Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co zobaczyć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą co zobaczyć. Pokaż wszystkie posty

02 lipca 2018

Budapeszt w 3 dni – co zobaczyć w Budapeszcie

Czy da się zwiedzić Budapeszt w 3 dni, albo czy warto przyjechać do Budapesztu na weekend? Dostaję wiele zapytań tego typu, dlatego postanowiłem napisać ten krótki poradnik dla osób, które chciałyby zwiedzić stolicę Węgier. Jeżeli macie w planach krótki wypad do Budapesztu i nie wiecie, co zobaczyć w 3 dni, zapraszam do lektury.    

Budapeszt w 3 dni
co zobaczyć w Budapeszcie

Plan jest orientacyjny, warto sobie wszystko rozpisać przed wyruszeniem w drogę i uwzględnić miejsce w Budapeszcie, w którym mamy hotel, bo to może zmienić kolejność odwiedzania atrakcji. Wypadałoby też sprawdzić pogodę i punkty widokowe zostawić na czas najbardziej sprzyjającej aury. Latem pogoda na Węgrzech jest bardzo dobra, więc nie powinno być z tym problemów. Osoby wybierające się nad Balaton odsyłam do artykułu Balaton - gdzie pojechać?

Budapeszt co zobaczyć
Budapeszt w 3 dni - Citadella (zdj. własne, czerwiec 2014)

1. dzień

Zaczynamy od najważniejszych miejsc w Budzie. Proponuję zobaczyć zamek królewski (budai vár), a następnie znajdującą się niedaleko basztę rybacką i kościół świętego Macieja (halászbástya, Mátyás templom). Z tych okolic jest bardzo ładny widok na Dunaj i na Parlament. Warto zauważyć, że nieopodal znajduje się niezwykle popularna cukiernia Ruszwurm warto ją odwiedzić, lecz dostanie się do niej w wakacje jest bardzo trudne. Kolejki są olbrzymie, a ceny dosyć wygórowane, lecz miejsce przyciąga, bo cukiernia działa nieprzerwanie od 1827 roku i zachwyca tradycyjnym wystrojem. Jeżeli szukacie jakiejś alternatywy, być może będę mógł coś doradzić. Jeżeli już jesteśmy przy Budzie, warto też zobaczyć kościół w skale (sziklatemplom). 

Kościół w skale, Budapeszt w 3 dni (http://budapestcity.org)


Nie ma Budapesztu bez Cytadeli (Citadella) jeżeli oglądacie te wszystkie wspaniałe zdjęcia ze stolicy Węgier, to pewnie znaczna większość została wykonana właśnie z Cytadeli. Moja uwaga na Cytadelę idziemy późnym wieczorem, kiedy już się mocno ściemnia, albo ewentualnie nocą. W przeciwnym razie nie zobaczycie nic, co by Was zachwyciło. Za to kiedy się ściemnia, widok jest powalający.

2. dzień 

Proponuję zobaczyć Bazylikę (Szent István Bazilika) i wykupić bilet na znajdujący się na niej taras widokowy (bilet kosztuje obecnie 600Ft). Widok z góry jest wart tych pieniędzy. Ostrzegam osoby z lękiem wysokości i klaustrofobią, a także te, które mają problemy z wchodzeniem po schodach, że łatwo nie będzie. 

Budapeszt w 3 dni
Szent István Bazilika (zdj. własne)
Budapeszt ma najstarsze (po Londynie) metro w Europie i wraz z ulicą Andrássy, pod którą przejeżdża, wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warto przejechać się tym wyjątkowym środkiem transportu (nie jest to typowe metro) i spod Bazyliki podjechać pod Plac Bohaterów. Z kolei stamtąd niedaleka droga do węgierskich łaźni (Széchenyi fürdő). Całosć leży na terenie Városliget, jednego z pierwszych publicznych parków na świecie. Jest tam woda, można popływać łódką, a zimą pojeździć na łyżwach, lecz ja polecam obejrzeć zamek Vajdahunyad (Vajdahunyad vára), a chętni mogą zwiedzić jego wnętrze, kryjące muzeum etnograficzne (bilet wstępu kosztuje 1400Ft). Wracając metrem do centrum, można wysiąść na przystanku Opera i zobaczyć Operę Węgierską (od zewnątrz, albo od środka w godzinach 15-16, lecz trzeba wcześniej zarezerwować bilety).
Jeżeli chcecie zobaczyć budapeszteńskie zoo (budapesti állatkert), to znajduje się ono niedaleko łaźni, więc wspominam o tym, choć moim zdaniem są ciekawsze rzeczy do zobaczenia. Cena biletu to 3.000Ft za osobę dorosłą i 2.000Ft za dziecko w wieku 2-14 lat, oraz dla studentów. Osoby powyżej 65. roku życia wejdą na teren ogrodu zoologicznego za 2.300Ft.

Dojeżdżając do centrum, można wysiąść na przystanku Vörösmarty tér i zajrzeć do cukierni Gerebaud, albo od razu skierować się w stronę Dunaju i pojechać tramwajem numer 2 pod węgierski Parlament (Országház), żeby obejrzeć go sobie z bliska. Można też wejść do środka, ale trzeba wcześniej zarezerwować wizytę. Nieopodal parlamentu znajdują się też Buty na brzegu Dunaju (Cipők a Duna-parton). Jest to pomnik Holokaustu zaprojektowany przez Gyulę Pauera. Wieczorem warto pospacerować brzegiem Dunaju i byłoby idealnie, gdyby udało się wychwycić moment, kiedy zapalane jest oświetlenie na Moście Łańcuchowym (Lánchíd).

Można rozważyć spacer ulicą Váci (Váci utca), lecz muszę dodać, że Váci utca to taka londyńska Oxford Street. Miejsce to jest nastawione na turystów, a restauracje mogą być tutaj niekiedy nawet 5-krotnie droższe, niż w innych miejscach. Moim zdaniem, chociaż jest to miejsce polecane w wielu przewodnikach, nie jest warte odwiedzenia. Podsumowałbym to tak: drogie pamiątki, drogie jedzenie, tłumy ludzi. Zobaczyć można, ale nic szczególnego tam nie ma.

3. dzień

Nie ma Budapesztu bez hali targowych (vásárcsarnok). Jest takich kilka w Budapeszcie, lecz pamiętajcie, że w weekendy są zamknięte. Najbardziej znaną jest ta przy Fővám tér. Warto wejść i zobaczyć, lecz nie warto niczego tam kupować, choć jedzenie tam sprzedawane kusi... kiedyś widziałem nawet ekipę japońskiej telewizji na czele ze słynnym japońskim komikiem, która kręciła tam program o jedzeniu. Ceny są jednak rodem z Váci utca lángos powinien kosztować 500Ft, a tam kosztuje 2000-3000Ft. 

Budapeszt w 3 dni
Hala targowa (i1.trekearth.com)
Dla wielbicieli folkloru – gdybyście mieli zdecydowanie zbyt dużo czasu, polecam hale targowe, o których nie wiedzą turyści, bo nie oferują nic turystycznego. Są to np: hala przy Újbuda központ (tu można zjeść obiad poniżej 1000Ft i popatrzeć jak czas wolny spędzają nieco starsi Węgrzy, podpowiem że chodzi o picie wina i prowadzenie rubasznych pogawędek), a także hala przy Bosnyák tér (uwaga, wchodzicie na własną odpowiedzialność – klimat jak w latach 80-tych!).

Polecam także odwiedzenie któregoś z pubów. W Budapeszcie znajdziecie tzw. Romkocsma, czyli po angielsku Ruin Pub. Są to puby (z reguły bardzo duże, czasem znajdujące się w całej kamienicy), które urządzone są tak, żeby wyglądały na zrujnowane. Często nie znajdziecie tam 2 takich samych krzeseł albo stołów. Najpopularniejszym miejscem jest oczywiście Szimpla Kert i z pewnością warto zobaczyć, co w sobie kryje, lecz... jest to miejsce tak znane i popularne, że panuje tam niepojęty hałas, a tłumy ludzi są niewyobrażalne. Często stoi się w kolejce przed wejściem i do tego przechodzi kontrolę plecaka. Ochroniarze nakazują wylewanie wszelkich napojów, także wody. Polecam tam pójść w dzień, na poobiednie piwo, a wieczorem skoczyć do jakiegoś innego, mniej popularnego pubu.  



Jeżeli czujecie się zmęczeni i chcecie odpocząć na łonie natury, albo wypożyczyć rower, zawsze można wybrać się na Wyspę Małgorzaty (Margit-sziget).



Nie uwzględniłem w tym wpisie polecanych restauracji ani polecanych hoteli w Budapeszcie. Tych miejsc jest wiele, można je znaleźć w Google albo zadać mi pytanie.



W temacie lángosa... nie będę reklamował, ale jeżeli mam coś napisać, to: Blaha Lujza tér, Arany János utca.



Informacje dodatkowe:


 

Jak dojechać do Budapesztu:


Jest kilka opcji – warto rozważyć loty wykonywane przez Wizzair, gdyż rezerwując bilety z odpowiednim wyprzedzeniem, można załapać się na całkiem niezłe ceny. Osoby, którym nie są straszne dłuższe podróże, mogą zdecydować się na pociągi Intercity, na które jest wiele promocji, szczegóły można znaleźć tutaj:
Można także skorzystać z połączeń autobusowych, a jeżeli nie jedziemy całą rodziną, to warto zainteresować się ofertą kierowców polecających swoje przejazdy na stronie blablacar. 

Polecane hostele w Budapeszcie:


Nie chcę podawać publicznie konkretnych nazw hoteli, w których byłem, lecz doświadczenie podpowiada mi jedno: kierujcie się przede wszystkim wysoką oceną, zdecydowanie powyżej 8. Byłem kiedyś w kilku tańszych przybytkach i było różnie – raz lepiej, raz gorzej, niekiedy wręcz tragicznie (z takich miejsc wychodziłem i ubiegałem się o zwrot ewentualnych  kosztów). Najgorsze jest to, że niektóre miejsca prezentowały się na zdjęciach naprawdę dobrze i dopiero na miejscu okazywało się, że zdjęcia niewiele miały wspólnego z oferowanym standardem. Na stronach www.booking.com można znaleźć wiele dobrze ocenianych obiektów w centrum miasta.  

Transport publiczny w Budapeszcie:


Na blogu dostępna jest już informacja ogólna na temat komunikacji miejskiej w Budapeszcie, więc zachęcam do odwiedzenia wpisu. Podaję także namiary na aktualne ceny biletów na komunikację miejską w Budapeszcie. Bilety można kupować w automatach i kasach biletowych, a także u kierowców (tylko bilet jednorazowy za 450 Ft).

Decyzję o zakupie zostawiam Wam, jednak komunikacja miejska w Budapeszcie działa naprawdę sprawnie i warto wziąć to pod uwagę, bo będziecie w stanie szybciej wszędzie dotrzeć i więcej zobaczyć.

Jestem zdania, że w 3 dni w Budapeszcie da się zobaczyć wszystkie najważniejsze miejsca, a jeżeli macie trochę więcej czasu, to można zobaczyć jeszcze więcej.

Udanego wypoczynku i bezpiecznych wakacji!

Źródła/references:
https://welovebudapest.com/en/2015/02/02/what-to-do-with-2-3-or-5-days-in-budapest/
https://togethertowherever.com/top-things-to-do-budapest/ 
https://www.adventureinyou.com/hungary/top-10-things-to-do-in-budapest/ 
http://www.ladieswhattravel.com/three-days-in-budapest-itinerary/
https://www.beckythetraveller.com/3-days-budapest-what-to-do/
https://www.penguinandpia.com/en/what-to-do-in-budapest-in-3-days/
http://promptguides.com/budapest/guides/three_day_guide.htm

13 marca 2017

Wekerletelep - drugiego takiego osiedla nie ma nigdzie na świecie!

Wekerletelep to dosyć nietypowe miejsce na mapie stolicy Węgier, które odwiedzić powinien każdy, kto ceni sobie ciszę i spokój, i nie straszne mu dłuższe spacery. Oficjalnie, Wekerletelep jest znajdującą się w XIX dzielnicy "częścią miasta". W rzeczywistości jest to przywodzące na myśl wiejskie krajobrazy, ogromne osiedle mieszkalne. 

Blog o Węgrzech
Wekerletelep na mapie Budapesztu - południowo - wschodnia część miasta
Dojazd do osiedla nie jest zbyt trudny. Wystarczy wysiąść na przedostatniej stacji trzeciej linii metra (o której pisałem już tutaj i tutaj), a konkretnie na stacji o nazwie Határ út. Jeżeli rozejrzymy się, na jednym z budynków ujrzymy tablicę witającą nas na Wekerle. Osiedle zaczyna się już w tym miejscu, lecz żeby dojść do samego centrum, potrzebujemy około 20 minut. Do samego środka zawiezie nas natomiast autobus linii 99, który trasę swą rozpoczyna w samym sercu  Budapesztu, czyli przy Blaha Lujza tér.

Węgry blog
Szkoła podstawowa (A Kispesti Pannónia Általános Iskola) na Wekerletelep (zdjęcie ze zbiorów własnych)

Pomysł utworzenia osiedla

W kilku ostatnich dziesięcioleciach XIX wieku liczba ludności Budapesztu zanotowała nagły skok - powiększyła się bowiem aż 2,5 - krotnie. Spowodowane było to pojawianiem się kolejnych fabryk i napływem ludności wiejskiej, która - chcąc rozpocząć życie w mieście - masowo migrowała do stolicy. Władze - chcąc umożliwić przybywającej do Budapesztu sile roboczej miejsce do osiedlenia się - wyznaczały tereny pod budowę kolejnych osiedli i wypuszczały na place budów sprzęt. Z tych lub podobnych powodów powstało m.in. Wekerletelep, lecz również - o czym pisałem już w jednym z wcześniejszych wpisów - Osiedle Hawana

Węgry blog
Jeden z budynków znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych). W górnej części znajdują się mieszkania, natomiast poniżej - sklep i cukiernia.

W związku z faktem, że nowymi mieszkańcami osiedla Wekerle mieli zostać Węgrzy przybywający do stolicy z prowincji, obawiano się, że przeprowadzka do wielkich, szarych bloków z prefabrykatów może okazać się dla nich zbyt dużym szokiem. Przyzwyczajeni do wiejskich krajobrazów i sielankowej atmosfery węgierskich wiosek chłopi, mogli mieć problem z przystosowaniem się do nowych realiów panujących w centrum betonowej dżungli. Z tych powodów w konkursie ogłoszonym przez władze zwycięstwo odniósł projekt zgłoszony przez Fleischla Róberta. W ostatecznej koncepcji założono powstanie trzech rodzajów budynków: domków jednorodzinnych (bliźniaków, bądź domków szeregowych), kamienic czynszowych ("pogrupowanych domów mieszkalnych") i kawalerek, przeznaczonych na potrzeby osób żyjących samemu.

Budowa


Budowa osiedla rozpoczęła się w 1908 roku, (kiedy premierem, a później przez pewien czas ministrem finansów, był Wekerle Sándor). Nazwa osiedla pochodzi właśnie od jego nazwiska. Do końca 1925 roku na wyznaczonym terenie wybudowano łącznie 1007 domów, zawierających w sumie 4412 mieszkań. Budynki o 2, 3 oraz 4 mieszkaniach składały się jedynie z jednego poziomu (były to budynki parterowe), a te z 6, 8, lub 12 mieszkaniami miały dwa poziomy. Taki podział nie był przypadkowy - starano się zachować stosowne proporcje i zadbać o dobre samopoczucie mieszkańców, ułatwiając im łatwiejsze nawiązywanie kontaktów i tworzenie społeczności. Większe budynki powstawały przy głównych ulicach, a mniejsze - przy tych węższych. Była to koncepcja odmienna od tej, jaką stosowano przy budowie osiedli, na które składały się jedynie stawiane z prefabrykatów, przytłaczające bloki. W przypadku osiedla Wekerle postarano się o to, aby całość przypominała bardziej osadę, niż nienaturalny, nieprzyjazny człowiekowi twór, spotykany często w miastach pod postacią osiedli.

Blog o Węgrzech
Jednopoziomowy budynek mieszkalny (zdjęcie ze zbiorów własnych). Niektóre miejsca przypominają mi filmy z cyklu "Władca pierścieni".
Postanowiono zadbać również o oświatę, kwestie bezpieczeństwa i usługi, dlatego w latach 1911 - 1914 wybudowano łącznie 4 szkoły i 2 przedszkola z 48 salami lekcyjnymi, 18 miejscami na potrzeby edukacji dla najmłodszych i 2 salami do ćwiczeń fizycznych. W 1912 roku powstał budynek biura policji, koszary dla policji konnej, a w 1913 - urząd pocztowy. 

Wyjątkowy i niepowtarzalny styl


Nowo wybudowane osiedle było - nawet jak na dzisiejsze standardy - miejscem zapewniającym warunki mieszkalne na wysokim poziomie. Większość z osiedlających się miała możliwość użytkowania i gospodarowania własnego, przydomowego ogródka. Działki były - przynajmniej w porównaniu do tych z terenów wiejskich - stosunkowo niewielkie, lecz dla ludności o pochodzeniu wiejskim pełniły ważną rolę. Budowa osiedla uwzględniała, że to właśnie oni będą stanowić jedynych mieszkańców okolicy, lecz w późniejszych latach zaczęło się to zmieniać. Na osiedle zaczęły się sprowadzać osoby prowadzące małe fabryki, zakłady przemysłowe, a także urzędnicy i oficerowie policji. W późniejszym okresie zezwalano na osiedlanie się jedynie drobnych mieszczan.

Blog o Węgrzech
Kós Károly tér 14. - Jeden z budynków mieszkalnych znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych). Styl, jaki prezentuje sobą wejście, ściśle nawiązuje do tradycji ludowych i mocno podkreśla rangę ulicy, na którą wskazuje.

W budowie osiedla najważniejszy aspekt stanowił oczekiwany wpływ nowego tworu na mających osiedlić się w nim mieszkańców. Osiedle miało być przyjazne dla natury i sprzyjać powstawaniu i zacieśnianiu więzi międzyludzkich. Stąd istotną kwestią było również wybudowanie stosownego centrum, które stanowić miał - według projektu Kósa Károlya - rynek. Centrum wydaje się tutaj słowem doskonale oddającym koncepcję planowania przestrzennego, gdyż to od niego - niczym promienie słońca - odchodzi 8 dróg dojazdowych. Centrum rynku jest park, na terenie którego obecnie znajduje się plac zabaw, a zamyka go - zaprojektowany w 1930 roku przez Heintza Bélę - kościół katolicki. Zarówno plac, jak i budynki numer 2 i 3 zaprojektował Kós Károly, lecz udział przy projektowaniu wielu wyjątkowych kamienic mieli również Schodits Lajos, Eberling Béla, Zrumeczky Dezső, Wälder Gyula (budynek nr 6), czy Györgyi Dénes (budynek nr 5), będącymi wówczas znanymi i uznanymi architektami. Będąc na rynku z pewnością warto przyjrzeć się zwłaszcza koncepcji Schoditsa i Eberlinga, która - stanowiąc budynek mieszkalny - zawiera w sobie również część usługową, w której obecnie funkcjonuje sklep spożywczy i cukiernia. 

Blog o Węgrzech
Na tym zdjęciu doskonale widać uporządkowaną strukturę osiedla

Jeżeli chcesz zobaczyć więcej zdjęć, kliknij tutaj. Zdjęcia z osiedla Wekerle znajdują się prawie na samym końcu mojej instagramowej strony. 

W trosce o kontakt z naturą


W trakcie budowy posadzono 50 000 drzew, natomiast główny plac (który w latach 70-tych nosił nazwę Petőfi tér) przyozdobiono kwiatami. Mieszkańcy zachęcani byli do upiększania swoich przydomowych ogródków, przy czym nie byli zdani jedynie na siebie - mogli liczyć na pomoc lokalnych samorządów, które pomagały im w sadzeniu roślin i ich podlewaniu. Ze względu na dobre warunki do wzrostu drzew owocowych (piaszczysta gleba) zasadzono 13 000 tego rodzaju drzew - po 4 na każde mieszkanie. Przy ogrodzeniach znalazło się natomiast miejsce dla krzewów porzeczek. W 1917 roku zbiory były tak obfite, że ilość owoców na każdego mieszkańca czterokrotnie przewyższała średnie roczne spożycie owoców na osobę.

W 1992 roku założono Wspólnotę Mieszkaniową (a Wekerlei Társaskör Egyesület), której siedziba znajduje się przy Kós Károly tér 10. Celem wspólnoty jest wspomaganie i ochrona naturalnych, historycznych i architektonicznych wartości, rozwój lokalnych społeczności, poprawa samopoczucia mieszkańców, krzewienie lokalnego patriotyzmu i wzbudzenie zainteresowania wydarzeniami o randze lokalnej, oraz współpraca dla poprawy czystości i porządku. 

Blog o Węgrzech
Jeden z budynków znajdujących się przy głównym placu (zdjęcie ze zbiorów własnych).

We wrześniu 2011 roku Wekerletelep uznane zostało za obszar o znaczeniu pomnika przyrody. Z tego powodu wszelkie plany ponownego gospodarowania wyżej wymienionym terenem należy dokładnie badać i - jeżeli to konieczne - kwestionować i poddawać zmianom. Wszelkie projekty muszą być natomiast realizowane w taki sposób, aby zawsze odnajdować rozwiązania przyjazne naturze i szanujące dziedzictwo tego wyjątkowego miejsca. 

Wekerletelep to miejsce, w którym mieszkają obecnie ludzie z różnych grup zawodowych. Mieszkania nie są tutaj jednak tanie i nie ma się czemu dziwić - trudno znaleźć równie piękne i wyjątkowe mieście w stolicy Węgier. Wekerle nie jest również atrakcją turystyczną, więc nawet w szczycie sezonu urlopowego nie natkniemy się tam na spragnionych wrażeń turystów. Jeżeli macie akurat wolne popołudnie, chcecie pospacerować z rodziną, albo zabrać dziewczynę na randkę w jakieś ciche, romantyczne miejsce, Wekerletelep może być miejscem, którego szukacie. Nie nastawiałbym się na ogrom wrażeń i jeżeli miałbym spędzić w Budapeszcie jedynie 3 dni, to jako turysta zdecydowanie wybrałbym coś innego, lecz gdybym miał ochotę na kontemplację natury i chwilę spokoju, a przy okazji chciałbym popodziwiać nietypowy styl architektoniczny, pojechałbym na Wekerletelep. 

Blog o Węgrzech
Typowa przydomowa działka na Wekerletelep.

Wekerletelep włączam oczywiście do Alternatywnej listy miejsc wartych zobaczenia w Budapeszcie. Zachęcam do odwiedzenia jej i do zapoznania się z wcześniejszym wpisem, w którym opisuję swoją wizytę na węgierskim cmentarzu.

Źródła/References:

22 lutego 2017

Z wizytą na węgierskim cmentarzu

Węgierskie cmentarze różnią się od polskich. Panuje na nich atmosfera spokoju i nie przywodzą na myśl smutku. Zachęcony słowami węgierskich znajomych, jakiś czas temu odwiedziłem jedną z większych nekropolii w Budapeszcie - Fiumei úti Nemzeti Sírkert, znany także jako Kerepesi temető.
Blog o Węgrzech
Śnieg na cmentarzu
W ramach małej dygresji, już na samym początku wspomnę o znaczeniu słowa sírkert. Żeby odpowiednio się do tego zabrać, należy je nieco rozłożyć. Sír to słowo, które ma dwa znaczenia: pierwsze znaczenie to grób, a drugie to płacze. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie to ma sens, a ponadto jest trochę niepokojące. Być może poruszyłem ten temat w tym wpisie. Kert to ogród, a więc mamy tutaj Ogród Grobów przy ulicy Fiumei.
Blog o Węgrzech
Śnieg...
Wpis ten publikuję z pewnym opóźnieniem, bo na cmentarz wybrałem się w styczniu. Trafiła mi się bardzo ładna i słoneczna pogoda i dosyć znaczna warstwa śniegu. Muszę dodać, że śnieg w wielu miejscach był kompletnie nienaruszony i można było oglądać jego gładką powierzchnię, bez śladów butów w zasięgu wzroku. Wywarło to na mnie dziwne, lecz przyjemne wrażenie. Nie chciałem naruszać tego porządku i zakłócać harmonii, lecz przecieranie szlaków miało w sobie także coś niezwykłego.
Blog o Węgrzech
Jedna z głównych dróg wiodących przez cmentarz
Najbardziej podobał mi się właśnie spokój i cisza. Cmentarz znajduje się w ósmej dzielnicy Budapesztu, w - jakby to powiedzieć - nie najlepszej okolicy, lecz jest w moim odczuciu swego rodzaju enklawą na mapie stolicy Węgier. W trakcie swojej dwugodzinnej wizyty spotkałem jedynie kilku pracowników i około 3 - 4 osób, które uznałem za zwyczajnych odwiedzających. Trudno mi opisać to, co czułem właśnie ze względu na nienaturalną wręcz ciszę, która tam panuje, lecz nie tylko dlatego...

Na Fiumei úti Nemzeti Sírkert znajdują się groby wielu sławnych Węgrów. Listę można znaleźć tutaj, ja wymienię tylko kilkanaście nazwisk, które każdej osobie znającej dobrze Węgry z pewnością mówią bardzo wiele: Ady Endre, Arany János, Babits Mihály, Batthyány Lajos, Bercsényi Béla, Blaha Lujza, Deák Ferenc, Eötvös Loránd, Ignotus, Jókai Mór, Kisfaludy Károly, Kossuth Lajos, Kosztolányi Dezső, Lechner Ödön, Madarász Viktor, Mechwart András, Mikszáth Kálmán, Móricz Zsigmond, Munkácsy Mihály, Radnóti Miklós, Semmelweis Ignác, Steindl Imre, Vörösmarty Mihály, Ybl Miklós, Zwack Péter. 
Blog o Węgrzech
Kossuth Lajos
Blog o Węgrzech
Kisfaludy Károly
Węgry blog
Deák Ferenc

Blog o Węgrzech
Zwierzęta też lubią spokój tego cichego miejsca
Blog o Węgrzech
Blaha Lujza
Najdziwniejsza w tym wszystkim była jednak bliskość popularnego centrum handlowego Arena Plaza. Stojąc na jednym z tarasów tego budynku, możemy dostrzec wyłaniające się zza cmentarnego muru nagrobki. Wielu ludzi nie ma zapewne świadomości, że dokonując zakupów w popularnym supermarkecie, znajduje się o zaledwie kilkaset metrów od jednej z największych nekropolii Węgier. Uderzyła mnie jeszcze jedna rzecz - wątpliwego polotu bryła Areny silnie kontrastuje ze znajdującym się po drugiej strony parkiem, a nieco ironii dodaje temu fakt, że budynek ten oglądać możemy stojąc przy grobie jednego z najwybitniejszych węgierskich architektów. Steindl Imre - bo to o nim mowa - zaprojektował między innymi budynek węgierskiego Parlamentu!

Blog o Węgrzech
Jókai Mór
Blog o Węgrzech
Mikszáth Kálmán
Węgry blog
Steindl Imre... architekt, który w swym dorobku ma na przykład budynek Parlamentu.
Fiumei úti Nemzeti Sírkert nie jest miejscem dla wszystkich, lecz jest z pewnością oazą spokoju. Można się tutaj odprężyć i na chwilę wyłączyć. Teren cmentarza jest na tyle olbrzymi, że z pewnością przyda nam się chociażby prosta mapa (warto przy wejściu zrobić zdjęcie telefonem) i około dwie godziny wolnego czasu. Nie ma się co spieszyć. To miejsce nie jest dla lubiących pośpiech. Czas tutaj jakby zwalnia - odwiedzając to miejsce warto mieć to na uwadze i poświęcić kilka chwil na zadumę nad tymi, dla których czas przestał istnieć bezpowrotnie.

29 listopada 2016

Mały wypad do Rumunii

Spoglądając ostatnio na mapę Europy środkowo-wschodniej zauważyłem, że odwiedziłem niemal wszystkie kraje graniczące z Węgrami. Do "kolekcji" brakowało mi Ukrainy i Rumunii. Korzystając z kilku dni wolnego, postanowiłem urządzić sobie niewielki wypad za wschodnią granicę Węgier i udać się do kraju Hrabiego Draculi.

Uwaga - wpis zawiera dużo zdjęć, a historia ma charakter mocno opisowy, żebym zawsze mógł tu wrócić i wszystko sobie przypomnieć.

Węgry blog
Węgry i Rumunia

1. Spontaniczny wypad


Moja podróż była dosyć spontaniczna - w pierwszej kolejności chciałem udać się do miasta Cluj-Napoca, jednak nie znalazłem interesującego mnie połączenia lotniczego w odpowiedniej cenie. Na domiar złego, strona, na której mogłem kupić bilet autobusowy zakomunikowała mi, że prowadzone są na niej prace i aktualnie nie działa.

Następnego dnia postanowiłem, że przedostanę się przynajmniej za granicę i za cel obrałem miasto Arad. Na stronie blablacar znalazłem dobrze wyglądającą ofertę przejazdu za 20zł, więc zbyt długo się nie wahałem. Zarezerwowałem pokój w hostelu i umówiłem się z kierowcą. Około południa wyruszyłem w kierunku Aradu. 

Poza szoferem w samochodzie znajdował się jeszcze jeden mężczyzna. Obaj ubrani byli w garnitury, na oczach przez cały czas mieli okulary Ray Ban. Jak udało mi się dowiedzieć, odbywali podróż służbową - pracowali jako sprzedawcy dla firmy zajmującej się recyklingiem. Kierowca był bardzo gadatliwy, natomiast drugi z mężczyzn wtrącał coś tylko czasami, lecz wydawało się, że z dużym zainteresowaniem. Dowiedziałem się od nich, że kiedy jeżdżą za granicę, nie przyznają się do bycia Rumunami i starają się nie rozmawiać pomiędzy sobą po rumuńsku, gdyż momentalnie ściągają na siebie spojrzenia i nazywani są Cyganami. Gwoli ścisłości (chociaż po prywatnych wiadomościach wiem, że tego bloga czytają osoby inteligentne) Rumuni to nie są Cyganie! To tak, jakby powiedzieć, że Polacy to Żydzi, jednak Cygan to słowo kojarzące się w dzisiejszych czasach bardzo negatywnie. 

Moi towarzysze podróży mieli o Cyganach bardzo złe zdanie. Rozmawialiśmy o tym, czekając w kolejce na granicy, gdzie dokładnie sprawdzono nasze dokumenty. Każda znajdująca się w samochodzie osoba musiała potwierdzić swoją obecność i pozwolić na porównanie ze zdjęciem z dowodu osobistego.  

2. Arad


Podałem kierowcy adres hostelu, a po krótkich poszukiwaniach w nawigacji okazało się, że znajdujemy się bardzo blisko celu. Moi kompani obiecali poczekać w samochodzie tak długo, aż znajdę się w "hostelu". Nikt nie otwierał, więc mój szofer wysiadł z samochodu i zapukał w opuszczoną roletę okienną. 

Za szybą momentalnie pojawiła się młoda kobieta o ciemnej karnacji, a mój znajomy zakomunikował po rumuńsku coś, co moim zdaniem musiało znaczyć:

- To jest wasz polski gość, który zarezerwował tu pokój
- Już pędzę

Po czym dał mi złotą radę:

- Jak jesteś w Rumunii, możesz pukać ludziom w okna. Tak to się tutaj robi 

Po chwili zjawiła się właścicielka, wszedłem do budynku, a samochód odjechał. To nie był hostel, tylko zwykły dom w cichej, bocznej uliczce. Czułem się, jakbym był na wsi; powietrze przeszywało głośne szczekanie psów, czuć było zapach palonego drewna. Kto raz był na wsi, ten wie, co mam na myśli. Drzwi na podwórko miały kwadratową dziurę obok klamki - jak się później dowiedziałem, dziura służyła do wsadzania do niej ręki i przekręcania znajdującego się z drugiej strony klucza. To było całe zabezpieczenie, bo drzwi od domu były stale otwarte.

Blog o Węgrzech
System antywłamaniowy

Kobieta pokazała mi pokój. Dostałem rower, którym pojechałem do centrum miasta (podróż zajęła mi około 10 minut - muszę dodać, że mąż właścicielki pożyczył mi rękawiczki, które mi się przydały). Wtedy poczułem, że wszystkie moje obawy związane z Rumunią były zupełnie bezpodstawne. Zawsze mi się wydawało, że Rumunia jest biednym i niebezpiecznym krajem, a tymczasem okazało się, że to wszystko nieprawda. Arad to bardzo ładne i zadane miasto, a Rumuni przypominają mi Polaków. Jeździłem rowerem po centrum - główna ulica miasta to Bulevardul Revoluţiei. Po zmroku to miejsce wygląda świetnie. W centrum był również targ bożonarodzeniowy, gdzie ludzie pili grzane wino. Okropnie żałuję, że nie wziąłem ze sobą aparatu, a do dyspozycji miałem jedynie smartfona. 

Rumunia
Ratusz w Arad
Rumunia
Kościół prawosławny
Węgry blog
Dekoracja na świątecznym jarmarku zrobiła na mnie wrażenie
Po jakimś czasie poczułem głód. Znalazłem bankomat i pobrałem pieniądze, za które mogłem zjeść kolację i zapłacić za pobyt w hostelu. Po krótkim czasie znalazłem restaurację (Restaurant Coandi Mic, Piața Avram Iancu) i zostawiwszy przed nią rower, wszedłem do środka. Byłem jedynym gościem. Powitał mnie starszy mężczyzna i zaproponował coś do picia. Poprosiłem o piwo, bo nie znam się na winie, blog o winie prowadzi Michał. Później przez chwilę nic się nie działo, więc odciągnąłem go od oglądania telewizji i poprosiłem, żeby pomógł mi wybrać. Moi towarzysze podróży dali już mi wcześniej wskazówki, więc coś kojarzyłem. 

- Macie mięso w kapuście? Jakoś na "s"?
- Sarmale? Chcesz Sarmale?
- Tak
- Naprawdę chcesz Sarmale, mój przyjacielu?
- Tak... tak myślę
- Sarmale! O tak, to dobrze! Zróbcie mu Sarmale!

I wrócił do oglądania telewizji. Okazało się, że Sarmale to jedno z najtańszych dań, jakie było dostępne w karcie. Nie wiedziałem tego przy zamawianiu, więc miałem wątpliwości, czy coś, co kosztuje 21 lei (21zł) nadaje się do jedzenia. Okazało się jednak, że nadawało się i było całkiem niezłe, w załączonym linku Robert Makłowicz przygotowuje to danie w Mołdawii, zdaje się więc, że jest obecne również poza Rumunią, a przypomina do złudzenia gołąbki. Właściciel przybytku co chwilę przychodził sprawdzić, czy już zjadłem, a jednocześnie mówił, żebym się nie spieszył, a także nic nie oferował. Za całą kolację w tej dobrze wyglądającej restauracji zapłaciłem jedynie 28 lei.  

Rumunia
Rumuńskie piwo Ciuc - "100% Romanian, my friend"
Rumunia
Sarmale

Udałem się do domu. Na powitanie wyszła mi właścicielka, która okazała się całkiem rozmowna. Dowiedziałem się, że pochodzi z Tunezji, a jej mąż jest Francuzem, który studiuje w Rumunii medycynę. Pokazała mi strony internetowe, które tworzy i wymieniliśmy się różnymi uwagami. Okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań. Właścicielka postanowiła, że przyrządzi mi sok w sokowirówce. Rozmawialiśmy tak ze dwie godziny, po czym poszedłem spać. 

Nazajutrz zabrałem się za zwiedzanie Aradu. Zobaczyłem Ratusz, Kościół ewangelicki, Dom kultury, Kościół katolicki oraz teatr. Kupiłem również pocztówki. Muszę nadmienić, że Arad bardziej podobał mi się nocą. 
Węgry blog
Rzeźba
Węgry blog
Zatrzymać aborcję, nie zabijać
Węgry blog
Kościół prawosławny
Węgry blog
Karácsonyi
Węgry blog
Ratusz w Arad
Rumunia
Stare miasto w Arad, okolice Ratusza
Rumunia
Nagrobek słupowy
Węgry blog
Nagrobek słupowy
Węgry blog
Nagrobki słupowe
Węgry blog
KEBAB KEVIN
Węgry blog
Stajenka znajdująca się w okolicach Ratusza
Węgry blog
Kościół
Węgry blog
Centrum handlowe
Rumuńskie centrum handlowe
Wnętrze centrum handlowego
Węgry blog
Poranek w Arad
Węgry blog
Pączki z glazurą
Węgry blog
"Statua wolności" - pomnik upamiętniający egzekucję 13 dowódców wojskowych
Węgry blog
Pomnik upamiętniający walczących w 1848 przeciwko węgierskiej niepodległości
Węgry blog
Dworzec kolejowy w Arad
Węgry blog
Dworzec kolejowy w Arad
Węgry blog
Dworzec kolejowy w Arad
Rumunia
Dworzec kolejowy w Arad
Węgry blog
Dworzec kolejowy w Arad

3. Podróż do Cluj-Napoca


Bardzo chciałem dotrzeć do Cluj-Napoca, lecz nadal nie miałem potwierdzenia mojej rezerwacji w blablacar, którą utworzyłem dzień wcześniej. Nie otrzymałem również odpowiedzi na mojego SMS-a, a kierowca nie odbierał telefonu. Poszedłem na dworzec kolejowy, gdzie mielibyśmy się teoretycznie spotkać i zauważyłem wiadomość, którą przesłał mi przez aplikację. Wynikało z niej, że nie ma miejsca w samochodzie. Wszedłem do budynku dworca, lecz nie było pociągów do Cluj-Napoca. Poszedłem na dworzec autobusowy i znalazłem okienko z informacją turystyczną. W pomieszczeniu siedziało kilku facetów, którzy wyglądali tak, jakby właśnie wrócili z pracy na budowie albo w kopalnii. "Szef" jadł bułkę. Spytałem, czy mówi po angielsku, ale nie mówił. Na moje pytanie o Cluj-Napoca, powiedział funny oraz tysiąc innych słów, z których zrozumiałem słowo "szofer". Zastanawiałem się, co go śmieszy z tym funny, ale okazało się, że FANY to nazwa firmy przewozowej. 
Węgry blog
FANY - rumuńska firma przewozowa
Węgry blog
Droga do Cluj-Napoca

Kierowca mówił po angielsku i powiedział, że odjeżdża za pół godziny i mogę jechać, a jak dojedziemy to wsadzi mnie w taksówkę. Przed odjazdem miały miejsce sceny niczym z polskich supermarketów w dzień promocji na karpia. Wyglądało to tak, że kilkunastu emerytów zaczęło się pchać do środka mikrobusa, w konsekwencji czego cała procedura wsiadania tylko się przeciągnęła w czasie. Jechaliśmy przez Oradeę oraz kilkadziesiąt wiosek, których nazw już nie pamiętam. Wyglądało to tak, że jechaliśmy wąskimi rumuńskimi dróżkami i zatrzymywaliśmy się przy przystankach złożonych ze słupa wbitego w ziemię, albo tam, gdzie akurat ktoś chciał wysiąść. Mam nadzieję, że w innych częściach Rumunii drogi nie wyglądają tak źle, bo przypominają te polskie w latach 90-tych, lecz zauważyłem coś jeszcze - względnie dobre odcinki drogi w niektórych miejscach zamieniają się w gruz, by po kilkudziesięciu metrach wszystko wracało do normy.

Kierowca na początku jechał dość szybko, bo na wyjeździe z Aradu utknęliśmy w korku i chciał nadrobić stracony czas, lecz później już się nie spieszył. Jeszcze na początku podróży zagadał do mnie siedzący obok mnie mężczyzna, a ja - chcąc podtrzymać rozmowę - próbowałem dopytać się, gdzie jesteśmy. Niestety nie mówił po angielsku, ale jakimś czasie poprosił podróżujące na siedzeniach przed nami dziewczyny, o pomoc. 

Ciekawą sytuacją było zatrzymanie nas przez policję. Funkcjonariusze kazali wszystkim zapiąć pasy, a kierowca chyba dostał mandat za to, że nie przypilnował pasażerów. Tłumaczył się, pokazując władzy naklejkę, która nakazywała jazdę w zapiętych pasach, lecz chyba niewiele to pomogło.

Węgry blog
Droga do Cluj-Napoca
Podróż trwała kilka godzin. W pewnym momencie kierowca nagle zatrzymał busa, pokazał na mnie palcem i kazał iść za sobą. Byliśmy na postoju taksówek w Cluj-Napoca.

4. Cluj-Napoca


Dotarłem do hostelu i był to najfajniejszy hostel, w jakim do tej pory byłem, a kosztował bardzo niewiele. Tego dnia wszędzie zalegała gęsta mgła; idąc przez park Aranya Jánosa byłem wręcz zachwycony klimatem tego miejsca. Od razu poszedłem do centrum miasta i zauważyłem, że jest w nim bardzo wielu studentów.

Cluj okazał się podobny do Aradu i również mi się spodobał. Niemal cały następny dzień spędziłem na zwiedzaniu. Zobaczyłem Ratusz miejski, Kościół Główny św. Michała, Teatr Narodowy, Uniwersytet Babeş-Bolyai, Pałac Szekely, Pałac Arcybiskupów Prawosławnych, Park Centralny, a także Węgierską Operę.

Węgry blog
Rzeka Mały Samosz (rom. Someşul Mic)
Węgry blog
Ratusz miejski
Węgry blog
Trolejbus
Węgry blog
Kościół Główny św. Michała
Węgry blog
Kościół prawosławny
Węgry blog
Teatr Rumuński
Węgry blog
Bocskai István
Węgry blog
Polskie produkty żywnościowe
Węgry blog
Węgierski Uniwersytet Siedmiogrodzki
Węgry blog
Most Elżbiety
Węgry blog
Most Elżbiety
Węgry blog
Kanał
Węgry blog
Obiad

Stwierdziłem również, że po Cluj-Napoca jeżdżą polskie autobusy Solaris oraz tramwaje firmy Pesa.
Wspominał mi o tym wcześniej przewodnik Budapeszt, który odwiedził wcześniej również Rumunię. 

Zrobiłem zakupy i postanowiłem wracać do Budapesztu, gdyż miałem pilne sprawy do załatwienia. Niestety nie mogłem zostać dłużej, lecz na szczęście pogoda bardzo się zepsuła i nie było mi tak strasznie żal, że wyjeżdżam. Tak, czy inaczej, wiem, że koniecznie muszę wrócić do Rumunii na co najmniej 2 tygodnie, bo jest to jedno z najfajniejszych państw, w jakich byłem.

Węgry blog
Rzeka Mały Samosz (rom. Someşul Mic)
Węgry blog
Opera Węgierska
Powrót na Węgry był bardzo ciekawy, gdyż kierowcą auta, którym jechałem, był śpiewak operowy Sándor Árpád, występujący na co dzień na deskach Węgierskiej Opery w Cluj-Napoca (węg. Kolozsvár). 

 

Na tylnej kanapie samochodu jechało z nami 3 innych turystów - byli to pochodzący z Anglii Zack, Will i Rosanna, których nazwałem Harrym, Ronem i Hermioną.  Bardzo się cieszę, że udało mi się bardzo interesująco porozmawiać z kierowcą (który okazał się równie pomocny, co kierowca, z którym jechałem do Aradu) i z nowymi angielskimi znajomymi. Była to niezapomniana przygoda i niezła frajda.

Węgry blog
Droga powrotna