeby wszystko przygotować przed Sylwestrem, żeby później móc już tylko odpoczywać w rodzinnym gronie.

Co w Japonii mówi się z okazji Nowego Roku?

Akemashite omedetou gozaimasu! 

Bardzo dziękuję za rozmowę. W trakcie świątecznego pobytu w Polsce postaram się znaleźć coś, czym będę mógł podziękować za poświęcony mi czas. 

Rozmowę przeprowadzono 20 grudnia 2016 w Budapeszcie.